Aż dwa tygodniki („Do Rzeczy”, „Wprost”) na czołowych stronach piszą o kolejnych odsłonach afery taśmowej (tygodnik „Do Rzeczy” zdecydował się nawet na publikację listy ponad 60 osób – polityków, prezesów spółek Skarbu Państwa, banków, lobbystów, którzy zostali podsłuchani w kilku restauracjach), a – jak się okazuje – warszawska prokuratura okręgowa skupiła się do tej pory na badaniu legalności podsłuchów, a w konsekwencji odpowiedzialności kelnerów i biznesmena Marka Falenty, który ponoć je zlecał.
Prokuratorów dziwnym zbiegiem okoliczności nie interesuje treść podsłuchanych rozmów, szczególnie wysokich urzędników państwowych (ministrów, wiceministrów) z przedstawicielami biznesu i lobbystami, choć tylko z ich fragmentów publikowanych w różnych mediach (między innymi w połowie lutego 2015 w TV Republika), wynika, że ci pierwsi „nieprzesadnie” chronili interesy Skarbu Państwa.
W tym swoistym braku zainteresowania warszawskiej prokuratury badaniem sedna afery taśmowej w ostatnich dniach nastąpił jednak pewien wyłom.
Otóż po ujawnieniu przez szefa CBA, że przekazał tej prokuraturze kolejne 11 nagrań z podsłuchanymi rozmowami polityków i biznesmenów, a także w związku z opublikowaniem przez TV Republika w połowie lutego treści meldunków operacyjnych składanych przez osobowe źródła informacji agentom tego Biura, do akcji wkroczyła Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.
Zażądała ona od prokuratury okręgowej materiałów dotyczących prywatyzacji CIECH SA na rzecz firmy Jana Kulczyka, w tym w szczególności treści rozmowy pomiędzy wiceministrem Skarbu Państwa Rafałem Baniakiem a lobbystą i przyjacielem wielu prominentnych polityków Platformy Piotrem Wawrzynowiczem.
Wszystko wskazuje na to, że V Wydział Prokuratury Apelacyjnej zajmujący się korupcją i przestępczością zorganizowaną po czynnościach sprawdzających zdecyduje się wszcząć śledztwo w tej sprawie (wcześniej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy prywatyzacji CIECH SA złożyli do prokuratury przedstawiciele Solidarnej Polski – Zbigniew Ziobro i Patryk Jaki).
Przypomnijmy tylko, że tuż przed wybuchem afery taśmowej na początku czerwca 2014 roku resort skarbu wyraził zgodę na odsprzedanie będącego w jego posiadaniu pakietu kontrolnego akcji CIECH SA (około 38 proc.) po cenie 32,13 zł za jedną akcję na rzecz jednej ze spółek Holdingu Jana Kulczyka, KI Chemistry (sumarycznie Skarb Państwa uzyskał z tej transakcji 619 mln zł od inwestora i 22,5 mln zł wcześniej wypłaconej dywidendy).
Transakcja odbyła się w wyniku ogłoszonego przez tę spółkę w marcu 2014 roku wezwania do sprzedaży blisko 34,8 mln akcji CIECH SA (66 proc. wszystkich akcji) po 29,5 zł za jedną akcję.
Przedstawiciele resortu skarbu wielokrotnie publicznie twierdzili, że oferowana cena jest za niska i już przed finalizacją transakcji inwestor zdecydował się podwyższyć cenę o 2,5 zł za akcję i zakup doszedł do skutku.
Z materiałów CBA ponoć wynika, że to symboliczne podniesienie ceny zakupu akcji przez inwestora było przeprowadzone po to, aby „zamydlić oczy” przyszłym kontrolerom tej transakcji i przy okazji opinii publicznej, a przedstawiciele resortu skarbu za swoją uległość wobec inwestora zostali sowicie wynagrodzeni pod stołem.
Zdaniem ekspertów, Skarb Państwa stracił na tej transakcji przynajmniej kilkaset milionów złotych, wszak pozbył się pakietu kontrolnego jednego z liderów europejskiego rynku chemicznego, koncernu, w którego składzie znajduje się 30 spółek krajowych i zagranicznych o przychodach ponad 4 mld zł rocznie.
Zdaje się, że Prokuratura Apelacyjna w Warszawie jest zdecydowana bardziej intensywnie badać ten fragment afery taśmowej niż prokuratura okręgowa, której przez blisko 9 miesięcy udało się przesłuchać kilkadziesiąt osób w nią zamieszanych, ale tylko pod kątem nielegalności podsłuchów.
Jak wynika jednak z materiałów dotyczących prywatyzacji CIECH SA, prokuratorzy z prokuratury okręgowej powinni już dawno zainteresować się zawartością podsłuchanych rozmów, ponieważ to z nich wynika autentyczne mierzone sektami milinów złotych (a być może nawet miliardów złotych) zagrożenie dla interesów ekonomicznych naszego państwa.

