logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Myto na prawdę

Poniedziałek, 13 października 2014 (02:04)

Aktualizacja: Poniedziałek, 13 października 2014 (14:44)

Tysiące Polaków demonstrowało przeciwko dyskryminacji Telewizji Trwam przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

 

Sobota, godzina 15.00. Przed siedzibą KRRiT, która w ostatnim czasie nałożyła na Telewizję Trwam karę w wysokości 50 tys. zł, morze ludzi. Telewizja Trwam została ukarana za rzekome złamanie prawa w komentowaniu wydarzeń na placu Zbawiciela podczas ubiegłorocznego Marszu Niepodległości. Cały skwer kard. Stefana Wyszyńskiego tonął w biało-czerwonych flagach oraz transparentach, na których można było przeczytać m.in.: „Dość dyskryminacji”, „Antykatolickie, antyspołeczne decyzje KRRiT pod zlustrowany sąd”, „Szpony precz od Telewizji Trwam”.

– Gorąco witamy w tym szczególnym miejscu, gdzie protestujemy dzisiaj w obronie Telewizji Trwam. Pozdrawiamy wszystkich naszych widzów, którzy zarówno w Ojczyźnie, jak i w Europie i na całym świecie solidaryzują się z tymi, którzy tutaj przybyli. Dziękujemy za ten gest solidarności z Telewizją Trwam, w dalszym ciągu dyskryminowaną i prześladowaną – mówił o. Piotr Dettlaff z Telewizji Trwam. Kapłan przypomniał, że 11 listopada 2013 r. Telewizja Trwam jako jedyna stacja transmitowała z placu Konstytucji Marsz Niepodległości. – Wydarzenia z tego marszu komentowałem wraz z panem dr. Krzysztofem Kawęckim, wiceprezesem Prawicy Rzeczypospolitej, który jest tutaj razem z nami. Nasze słowa i wypowiedzi, panie doktorze, zostały uznane za słowa, które są pogwałceniem polskiego prawa – dodał o. Dettlaff. Zwrócił uwagę na fakt, że w swych komentarzach bronili wyłącznie zdrowych fundamentów każdej polskiej rodziny. – Walczyliśmy o to, aby rodzina była normalnym związkiem mężczyzny i kobiety, aby polska rodzina była Bogiem silna – wyjaśnił. Tymczasem, jak zauważył dr Krzysztof Kawęcki, to nie Telewizja Trwam złamała prawo, lecz KRRiT.

– Stajemy dzisiaj przed siedzibą KRRiT, organu państwowego, który zgodnie z zapisami Konstytucji ma obowiązek przestrzegać działań na rzecz wolności słowa, informacji, a także służyć interesowi publicznemu. Żadna z tych trzech kwestii, zapisana w Konstytucji, do której przestrzegania KRRiT jest zobowiązana, nie jest przez nią realizowana – przypomniał wiceprezes PR.

Kawęcki podkreślił, że od powstania Radia Maryja, a więc już ponad 20 lat, KRRiT jest wykorzystywana jako narzędzie do walki z wolnymi mediami i wolną opinią publiczną. Tylko w ostatnim roku na Telewizję Trwam nałożono karę 80 tys. zł, a na Radio Maryja 13 tys. złotych. – Za co? Za to, że ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk, mówiąc o wielkim, wspaniałym dziele, jakim jest Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, zachęcał do uczestnictwa w tej szkole? Za głos z Krakowa propagujący dobre czasopisma katolickie? – pytał Kawęcki.

Przejawem walki z tymi mediami jest milionowa opłata koncesyjna za to, że Telewizja Trwam, mimo że była gotowa do nadawania programu, nie z własnej winy nie mogła tego robić.

– Myślę, że mogę to powiedzieć w imieniu milionów Polaków, którzy pisali petycje i protestowali na ulicach: członkowie KRRiT na czele z jej przewodniczącym Janem Dworakiem powinni za drastyczne naruszanie prawa stanąć przed Trybunałem Stanu – skwitował Kawęcki. 

