logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

Nagrody! Medale! Ordery!

Czwartek, 20 listopada 2014 (20:19)

Prezydent Bronisław Komorowski odznaczył dzielnego asa żurnalistyki red. Jacka Żakowskiego nagrodą za szczególne zasługi w służbie państwu i społeczeństwu. Tu wprawdzie państwo pomyliło się prezydentowi ze służbą Platformie Obywatelskiej, a społeczeństwo z lemingami,  zgodnie z zasadą: „mówisz partia, myślisz ojczyzna”, ale to nieistotny szczegół. Dumnie wypiętą pierś redaktora „Polityki” ozdobił Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (tym razem symbol krzyża nie przeszkadza Żakowskiemu).

W ogóle to nagrody z nieba politycznego sypią się na masową skalę. Nie tylko w Polsce. Zazdrosna „sukcesu” Żakowskiego „Wyborcza” ogłosiła, że oto Adam Michnik został obdarowany także nagrodą, tym razem na antypolskiej Litwie za obronę wolności, wolności za wszelką cenę (zgodnie z wypróbowaną zasadą: „za naszą i tylko NASZĄ wolność”).

Żakowski nie jest wyjątkiem, Komorowski przyznawał też ordery red. Maziarskiemu czy Tomaszowi Wołkowi i innym. Dziwnym trafem od tego czasu Maziarski nie napisał ani jednego krytycznego tekstu o Polskiej Zjednoczonej Platformie Obywatelskiej, ale to akurat przypadek. Redaktorzy Tomasz Wołek i Żakowski mieli od Maziarskiego lepszy start. Nigdy nie napisali, ani nie powiedzieli niczego złego o partii miłości.

Do kolejki po medale i ordery zasług czekają zatem niecierpliwie inni piewcy i apologeci jedynie słusznej sprawy: Jarosław Kuźniar, Janina Paradowska, Tomasz Lis, Paweł Wroński, Katarzyna Kolenda-Zalewska, Monika Olejnik, całe szwadrony Krytyki Politycznej itp. Jeżeli lista oczekujących wraz z rozwojem Polski (czytaj rozwojem partii miłości) będzie się wydłużać, medale i ordery trzeba będzie produkować na jeszcze większą skalę, a nagrody wręczać za częstszą aktywność w przestrzeni publicznej.

Nagrodę im. Czekoladowej Tęczy powinna od Komorowskiego otrzymać cała redakcja z Czerskiej za szczególne zasługi dla partii. To ona, kiedy premier Ewa Kopacz była na dnie rozpaczy i po ogłoszeniu pierwszych sondaży w ostatnich wyborach samorządowych (wyborach kompromitujących nie tylko PKW, ale nasze państwo) nie mogła wykrzyknąć tryumfalnie: „Zwycięstwo!”, przybiegła Platformie Obywatelskiej na ratunek pierwszymi komentarzami „niezależnych” publicystów i naukowców. Szczyt propagandy osiągnęła jednak następnego dnia, gdy ze swoich portali biła w czytelników nagłówkiem: „PO miażdży PiS w wyborach parlamentarnych”, po czym umieściła wyniki… sondażu wyprodukowanego przez CBOS, jakimś dziwnym przypadkiem opublikowanego w okresie powyborczym (CBOS też dostanie Czekoladową Tęczę, ale wszystko w swoim czasie). Tym samym „Wyborcza” polepszyła sobie nastroje, wlała balsam do serc wiernych i sfrustrowanych czytelników, podleczyła także depresję PO, i jak zawsze propagandowo wysłała hasło masom, żeby wbiły sobie już dziś w głowę, kto wygra następne wybory. Ponieważ nawet jak PO przegrywa, to wygrywa, zgodnie z kolejną zasadą: „Naród z partią, partia z narodem”.

Żarty żartami, ale kondycja naszej demokracji jest w fatalnym stanie. To poważny kryzys państwa. Władze czują się bezkarne, ostatnie wybory można podważać, ponieważ istnieją poważne przesłanki, że wyniki roją się od nieścisłości, zafałszowań, zaś główne nadajniki propagandy nie ukrywają już nawet swoich celów. Cała ich działalność jest tak bardzo ordynarna i wulgarna, że nawet mało zainteresowany polityką obserwator może mieć poczucie niesmaku.

Jest jednak i dobra strona całego zamieszania. Czas wręczania medali następuje zazwyczaj wówczas, gdy zbliża się emerytura odznaczonych. Im wcześniej więc asy żurnalistyki na nią się udadzą, im szybciej redakcje zostaną obdarowane nagrodami, tym lepiej dla polskiej debaty, polskiej demokracji i wolności słowa.

Dr Tomasz M. Korczyński

Publicysta "Naszego Dziennika"

NaszDziennik.pl