logo
logo
zdjęcie

Jan Dziedziczak

Dzieci na spadające poparcie

Piątek, 13 marca 2015 (04:19)

Podczas wiecu Bronisława Komorowskiego w Aleksandrowie Kujawskim sztab prezydenta zadbał o to, aby obecne na nim były dzieci ze szkół i przedszkoli. Dzieci te trzymały transparenty ze słowami poparcia dla ubiegającego się o reelekcję Komorowskiego.

Sytuacji z Aleksandrowa Kujawskiego nie można ocenić inaczej jak bardzo negatywnie. Fakt ten jest skandalicznym precedensem po 1989 r. Podkreślam „po 1989 r.”, bo wcześniej takie zachowania były normą. To jest odwzorowanie zachowań, kiedy to przywódców partii witały dzieci. Dzieci, które były do tego przymuszane. Władza sprawująca władzę w państwach totalitarnych lubi otaczać się dziećmi. Było to zawsze wykorzystywane propagandowo.

W Aleksandrowie Kujawskim mieliśmy podobną sytuację. Jest to zachowanie skandaliczne, które łamie prawa rodziców do decydowania o własnym dziecku i jego wychowaniu w postawie demokratycznej. Jest to w końcu instrumentalne traktowanie dzieci, które są w tej sytuacji przedmiotem zwiększenia popularności jednego z kandydatów na prezydenta. To jest nic innego jak skandal.

W niektórych sytuacjach Ministerstwo Edukacji Narodowej działa wyjątkowo aktywnie. Zwłaszcza jeżeli chodzi o walkę z wartościami chrześcijańskimi i patriotycznymi. Natomiast kiedy mamy ewidentne złamanie prawa i kiedy podejmuje się działania bezdyskusyjnie na szkodę dziecka, bo traktowanie dziecka jako przedmiotu nie można rozumieć inaczej, MEN milczy. A powinno zareagować, bo w tej sytuacji również atakuje się rodziców poprzez manipulowanie ich dziećmi do celów politycznych i partyjnych.

Przypomnijmy, że MEN podjęło stanowczą reakcję wobec organizowanych przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej warsztatów dziennikarskich. Minister Kluzik przeszkadzało, że młodzież poszerza swoją wiedzę o świecie medialnym. Teraz jednak milczy, gdy dzieci są zwalniane z zajęć tylko po to, aby wesprzeć kampanię Komorowskiego. Mam nadzieję, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu ta sprawa zostanie poruszona.

Jan Dziedziczak

Autor jest posłem Prawa i Sprawiedliwości.

NaszDziennik.pl