Obecny na manifestacji Marian Piłka zwrócił uwagę, że walka z Telewizją Trwam i Radiem Maryja nie jest przypadkowa. Stwierdził, że jesteśmy dzisiaj świadkami wielkiej batalii przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej. – Zarówno w Polsce, jak i w Europie mamy do czynienia z działaniami, które są wymierzone we wszystkie normy, zasady, instytucje, w to wszystko, co chrześcijaństwo w ciągu dwóch tysięcy lat wprowadziło w życie. Mamy do czynienia z propagowaniem różnych neobolszewickich ideologii: gender, politycznego homoseksualizmu czy feminizmu – tłumaczył Piłka. Dlatego, w jego ocenie, obrona mediów katolickich ma dzisiaj tak szczególne znaczenie, są one swoistym krwiobiegiem Narodu.
– Mieliśmy do czynienia z próbą pozbawienia Telewizji Trwam możliwości dostępu do telewidzów, dzisiaj mamy do czynienia z innymi formami represji i dyskryminacji o charakterze finansowym. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest to neobolszewickie zachowanie, pełzający totalitaryzm – powiedział Marian Piłka.

Knebel na usta


Wszyscy zabierający w sobotę głos przed warszawską siedzibą KRRiT powtarzali, że walka z Telewizją Trwam i Radiem Maryja to próba kneblowania ust wolnym mediom i wmawiania społeczeństwu, że media te nie mają prawa do moralnej dezaprobaty różnego rodzaju patologii.
– Dlaczego to trwa tyle lat? 19 lat temu wchodziłem do tego gmachu jako przewodniczący KRRiT i pamiętam, z jakim wysiłkiem trzeba było dosłownie wyrywać każdą częstotliwość dla Radia Maryja. Wyrywać, mimo że w koncesji Radio Maryja od początku miało prawa rozgłośni ogólnopolskiej – zaznaczył europoseł Marek Jurek.
– O co dziś chodzi, proszę państwa? O to, żebyśmy nie oglądali Telewizji Trwam. To jest główny cel tych decyzji – dodał prezes Prawicy Rzeczypospolitej.
Były szef KRRiT akcentował, że Telewizja Trwam jest obecnie najlepszym nadawcą wypełniającym zadania mediów w Polsce.
– Telewizja Trwam wypełnia zadania telewizji publicznej, nawet wtedy, jeżeli ona jej nie wypełnia – podkreślił Marek Jurek. Jako przykład rażącego łamania prawa przez Krajową Radę przywołał program jednej ze stacji prywatnych, w którym zaproszona do niego kobieta deklarowała, że w Wigilię zabije swoje nienarodzone dziecko. Na to jawne podżeganie do zbrodni prenatalnego dzieciobójstwa Dworak w żaden sposób nie zareagował. Nie nałożył na stację żadnych kar finansowych, a nawet jej nie upomniał.


– Telewizja Trwam jest bardzo potrzebna. Dzięki państwu zebraliśmy ponad 2,5 mln podpisów w obronie polskiej ziemi i polskich lasów. I nikt oprócz Telewizji Trwam, Radia Maryja i „Naszego Dziennika” o tym nie informuje, mimo że robimy konferencje prasowe co dwa tygodnie – mówił do manifestantów prof. Jan Szyszko.
Dodał, że oglądał w Telewizji Trwam transmisję z ubiegłorocznego Marszu Niepodległości i nie dopatrzył się w niej żadnego przekroczenia prawa. – Będę pytał jako poseł pana Dworaka, na jakiej podstawie ukarano kogoś, kto relacjonuje to, co dzieje się w mieście – zadeklarował profesor.
Głos zabrał również m.in. Michał Wójcik, szef śląskich struktur Solidarnej Polski, który poinformował, że parlamentarzyści tego klubu podjęli specjalną uchwałę skierowaną do Jana Dworaka, w której posłowie wzywają w trybie interwencji poselskiej do ponownego rozpatrzenia sprawy. Wójcik przeczytał jej fragmenty.


„W każdej z działających w Polsce stacji telewizyjnych emitowane są programy publicystyczne, w których uczestnicy komentują bieżące sprawy z życia społecznego. W każdym z tych programów prowadzący oraz jego goście odnoszą się do aktualnych wydarzeń z własnego punku widzenia, mają prawo przedstawiać swoje opinie na dany temat. Nikt jednak nie pozwolił sobie na kneblowanie ust uczestnikom tych programów poprzez nakładanie sankcji finansowych na wydawcę tych audycji. Nieraz słyszeliśmy o programach, których głównym tematem było atakowanie wierzących i całego Kościoła katolickiego. Jednak w żadnym z tych przypadków KRRiT nie ukarała nadawcy za wypowiedzi uczestników programu” – napisali posłowie.


Manifestacja przebiegała bardzo spokojnie, zakończyła się odśpiewaniem hymnu narodowego i modlitwą, którą poprowadził ks. Jerzy Garda.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik