Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się pracom Krajowego Biura Wyborczego. Wyniki jej prac wykazują wiele nieprawidłowości.
Należałoby zacząć od Państwowej Komisji Wyborczej. W porównaniu do ubiegłorocznych wyborów skład PKW uległ całkowitej zmianie. Jedną z pierwszych decyzji nowej Komisji było zdecydowanie o przejściu na ręczne liczenie głosów w najbliższych wyborach prezydenckich. W mojej ocenie to dobry ruch, który może sprawić, że wybory będą uczciwsze niż przepuszczanie tysięcy cyfr przez serwery, które w dziwny sposób się zawieszają, gdy na prowadzenie wychodzi ktoś z opozycji.
Jak wiemy, do tej pory nie opublikowano pełnych wyników wyborów samorządowych, które odbyły się w listopadzie ub.r. To jest jeden wielki skandal, przyjmując reguły demokracji. Nie wiem, czy sądy zbadały już wszystkie protesty wyborcze, ale wokół protestów też działo się wiele niejasnych spraw, jak chociażby nieuwzględnianie wszystkich przedstawionych dowodów. Sądy nie chciały zaglądać do kart głosowania ani badać, dlaczego tak dużo głosów było nieważnych.
W tej sytuacji powstał raport naukowców, którzy powątpiewają w uczciwość przeprowadzonych ostatnich wyborów samorządowych. Raport ten zgłasza wiele uwag co do sposobu liczenia głosów i nieuzasadnionego niczym tak dobrego wyniku PSL, który natychmiast spadł do niskiego poziomu zaraz po wyborach. Mamy więc wiele zastrzeżeń, które obciążają poprzednie Krajowe Biuro Wyborcze, oraz skład Państwowej Komisji Wyborczej. Pamiętajmy, że PKW to nie jest paprotka, która służy do ozdoby, ale w jej skład wchodzą doświadczone osoby, sędziowie, którzy powinni dbać o jak najuczciwszy przebieg wyborów.
O efektach swoich prac NIK poinformował Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, co publicznie ogłosił prezes Izby. W mojej ocenie, może to być element kampanii wyborczej. Możemy wkrótce dowiedzieć się, że wszystkie instytucje działają normalnie, a winnych jest dwóch podrzędnych urzędników.
Uważam, że winne całej sytuacji, która w efekcie zafałszowała wynik wyborów, są i Biuro, i PKW. Zastrzeżenia i informacje o nieprawidłowościach spływały od opinii publicznej, mediów i środowisk politycznych długo przed wyborami. PKW winna była reagować na bieżąco. Zamiast skutecznej reakcji mieliśmy wystąpienia grupy naburmuszonych sędziów, którzy oburzali się, gdy ktoś zgłaszał im uzasadnione zastrzeżenia.
Teraz NIK w sprawie organizacji ostatnich wyborów przez poprzedni skład PKW zawiadamia ABW. A dlaczego nie reagowano wcześniej? Dlaczego ABW wcześniej sama nie podjęła działań w tej sprawie? Przecież różne środowiska i indywidualne osoby prowadziły własne śledztwa, których rezultaty ABW mogła wykorzystać do rozpoczęcia postępowania. A może służby już to badają i taka informacja o ich powiadomieniu przez NIK może być tylko teatrem?

