Pomimo tragicznej sytuacji w Kompanii Węglowej premier Ewa Kopacz zdecydowała się na udział w marszu przeciw terroryzmowi w Paryżu, pozostawiając kwestię górnictwa w kraju nierozwiązaną.
To, co robi premier Ewa Kopacz, jest kopią tego, co robił Donald Tusk. Tak zwane okresowe znikanie premiera obserwujemy już od ośmiu lat. Zwróćmy uwagę, że jak pojawiają się problemy, premier Kopacz, wzorem premiera Tuska, znika. To jest forma rozgrywania tematów trudnych, kiedy nie chce się być twarzą potencjalnego kryzysu czy klęski. Czy to dobra metoda? Jak widzimy, w ten sposób Platforma Obywatelska przetrwała u władzy już osiem lat.
W kwestii górnictwa spotykamy się z głębokim problemem. O ile z lekarzami jeszcze jakoś mogłoby wyjść, to w przypadku górników jest to większy orzech do zgryzienia. Potrzebujemy systemowego rozwiązania problemu górnictwa, a nie dyskusji nad czterema kopalniami. Co więcej, mówimy o grupie bardzo zintegrowanej, solidarnej, a jednocześnie ciągle aktywnej. Nie wierzę w to, że górnicy odpuszczą i że pozwolą sobie mydlić oczy.
Jeżeli górnicy chcą poprawić swoją sytuację, to jest to ostatni rok, kiedy mogą coś zdobyć. Oni na pewno będą walczyć, dążyć do konkretów. Nikogo nie może to dziwić, gdyż rok przyszły będzie już rokiem powyborczym i nikt nie będzie chciał dyskutować z przedstawicielami jakiejkolwiek gałęzi przemysłu.
Los górników pokazuje, że obecny sposób rządzenia polega na utrzymaniu się od wyborów do wyborów. Nie mamy systemowych rozwiązań, gdyż skupiamy się jedynie na doraźnych rozwiązaniach. To, co się dzieje, to fikcja idąca pod dyktando specjalistów od PR. Świadczy to o tym, że nie ma tu żadnego pomysłu. Na pewno premier Kopacz nie rozwiąże problemów polskiej gospodarki, biorąc udział w marszach w Paryżu, a nie spotykając się z górnikami.
Od lat stosowany przez Platformę system dryfowania, a więc od wyborów do wyborów, jest porażką i to on sprawia, że problemy ciągle zostają.
Przy naprawie górnictwa nie powinniśmy skupiać się na samym węglu, jego wydobyciu i przetwórstwie, ale przede wszystkim na zniszczeniu swoistego układu handlowego. To jest kwestia sprzedaży węgla do polskich elektrociepłowni, to jest kwestia tego, co jest sprowadzane do Polski ze wschodu i południa. Wymaga to jasnego postawienia sprawy – bronimy interesu Polski. Ale pytanie: czy ktoś ma odwagę to zrobić?

