Platforma Obywatelska ochoczo chce powołania komisji śledczej w sprawie SKOK, a w tym samym czasie bardzo poważna „afera taśmowa” jest skutecznie zamiatana pod dywan. Już w zeszłym roku Prawo i Sprawiedliwość zgłaszało projekt ustawy w sprawie powołania komisji śledczej do zbadania afery taśmowej. Projekt ten znajduje się teraz w zamrażarce marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego i jak dotąd oczekujemy reakcji.
Wniosek jest prosty – Platforma chce uniknąć dyskusji na temat jej afer i kompromitacji, jakie im towarzyszą. Z mediów dowiadujemy się, że przez całą sprawę przewijają się coraz to poważniejsze nazwiska. Mamy już w nią zaangażowanych najważniejszych polityków Platformy, ludzi biznesu i osoby odpowiedzialne za bardzo ważne instytucje państwowe.
Mimo że nagrania są porażające, to Platforma nie chce podjąć dyskusji nad tym tematem przez parlament. Woli wszystkie fakty z tej afery przemilczeć i przejść nad nimi do porządku dziennego. Zamiast tego woli w kampanii użyć walki przeciwko całkowicie polskiej instytucji finansowej, jaką są SKOK-i.
W historii naszego parlamentaryzmu mamy bardzo złe doświadczenia z komisją śledczą ds. afery hazardowej. Komisja ta była zdominowana przez ludzi koalicji i nie posunęła sprawy naprzód. Jednakże komisja jest sposobem do wyjaśniania skandali, które mają miejsce. Skoro komisje śledcze są narzędziem do rozwiązania afer, to trzeba go użyć. Oczywiście doświadczenia z komisji śledczej ds. afery hazardowej są bardzo złe. Natomiast dopóki można, to musimy upominać się o prawdę.
Myślę, że opinia publiczna jest na tyle zdeterminowana, że nie byłoby większych szans na ucięcie łba sprawie. Dzięki przewadze w parlamencie Platforma robi wszystko, żeby tej komisji nie powołać. W mojej ocenie świadczy to o tym, że mają dużo na sumieniu i dlatego unikają odpowiedzialności.

