Centrum Myśli Jana Pawła II zaprezentowało plakat z podobizną świętego Papieża w marynarce z krawatem i piusce, opatrzony hasłem „Twój kandydat w codziennych wyborach”. Chcą propagować w ten sposób nauczanie Ojca Świętego. To dobry pomysł?
– Nie wiem, może to próba uczynienia dobra, ale wiem jedno: my zawsze pamiętamy Ojca Świętego w białej sutannie. Ludzie mówili nawet o nim: przyjechał biały zwiastun pokoju. Papież jest dla nas święty. Na tym plakacie doszło do przekroczenia pewnych granic, pomieszania świętości z profanum. Dla mnie powiedzieć, że jest niesmaczny, to za mało. Szkoda, że w Polsce cały czas pracuje się nad zamazywaniem granic i relatywizowaniem wartości. Z jednej strony Urbanowi każą się przebrać w strój biskupa na Polsacie, a z drugiej Ojca Świętego, który zawsze pokazywał się w białej sutannie, pokazują w garniturze pod krawatem. Czyż nie jest to zabijanie w nas wrażliwości na świętość?
Radio Maryja i Telewizja Trwam bronią Kościoła i kultury chrześcijańskiej, a jednocześnie angażują się w wielkie kampanie narodowe. Jakie sprawy są dzisiaj, zdaniem Ojca, dla Polski naj- ważniejsze?
– Nie można miłować Pana Boga, nie kochając bliźniego, dlatego zajmujemy stanowisko w sprawach społecznych. Nic, co dotyka człowieka, Narodu, rodziny, nie jest nam obojętne. Dzisiaj jest wiele ważnych spraw, nie będę wymieniał według stopnia ważności. Na przykład protesty rolników. Gdy patrzę na nich, przychodzi mi na myśl walka Drzymały w okresie zaborów. Oni też walczą o polską ziemię, sprzeciwiają się wyprzedaży jej w obce ręce. W zeszłym roku, jak mi mówili, było pół miliona hektarów polskiej ziemi sprzedanej „pod słupy” w ręce Niemców, Holendrów i innych. A przecież tyle Ojczyzny, ile ziemi. Wyprzedając, pozbywamy się Ojczyzny. Rolnicy sprzeciwiają się, stoją już miesiąc przed kancelarią premiera. Bezskutecznie. Premier nie chce z nimi rozmawiać, minister rolnictwa też nie. Wygląda na to, że rząd pracuje nad zlikwidowaniem Polski. Powstała nawet książka wydawnictwa Biały Kruk pod tytułem „Wygaszanie Polski”.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

