„Solidarność” bardzo często jest określana w sposób prosty – jako związek zawodowy. Oczywiście do pewnego stopnia jest to ujęcie prawdziwe. Jednakże w państwie totalitarnym jakakolwiek instytucja społeczna o niezależnej formule nie mogła redukować się do zawężonej funkcji, np. związku zawodowego. Niezależny związek zawodowy od razu stawał się szerokim ruchem społecznym gromadzącym pod swymi sztandarami mnóstwo ludzi i mnóstwo inicjatyw społecznych.
Nie ulega wątpliwości, że powstanie dziesięciomilionowej „Solidarności” nie byłoby możliwe bez Kościoła rzymskokatolickiego. Oczywiście mamy tutaj nade wszystko na myśli misję Jana Pawła II, który pielgrzymując do Polski w 1979 roku, potrafił zgromadzić wokół siebie miliony, dając im poczucie siły (słynne papieskie słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi”). Należy jednak pamiętać, że przygotowanie do misji Jana Pawła II zawdzięczamy Prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu, który poprzez Wielką Nowennę oraz obchody milenijne doprowadził do pokonania ideologii komunistycznej w wymiarze ogólnospołecznym. NSZZ „Solidarność” nie był zatem jedyną autonomiczną organizacją. O wiele ważniejszą niezależną od władz instytucją oddziałującą nieustannie na Polaków przez cały okres komunizmu był Kościół i to właśnie on utorował drogę dla wielkiego ruchu „Solidarność”.
Wydarzenia w Polsce były niepojęte dla zachodnioeuropejskich kręgów związkowych poddanych tradycyjnemu oddziaływaniu ideologii marksistowskiej. Strajki w Polsce pod sztandarem maryjnym, w towarzystwie kapłanów sprawujących sakramenty dla protestujących robotników – tak prezentujące się polskie wydarzenia jawiły się zachodnioeuropejskiej lewicy jako zjawisko wręcz nie do ogarnięcia. W środku bloku komunistycznego żyło społeczeństwo o wiele bardziej religijne niż większość społeczeństw zachodnich cieszących się rzekomo wolnością religijną. W taki również sposób należy spojrzeć na ruch „Solidarność”. Obecność w tym ruchu duszpasterzy takich jak ksiądz Jerzy Popiełuszko wpisywało nurt solidarnościowy w klasyczny kontekst zmagań polskich w obronie wiary i wolności. W dłuższym trwaniu historycznym miało to ogromne znaczenie. Wiemy wszak doskonale, że to kwestie ideowe w sposób zasadniczy kształtują porządek kulturowy narodu. To nie inspiracje neomarksistowskie, lecz religijne stały u fundamentów przemian 1980 roku.
Oczywiście pojawiają się do dziś spekulacje, jakie były początkowe przyczyny strajków na Wybrzeżu. Niektórzy sugerują, że na tle frakcyjnych walk wewnątrzpartyjnych mogło dojść do pewnej akcji inicjującej protesty, idącej od służb komunistycznych. Nawet jeśli tak było, to skala protestów społecznych przerosła wszystkich i przyczyniła się do ostatecznej kompromitacji komunizmu.
Porozumienia z sierpnia 1980 roku, na mocy których do legalnego życia został powołany NSZZ „Solidarność”, jak wiemy, nie były rozstrzygające. Tak zwany karnawał „Solidarności”, czyli możliwość jej legalnego działania, to uwolnienie olbrzymiej aktywności społecznej, uwolnienie również olbrzymich nadziei. Władza z kolei przygotowywała się do siłowego zdławienia ruchu wolnościowego. Stan wojenny z grudnia 1981 roku był chwilowym triumfem komunistycznych służb specjalnych, na poziomie ideologicznym była to jednak totalna klęska PZPR wieszcząca rychły upadek systemu komunistycznego. Partia mieniąca się robotniczą wystąpiła przeciwko dziesięciomilionowemu, robotniczemu związkowi zawodowemu. Jej wiarygodność zmalała w ten sposób do zera.
Dziedzictwo „Solidarności” dla środowisk lewicy liberalnej do dzisiaj jest dużym problemem. W sensie ideowym owo dziedzictwo nijak nie pasuje do projektu przeobrażania kulturowego Polski. Jest to jeden z powodów, dlaczego próbuje się (a celuje w tym Pałac Prezydencki) mitem założycielskim dla III RP uczynić Okrągły Stół, a nie powstanie „Solidarności”. Przy Okrągłym Stole dogadała się wszak lewica „Solidarności” z komunistami, wydaje się, że ułożyła się również na poziomie ideologicznym. „Solidarność” roku 1980 jako ruch chrześcijańsko-narodowy kłuje w oczy tych, którzy widzą Polskę w innej konfiguracji ideowej.
Niezwykle ważnym elementem potężnego solidarnościowego dziedzictwa jest również łaciński charakter tego ruchu. Ideą przewodnią nie było porozumienie się z komuną w zaciszu Magdalenki, ale wielka praca nad przebudową społeczeństwa i państwa zniszczonego kilkudziesięcioma laty zniewolenia komunistycznego. „Przesłanie do narodów Europy wschodniej” przyjęte przez I Zjazd NSZZ „Solidarność” to bardzo mocne nawiązanie do tradycji zmagań polskich „za wolność naszą i waszą” i próba wyznaczenia strategii zbudowania w centralnej Europie przestrzeni wolności, do której spokojnie moglibyśmy nawiązywać i dziś.
Doprawdy wielką szkodę czynią temu dziedzictwu ci, którzy dla swoich partykularnych celów wywyższają twórcę stanu wojennego i relatywizują znaczenie solidarnościowej walki z komunizmem.

