logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Z kosą na Telewizję TRWAM

Czwartek, 11 października 2012 (06:09)

Rząd ma już alternatywę, jeśli Telewizja Trwam znajdzie się jednak na multipleksie cyfrowym. Wczoraj koalicja przeforsowała 150-procentową podwyżkę opłat koncesyjnych dla stacji telewizyjnych nadających cyfrowo.

 

Za nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji w takim kształcie podniosło rękę 287 posłów. To zarzynanie mediów. Trudno oprzeć się wrażeniu, że z przyznaniem koncesji na MUX-1 dla Telewizji Trwam zwlekano, by móc ją zniszczyć finansowo. Zanim okrzepnie na rynku medialnym i reklamowym.

Opłata koncesyjna płacona przez nadawców emitujących program telewizyjny z naziemnych multipleksów cyfrowych wzrośnie o 150 proc., do 26 mln zł - zdecydował wczoraj Sejm.

To kolejny cios wymierzony w starającą się o miejsce na MUX-1 Telewizję Trwam po tym, jak rząd zdecydował o drastycznej podwyżce opłat za częstotliwości dla cyfrowych telewizji. Podwyżka opłat koncesyjnych nie obejmie nadawców, którzy wcześniej otrzymali miejsca na platformie cyfrowej i dodatkowo skorzystali na tym, że opłaty za częstotliwości były dotychczas niskie.

Drastyczne podwyżki opłat dla nadawców za użytkowane częstotliwości radiowo-telewizyjne, rzędu kilkuset do kilku tysięcy procent, rząd zamierzał przeprowadzić po cichu, jako "wrzutkę" do ustawy dostosowującej prawo telekomunikacyjne do dyrektyw Unii Europejskiej. Złapany za rękę obiecał obniżkę stawek maksymalnych, ale nadal zamierza sterować finansowo mediami.

Dla radia ogólnopolskiego, nadającego analogowo, jak Radio Maryja, opłaty mogą wzrosnąć z 1,2 mln zł do prawie 300 milionów. Ustawa określa maksymalne stawki opłat, zaś o ich realnej wysokości dla każdej stacji telewizyjnej i radiowej rozstrzygać będzie rząd w rozporządzeniu, już bez kontroli parlamentu.

- To niedopuszczalne, aby to rząd samodzielnie decydował, która stacja ile zapłaci, bo to pozwoli rządowi jednych nadawców eliminować, a innych traktować ulgowo. Brakuje jasnych kryteriów. Bardzo niebezpieczne jest dawanie rządowi możliwości, aby jedne media nagradzał, a inne karał finansowo - wskazuje o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja.

W przypadku telewizji cyfrowej nadającej na multipleksie naziemnym przewidziano wzrost opłat z ok. 100 tys. zł za każdy program do ponad 12,3 mln złotych. Dotyczyłoby to zatem również Telewizji Trwam, która od półtora roku stara się o wejście na multipleks pierwszy.

- Opłaty za częstotliwości zostały początkowo ustalone na niskim poziomie, aby motywować nadawców do przechodzenia z systemu analogowego na cyfrowy. Tak było na etapie wdrażania telewizji cyfrowej, ale teraz muszą być podniesione - tak uzasadnia podwyżkę Magdalena Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. - Była to forma promocji, z której skorzystały głównie pojedyncze stacje niekomercyjne - przekonuje.

Ale to nieprawda. Żadna motywacja do przejścia na nadawanie cyfrowe nie była potrzebna, bo nadawcy telewizyjni sami chcieli wejść na multipleksy. Świadczy o tym chociażby fakt, że w konkursie o cztery miejsca na MUX-1 wystartowało aż 18 nadawców.

Nieprawdą jest także to, że beneficjentami promocyjnej opłaty stali się głównie nadawcy niekomercyjni. Przeciwnie, na promocji skorzystali, oprócz publicznej TVP, wyłącznie potentaci rynku medialnego - tacy jak TVN, Polsat, TV Puls, którzy już kilka lat temu dostali bez konkursu po kilka miejsc na dwóch pierwszych multipleksach.

Wszyscy oni przez te kilka lat umocnili się na rynku reklamowym i medialnym, płacąc cały czas preferencyjne stawki za częstotliwości, więc dla nich drastyczna podwyżka opłat za częstotliwości nie jest groźna. Tymczasem nadawcy, którzy dopiero wejdą na multipleks i zaczną zabiegać o reklamy - za sprawą nowych regulacji już na starcie otrzymają do zapłacenia rachunek na kilkanaście milionów złotych za częstotliwości. I na tym nie koniec.

