logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kilometrówki zgodne z prawem

Czwartek, 30 kwietnia 2015 (04:03)

Aktualizacja: Czwartek, 30 kwietnia 2015 (04:03)

Z Janem Dziedziczakiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk

Prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie „kilometrówek” 25 posłów, w tym marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego…

– Na początku zwrócę uwagę na sformułowanie „posłowie, a wśród nich marszałek Radosław Sikorski”. Przypomnijmy, że sprawa wypłynęła w wyniku ujawnienia niejasnych przejazdów poselskich Radosława Sikorskiego oraz skali ich finansowania. Sikorski pobrał w ramach tzw. kilometrówek 80 tys. zł. Początkowo prokuratura nie chciała wszcząć postępowania, ale gdy sprawą zainteresowały się media i poseł Bartosz Kownacki ponownie złożył wniosek, postępowanie wszczęto. W wyniku niejasnych dla mnie decyzji do osoby Radosława Sikorskiego dodano jednak znaczną grupę posłów. W mojej opinii, a patrzę na sprawę jako były rzecznik rządu, a więc nie z perspektywy prawnej, a medialnej, zrobiono to, aby rozmyć w tłumie innych parlamentarzystów przypadek Radosława Sikorskiego. No cóż, prokuratura sprawę umorzyła i niestety mnie to nie dziwi. A interpretuję ten fakt tak, że mogło to być ostrzeżenie dla zapewne mającego niejedno na sumieniu marszałka Sikorskiego od różnych sił, które ma zdyscyplinować tego ważnego polityka.

Bazując na swoim wieloletnim doświadczeniu parlamentarzysty, jest Pan skory przyjąć, że ówczesny minister Sikorski mógł w tak wielkiej skali łączyć funkcję szefa resortu z mandatem posła?

– Biorąc pod uwagę, że Sikorski pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, często wyjeżdżał za granicę jako szef resortu i korzystał cały czas z rządowej limuzyny BOR, trzeba zapytać, kiedy marszałek miał czas przesiadać się w prywatny samochód i wyjeździć tyle kilometrów? Przypomnijmy, że jako odbiorcy mediów byliśmy świadkami sytuacji, w której funkcjonariusze BOR jeździli dla niego służbowym samochodem nawet po pizzę. Dla mnie to wszystko jest bardzo zagadkową sytuacją.

Patrząc na „zawieszenie” afery taśmowej czy umorzenie śledztwa w sprawie kilometrówek, można stwierdzić, że są osoby nietykalne...

– Uważam, że tak. Widać to czarno na białym. W Polsce niektóre osoby mogą czuć się bardziej komfortowo niż reszta społeczeństwa.

Jest wśród nich marszałek Radosław Sikorski?

– Na pewno jest wśród nich grupa polityków Platformy Obywatelskiej i PSL, która zawsze może się czuć całkowicie spokojna. Proszę zwrócić uwagę, że podczas największych afer w Polsce żaden z polityków Platformy czy PSL nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Teraz wynikła nowa sprawa. Według doniesień prasowych, minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk złamał prawo przy zdobywaniu pozwolenia na broń. Jak czytamy w gazetach, miałby podpisać dokument, który zaświadcza, że przebył część praktyczną procesu ubiegania się o pozwolenie na broń. I co? I nic. Według doniesień jednej ze stacji, prokurator, który chciał postawić zarzuty Cezaremu Grabarczykowi, został odsunięty od śledztwa. A sprawa dotyczy ministra sprawiedliwości, a więc osoby, która powinna być pierwsza w przestrzeganiu prawa w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl