logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: moja-dzialdowo.pl/ Internet

Upamiętnili katów

Czwartek, 23 października 2014 (14:02)

Aktualizacja: Czwartek, 23 października 2014 (14:44)

W Działdowie odsłonięta została tablica ku czci rodziny Gerlachów, a w parku Jana Pawła II posadzono drzewo upamiętniające Herberta Koschowitza. Zarówno członek rodziny Gerlachów – Jan Gerlach, jak i Koschowitz brali czynny udział w aresztowaniach Polaków w czasie okupacji niemieckiej.

Na ten bulwersujący fakt upamiętnienia niemieckich zbrodniarzy zwrócił uwagę podczas ostatniej sesji Rady Miasta Działdowo radny Grzegorz Mrowiński, który zapytał burmistrza Bronisława Mazurkiewicza o uczczenie pamiątkową tablicą oraz posadzeniem drzewa pamięci osób mających ścisły zawiązek z niemieckimi zbrodniami w tym regionie.

– W okresie okupacji hitlerowskiej Herbert Koschowitz był strażnikiem obozu koncentracyjnego w Działdowie, brał udział w aresztowaniach Polaków, a także w egzekucjach Polaków. Natomiast Jan Gerlach, syn tego Gerlacha, którego pan upamiętnił, był bliskim współpracownikiem obozu koncentracyjnego w Działdowie, komendanta tego obozu oraz jego zastępcy. Brał udział w łapankach na terenie miasta Działdowa oraz brał udział w likwidacji getta żydowskiego w Mławie. Jest to bardzo bulwersująca sprawa. Obaj ci Niemcy znaleźli się na liście zbrodniarzy niemieckich przebywających w czasie okupacji na terenie miasta Działdowa. Lista ta została sporządzona w 1947 roku przez wiceburmistrza Stanisława Radomskiego – poinformował radny Grzegorz Mrowiński, który zapytał burmistrza w imieniu mieszkańców, czym sobie zasłużyli na takie upokorzenie.

Upamiętnienie członków SS burmistrz Działdowa tłumaczył niewiedzą, zaś jego decyzja o ich wyróżnieniu została podyktowana „potrzebą polsko-niemieckiego pojednania”. 

– Działdowo i powiat działdowski będą się zawsze kojarzyły z KL Soldau – jednym z najpodlejszych niemieckich obozów śmierci na polskiej ziemi. Upamiętnianie po latach jakiegokolwiek strażnika tego obozu to hańba! Nie można tego tłumaczyć niewiedzą. Obowiązkiem burmistrza jest w takich wypadkach staranne sprawdzenie proponowanych „bohaterów” upamiętnienia – poprzez konsultację z lokalnymi historykami – często są oni skarbnicą wiedzy na temat historii miasta i regionu – i z najbliższym oddziałem IPN. To jest standard – wyjaśnia w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Piotr Szubarczyk, historyk, który zwrócił także uwagę na bulwersującą wypowiedź burmistrza: „Nie powinniśmy być tak pamiętliwi i mieć takiej obsesji”. – Te słowa zapierają dech w piersiach i zasługują na komentarz. Nie historyka wszakże, raczej… wyborców pana burmistrza – zaznaczył Szubarczyk.

Przymnijmy, że w Działdowie w latach 1939-1945 znajdował się niemiecki obóz koncentracyjny. Przez obóz ten przeszło ok. 30 tys. osób, a około 15 tys. zostało zamordowanych. W obozie przetrzymywano także wielu duchownych, którzy byli tam nie tylko nieludzko torturowani, ale też poniżani za wiarę. 28 maja 1941 r. po okrutnych torturach fizycznych i psychicznych w obozie tym zamordowano bł. Antoniego Juliana Nowowiejskiego, arcybiskupa płockiego, i jego sufragana bł. ks. bp. Leona Wetmańskiego. Od 2 kwietnia 1941 r. w obozie było więzionych 36  mniszek klarysek kapucynek.

Marta Milczarska

NaszDziennik.pl