logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Ten wylot był jej marzeniem

Wtorek, 2 października 2012 (06:00)

Osoba niezwykła i niezwykle skromna. Walczyła o prawdę o Katyniu. Zginęła w katastrofie smoleńskiej. Dziś na Starych Powązkach w Warszawie odbędzie się powtórny pogrzeb Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, wiceprezes Fundacji Golgota Wschodu.

- Była kimś wyjątkowo ciepłym i serdecznym - podkreśla Jolanta Jentys, krewna zmarłej. Podobnie Teresę Walewską-Przyjałkowską zapamiętała jej przyjaciółka Halina Kurpińska, obecna wiceprezes Fundacji Golgota Wschodu. Od razu zastrzega, że w kilku zdaniach nie da się opowiedzieć jej bogatego życia.

- Mieszkała na Mokotowie w parafii św. Andrzeja Boboli. Rodzinnie związana była z kultem tego świętego. Na początku lat 90. założyła Stowarzyszenie Krzewienia Kultu Świętego Andrzeja Boboli - Patrona Polski. Organizowała pielgrzymki jego śladami. Tak dotarła do ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego - wspomina pani Halina.

Kiedy Walewska-Przyjałkowska znalazła się w kręgu współpracowników kapelana Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie, czynnie włączyła się w jego misję. Zależało jej też na tym, żeby w polskim prawie wyraźnie mówiło się o "ludobójstwie katyńskim". To ona zainicjowała później powołanie komitetu, który zabiegał o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla dla ks. Peszkowskiego.

- Zapaliła do tego ludzi na całym świecie, docierając do wszystkich kręgów polonijnych, łącznie z Australią i Nową Zelandią. Oni wszyscy przysyłali wyrazy poparcia - dodaje Kurpińska.

Dewiza "pięciu P"

Teresa Walewska-Przyjałkowska organizowała liczne konferencje poświęcone zbrodni katyńskiej. Była propagatorką słynnych "pięciu P" ks. prałata Peszkowskiego, pod którymi kryją się: Prawda, Pamięć, Prawo, Przebaczenie i Pojednanie. Ostatnia z tych konferencji odbyła się pod koniec marca 2010 roku na Jasnej Górze.

Wcześniej była szefową komitetu organizacyjnego międzynarodowej konferencji "Prawda, Pamięć, Tożsamość Katynia i Golgoty Wschodu", która odbyła się 28 września 2006 roku w gmachu Sejmu RP pod patronatem marszałka Sejmu Marka Jurka. To z jej inicjatywy w 2002 roku w sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej w Warszawie dokonano intronizacji obrazu Matki Bożej Kozielskiej, namalowanego na podstawie płaskorzeźby wykonanej w obozie NKWD w Kozielsku. W 2003 roku obraz poświęcił Jan Paweł II.

Przez wielki szacunek dla kapelana Rodzin Katyńskich Walewska-Przyjałkowska nie zgodziła się po jego śmierci w 2007 roku objąć po nim funkcji prezesa Fundacji Golgota Wschodu, którą założył w 1999 roku. - Teresa nigdy nie zgodziła się na zmianę swojego tytułu z wiceprezesa na prezesa, mówiąc, że dla niej - zresztą dla nas w dalszym ciągu też - jedyną osobą godną tego miana jest ks. prałat Peszkowski - mówi Kurpińska.

Z katyńską stułą

Wylot z prezydentami Kaczyńskim i Kaczorowskim do Katynia miał być spełnieniem jej wielkiego marzenia. Do Rosji Walewska-Przyjałkowska zabrała ze sobą katyńską stułę ks. Zdzisława Peszkowskiego z wyhaftowaną na niej Matką Bożą Katyńską. Była umówiona z ks. bp. Tadeuszem Płoskim, że wręczy mu ją przed Liturgią w Katyniu, a po uroczystej Eucharystii zabierze z powrotem do Warszawy.

- Tydzień przed wylotem wszystko miała dopięte na ostatni guzik. Była naprawdę przeuroczą starszą panią, która potrafiła z pięknym uśmiechem i z siłą lokomotywy dążyć do celu, który uznała za słuszny - wspomina jej przyjaciółka.

Halina Kurpińska ujawnia, że po katastrofie smoleńskiej stuła ks. Peszkowskiego wróciła do Fundacji Golgota Wschodu w stanie nienaruszonym. Nie była w najmniejszym stopniu postrzępiona czy nadpalona, nawet torebka foliowa, w której się znajdowała, nie uległa najmniejszemu uszkodzeniu.

Doktor inżynier od robotów

Teresa Walewska-Przyjałkowska była cenionym wykładowcą Politechniki Warszawskiej, gdzie pracowała do emerytury. Była doktorem inżynierem nauk technicznych, pracowała na wydziałach komunikacji i elektrycznym. Zaprzyjaźniony z nią prof. Jacek Przygodzki wspomina Walewską-Przyjałkowską jako osobę oddaną pracy naukowo-dydaktycznej, a jednocześnie zaangażowaną w życie Kościoła.

- Opracowywała system komunikacji związany ze sterowaniem na górkach rozrządowych dla pociągów towarowych, który później został wdrożony. To było dosyć duże, innowatorskie osiągnięcie - zaznacza profesor.

Walewska-Przyjałkowska zajmowała się później robotami i jako pierwsza organizowała na Wydziale Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki badania nad nimi.

- Była to osoba aktywna zawodowo, mająca pewne osiągnięcia. Bardzo nowocześnie podchodziła do ważnych spraw. Wspólnie w latach 60. wdrażaliśmy na wydziałach mechanicznych temat robotów, kiedy był on w Polsce jeszcze w powijakach - mówi prof. Przygodzki.

Przyjaciołom zmarłej skandal z zamianą jej ciała z ciałem Anny Walentynowicz po prostu nie mieści się w głowie. - Dla mnie to był wielki szok, że po tej strasznej tragedii dopuszczono się takiego kłamstwa, takiej podłości. W naszym kręgu kulturowym takie rzeczy się nie zdarzają - kwituje Halina Kurpińska.

Msza Święta pogrzebowa za duszę Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej (1937-2010) rozpocznie się dzisiaj o godz. 14.40 w kościele św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach. Następnie jej ciało spocznie w rodzinnym grobie na tym cmentarzu.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik