Nauczycielka klasy zerowej ze szkoły podstawowej w Szczodrem w woj. dolnośląskim miała zastraszać dzieci i zaklejać im usta taśmą klejącą. Jak wielka może być skala tego typu przypadków?
– Uważam, że jest to przypadek incydentalny. W naszym kraju nauczyciele to w większości rozsądni ludzie, którzy nie akceptują tego typu zachowań. Inna kwestia, czy to wydarzenie miało rzeczywiście miejsce. To jest sprawa do zbadania.
Sprawie towarzyszy ośmiogodzinne nagranie. Matka jednego z dzieci ukryła w plecaku syna dyktafon…
– I padają słowa wskazujące na zaklejanie taśmą ust dziecka?
Tak.
– Rzeczywiście, jest to więc karygodny przypadek, który nigdy nie powinien mieć miejsca. W stosunku do nauczyciela muszą być wyciągnięte konsekwencje.
Nauczyciele są przygotowani do pójścia sześciolatków do szkół?
– Spodziewałem się tego pytania. Sytuacja w szkole w Szczodrem jest karygodna i nie można jej w żaden sposób tłumaczyć. Gdy rzeczywistość będzie taka, że w klasach spotkają się 5-, 6- i 7-latkowie, to to będzie wymagało od nauczyciela stoickiego spokoju, stalowych nerwów i supercierpliwości. To są te atrybuty, które powinna nieść za sobą misja nauczycielska. Kolejne reformy szkolnictwa fundowane przez panie minister począwszy od Katarzyny Hall, skończywszy na obecnej Joannie Kluzik-Rostkowskiej zgotowali nauczycielom taki, a nie inny los. Ale podkreślam, nauczyciele są grupą, która nie może dać się sprowokować nawet w najtrudniejszych warunkach.
Przygotowanie nauczycieli nie nadążyło więc za reformą edukacji?
– Nauczyciele w większości są przygotowani. Skupiłbym się bardziej na sprawach strukturalnych. Nauczyciele po studiach pedagogicznych powinni być przygotowani do pracy z młodzieżą trudną i do tego, żeby nie dać się sprowokować nawet w trudnych warunkach. Przy umieszczeniu 3 grup wiekowych w jednej klasie liczącej prawie 30 osób zachowanie koncentracji i cierpliwości jest bardzo ważne. Proponowany przez ministerstwo system znacznie utrudnia nauczycielom pracę.
Nauczyciele są kontrolowani, aby do sytuacji tego typu nie dochodziło?
– System stworzony reformą 2009 roku osłabia nadzór pedagogiczny. Pojawiły się nawet pomysły, żeby zlikwidować nadzór pedagogiczny. Tego nie wprowadzono w życie, ale pogłoska o likwidacji nadzoru przeszła w środowisku nauczycielskim. W związku z tym nauczyciele, którzy są jednostkami w skali kraju i stosują takie metody jak w szkole w Szczodrem, stwierdzili, że skoro ministerstwo traktuje nadzór jak piąte koło u wozu, to nie należy się go obawiać.
Jak tę sytuację można zmienić?
– Z tą ekipą rządzącą będzie to trudne. Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje zmiany w ustawie o systemie oświaty, które będą wzmacniały nadzór pedagogiczny. Nie wystarczy tylko odbudowywać opinię o nadzorze pedagogicznym potokiem słów. Trzeba także wprowadzić pewne zmiany ustawowe, które będą wzmacniały nadzór pedagogiczny i dopiero wtedy tego typu patologiczne przypadki będą szybciej wykrywane. Jak dojdziemy do władzy, to na pewno te zmiany będą wprowadzone jako jedne z pierwszych.

