Wczoraj odbyły się obchody 70. rocznicy oswobodzenia obozu w Dachau. Obóz ten był miejscem kaźni polskich księży. Dlaczego kapłani byli grupą szczególnie niszczoną przez Niemców?
– Wynikało to z dwóch rzeczy. Księża stanowili część elity polskiej, która od strony kulturowej, w sposób najbardziej istotny, oddziaływała i kształtowała postawy patriotyczne i zarazem ideowe. Co do sfery ideowej należy pamiętać, że od czasu encykliki Piusa XI „Mit brennender Sorge”, księża byli uważani przez hitlerowców za wrogów ideologicznych. Oficjalnie Hitler działał w ramach konkordatu i starał się stwarzać pewne pozory szanowania praw Kościoła. Robił to ze względu na fakt, że prowadził wojnę z Sowietami i chciał to robić skutecznie. Jednak jego ideologia stała w sprzeczności z katolicyzmem. Likwidując polskich księży, w pierwszej kolejności likwidował polską elitę, a w drugiej wrogów ideologicznych.
Istnieje więc wspólny mianownik między eksterminacją polskich księży w Dachau a zbrodnią katyńską?
– W pewnym stopniu tak. Mamy do czynienia z aresztowaniami na wysoką skalę. Wiele wycierpiało duchowieństwo Pomorza i Wielkopolski. Niemcy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jaką rolę odegrali księża w czasach Kulturkampfu, czyli próby germanizacji Polaków przez kanclerza Otto van Bismarcka. W związku z tym to porównanie do pewnego stopnia jest uzasadnione.
Jak do zbrodni na polskich księżach w Dachau podchodziły władze PRL?
– W czasach komunistycznych martyrologia polskich księży nie była na rękę komunistom, jak i ich historykom. Działo się tak dlatego, że to komuniści mieli być uważani za tych, którzy walczyli z Hitlerem. Z kolei Kościół i duchowieństwo starano się przedstawić jako kolaborantów. Szczególnie te oskarżenia wysuwano w kierunku Piusa XII. Wizja Kościoła, który broni Narodu, chroni jego kulturę, a także jest jego istotną częścią, była sprzeczna się z linią historyczną PRL.
A dlaczego współcześnie nie mówi się o ofierze polskich kapłanów w Dachau?
– Temat ten, podobnie jak w PRL, nie jest zgodny z panującą ideologią. Pamiętajmy, że dla wielu osób nowa ideologia lewicy, która dominuje w Polsce i Europie, nie jest ideologią, która jest przyjazna katolicyzmowi i Kościołowi. Stąd to milczenie.

