Radio ZET na swojej stronie internetowej opublikowało ranking największych afer 2014 roku. Sklasyfikowano sześć afer. Na pierwszym miejscu umieszczono zatrzymania w PZPS, z kolei na szóstym „aferę sałatkową poseł Pawłowicz”. Nie ma za to ani słowa o wkroczeniu agentów ABW do redakcji „Wprost”, przelaniu pieniędzy z OFE do ZUS czy obrażaniu rolników przez ministra Marka Sawickiego.
Zawsze w tym miejscu trzeba zapytać o metodologię. Już swego czasu Antoni Sułek w jednym z eksperymentów udowodnił, że uzyskujemy zupełnie inne rozkłady odpowiedzi w zakresie rang, gdy zadajemy pytanie otwarte i zamknięte. Gdy mamy pytanie otwarte ludzie na podstawie pewnych skojarzeń dokonują retrospekcji, szukając tego, co w ich mniemaniu w danym roku było kluczowe. Gdy jednak mają odpowiedzieć na pytanie zamknięte, dostarczamy im już pewnych odpowiedzi, na które ich tylko uwrażliwiamy, pozostawiając im jedynie spozycjonowanie. Dlatego więc zawsze warto się zastanowić, w jaki sposób wybierano kluczowe wydarzenia, aby potem stworzyć z nich ranking. W przypadku rankingu Radia ZET mieliśmy do czynienia z subiektywnym wyborem dziennikarzy tam pracujących, a więc ten ranking w żadnym stopniu nie jest opiniotwórczy.
Jednakże pojawienie się afery sałatkowej poseł Pawłowicz w rankingach afer jest możliwe. Dlatego że sprawa ta jest stosunkowo świeża. Wydarzyła się niedawno, a także w sieci cieszy się wielką ilością memów. Gdyby zrobić taki ranking wśród osób młodych, którzy jak wiemy, spędzają wiele godzin w sieci, dla nich ta afera mogłaby być ważniejsza od innych ze względu na to, że cieszy się bardzo dużą dozą komizmu.
Dlaczego w tego typu rankingach mogłoby nie być np. afery podsłuchowej? Bo ona została zepchnięta do lamusa. Otóż sądy określiły wysoki poziom niewinności wszystkich zaangażowanych. Sprawa się toczy i nie wiemy, kto jest winien, i pewnie się szybko nie dowiemy, być może się nigdy nie dowiemy. Przy wielu aferach istnieje duży zasób niepewności wokół nich i powolutku afery te w percepcji Polaków się rozmywają. To znaczy, wiemy, że coś się działo, wiele lat temu, może nawet w 2014 roku, lecz to nie ma wpływu na nasze życie. Toteż nie wpłynęło np. na wynik wyborów. W rzeczywistości miało to wpływ na nasze życie, czy wynik wyborów, choć można było pewne afery „wykorzystać” lepiej. Jednakże większość Polaków twierdzi, że było inaczej. Także opinia większości elektoratu Platformy Obywatelskiej jest taka, że to ich partia została ostatecznym zwycięzcą święta demokracji.
Stąd taki, a nie inny podział ważności afer w Polsce. Te naprawdę ważne są rugowane z naszej pamięci, a zostaje nam ta nieszczęsna „afera sałatkowa”. A trzeba pamiętać, że jest to sprawa nieprzymierzalna do afery podsłuchowej czy wejścia ABW do redakcji „Wprost”. A jedyną siłą afery sałatkowej jest duża doza komizmu.