Czterech uprzewilejowanych

- Sejm przyjął właśnie nowe regulacje w ustawie medialnej, które wprowadzają 150-procentową podwyżkę opłat koncesyjnych dla stacji telewizyjnych nadających cyfrowo. Za koncesję będzie można żądać od takiej stacji nawet 26 mln zł do zapłaty jednorazowo - zwraca uwagę o. Tadeusz Rydzyk. - Zagłosowało za tym niemal 300 posłów - dodaje dyrektor Radia Maryja.

Nowe wyższe opłaty koncesyjne dotyczyć będą wyłącznie nowych nadawców w systemie cyfrowym. Cztery stacje, którym KRRiT wcześniej przyznała miejsca na MUX-1, zapłacą o ponad połowę mniej w kilkudziesięciu, a nawet stu ratach, a możliwe, że wcale nie będą płacić, powołując się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który stary system opłat za koncesję uznał za niekonstytucyjny.

Dojdzie zatem do sytuacji, że na polskim rynku medialnym nastąpi nierówna konkurencja: nadawcy, którzy dopiero wejdą na multipleksy cyfrowe naziemne, obciążeni zostaną wyższymi opłatami za koncesje i częstotliwości, podczas gdy ci, którzy już są na platformie cyfrowej, otrzymają od rządu fory.

- Podnoszą te wszystkie opłaty po to, aby nas wyeliminować, abyśmy nie dali rady finansowo. Przecież Radio Maryja utrzymuje się z datków od ludzi, którymi gospodaruje oszczędnie od pierwszego do pierwszego. To jest zamykanie ust wolnym mediom. Mają być tylko media reżimowe, te, które oni określają mianem mainstreamu, a które w rzeczywistości są mętnym nurtem. One wszystkie są prorządowe i uprawiają propagandę. To są totalitarne metody. Pamiętajmy, że kiedy Hitler dochodził w Niemczech do władzy - dla celów propagandy rozprowadzał wśród ludzi specjalne odbiorniki radiowe nastawione na częstotliwości hitlerowskich stacji. Podobną propagandę uprawiał też Stalin i komuniści - przypomina o. Tadeusz Rydzyk.

Przebiegła taktyka rządu

Rządowy projekt nowelizacji ustawy wraz z uzasadnieniem - łącznie 700 stron druku w dwóch tomach (druk 627) - trafił w lipcu do sejmowej Komisji Infrastruktury, a w sierpniu przeszedł pierwsze czytanie.

- Przeczytałam ten projekt, niezwykle trudny i specjalistyczny, na prośbę jednego z posłów Komisji Infrastruktury, który poprosił mnie o sprawdzenie, czy nie ma w nim nic niepokojącego - opowiada poseł Barbara Bubula (PiS). To ona wykryła kilka tygodni temu, że pod przykrywką przepisów dostosowawczych rząd forsuje astronomiczną podwyżkę opłat dla nadawców za częstotliwości radiowo-telewizyjne.

- Podwyżka w tej skali to ogromne zagrożenie dla mniejszych nadawców telewizyjnych i stacji radiowych, zwłaszcza że nadawcy nie zostali o niej powiadomieni, mimo że ma obowiązywać już od nowego roku. To uderza w wolność mediów i prawo swobodnego dostępu obywateli do informacji - zwraca uwagę Bubula.

Posłanka ujawniła rządowe plany na konferencji prasowej. Informację z tej konferencji podało kilka razy Radio Maryja, krótką notatkę zamieściła też Polska Agencja Prasowa.

- Podnosiłam problem opłat na posiedzeniach Komisji Infrastruktury, która pracuje nad rządowym projektem nowelizacji prawa telekomunikacyjnego, ale byłam systematycznie dezawuowana przez wiceprzewodniczącego komisji Janusza Piechocińskiego zarzucającego mi, że się na tym nie znam - twierdzi poseł, która nie będąc członkiem Komisji Infrastruktury, ze względu na wagę sprawy uczestniczyła w jej posiedzeniach.

Jednak silne wsparcie posłów PiS i Solidarnej Polski spowodowało, że komisja musiała zająć się opłatami. Rząd, przyparty do muru, ustami prezes UKE Magdaleny Gaj obiecał zredukować maksymalną stawkę opłat za częstotliwości. Nadal jednak trwa przy stanowisku, że ich realną wysokość będzie regulował w rozporządzeniach.

Projektowane podwyżki kompletnie zaskoczyły nadawców, którzy teraz skrupulatnie liczą, ile milionów od nowego roku będą musieli wyłożyć.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik