logo
logo

Zdjęcie: M. Borawski/ Nasz Dziennik

Stronie społecznej odebrano prawo głosu

Środa, 24 października 2012 (10:01)

Aktualizacja: Środa, 24 października 2012 (12:06)

Z Janem Dziedziczakiem,  posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Ochrony Życia i Rodziny, rozmawia Izabela Kozłowska

Głosami 43 posłów z: Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Ruchu Palikota odrzucono w całości projekt ustawy zakazujący aborcji ze względów eugenicznych. Jakie argumenty stawiali przeciwnicy pracy nad projektem?

- Używano sformułowania: oczywiście uważamy, że aborcja jest złem, ale kobiety powinny mieć wybór, czy jej dokonywać, czy nie. My natomiast twierdzimy, że aborcja jest złem, dlatego nie powinno się jej wykonywać. Osoby niepełnosprawne są takimi samymi osobami jak inni. Państwo polskie jako wspólnota istnieje po to, aby chronić słabszych i bezbronnych. Wychodzimy z założenia, że nie można powiedzieć osobie z zespołem Turnera czy Downa: „Uważamy, że jesteś osobą o takiej samej godności człowieka jak inni ludzie, ale na pewnym etapie życie można cię nawet zabić". Taki tok myślenia jest dla nas absolutnie niedopuszczalny.

Co dalej z projektem ustawy zakazującej aborcji ze względów eugenicznych?

- Posiedzenie było bardzo przykre, tym bardziej że wyraźnie widać było duży pośpiech. Połączone sejmowe komisje: Polityki Społecznej i Rodziny oraz Zdrowia niestety zarekomendowały negatywnie projekt i głosowały za wnioskiem odrzucającym go. Dzisiaj nad tym wnioskiem będzie głosował Sejm. Jeżeli posłowie opowiedzą się za wnioskiem, to skierują projekt do kosza. My się jednak nie poddamy i złożymy kolejny projekt. Chcę to wyraźnie podkreślić jako przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Ochrony Życia i Rodziny, że nie ustaniemy w walce o każde poczęte życie i złożymy następne projekty ustaw.

Skąd ten pośpiech, o którym Pan wspomniał?

- Jest to temat bardzo niewygodny dla Platformy Obywatelskiej, głównie z tego powodu, że dotyczy on sumienia i systemu wartości. Tymczasem to ugrupowanie jest bezideowe, o czym świadczą chociażby osoby umieszczone na ich listach wyborczych. Każdy może tam się znaleźć, a to znaczy, że nie ma jednego systemu wartości. A tematy, w których należy spojrzeć głębiej na wiele spraw, są dla Platformy Obywatelskiej bardzo niewygodne.

Na posiedzeniu komisji obecni byli także m.in. rodzice dzieci niepełnosprawnych, członkowie ruchów pro-life, ale nikt z nich nie mógł się wypowiedzieć…

- Niedopuszczenie do głosu strony społecznej, strony obywatelskiej było czymś absolutnie skandalicznym. Nie przypominam sobie posiedzenia komisji, w której strona społeczna nie może mówić. Do dziś wspominam poruszające świadectwo kobiety z zespołem Turnera, która rok temu podczas pracy także nad podobnym projektem ustawy zakazującej aborcji, opowiadała, że chce żyć, jest szczęśliwa. Widzieliśmy wspaniałą, młodą studentkę. Być może to doświadczenie spowodowało, że tym razem strona społeczna nie miała prawa głosu na posiedzeniu. Byli rodzice dzieci niepełnosprawnych, którzy chcieli powiedzieć, jak bardzo są szczęśliwi, mogąc patrzeć, jak rozwija się ich pociecha, i to, że nie wyobrażają sobie, aby była zgoda na zabijanie takich dzieci. Wszyscy rodzice dzieci niepełnosprawnych podkreślają, że lekarze proponowali im zabicie ich poczętego dziecka. Niestety to jest standard w naszym kraju.

Posłowie bezskutecznie próbowali dowiedzieć się w Ministerstwie Zdrowia, jakie są powody dokonywania aborcji w Polsce.

- Zdziwiła mnie odpowiedź Ministerstwa Zdrowia, które będąc resortem sprawującym kontrolę nad służbą zdrowia naszego 38-milionowego kraju, nie jest w stanie określić, z jakich powodów 620 istnień ludzkich jest każdego roku zabijane. Tym bardziej dziwi ten fakt, że chodzi o ludzkie życie! Chodzi o decyzję o zabiciu kogoś. Tego się nie sprawdza? Nie archiwizuje? Mam wrażenie, że prawda byłaby bardzo niewygodna.

Dziękuję za rozmowę.

 

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl