W manifestacji udział biorą m.in. przedstawiciele organizacji związkowych z PZL Świdnik, WSK-PZL Rzeszów, NSZZ „Solidarność” z Tomaszowa Lubelskiego oraz innych zakładów Doliny Lotniczej – stowarzyszenia skupiającego przedsiębiorców przemysłu lotniczego z południowo-wschodniej Polski.
Tymczasem wicepremier Piechociński dzisiaj w radiowej Trójce bronił decyzji podjętej w przetrgu. Stwierdził, że wygrał ten, który jest na dzień dzisiejszy potrzebny polskiej armii. Odnosząc się do protestów związkowców zawodowych z PZL Świdnik i PZL Mielec, podkreślił, że niezależnie od wyniku przetargu nie obyłoby się bez protestów. W jego ocenie, Świdnik nie odpuściłby Mielcowi, a Mielec Świdnikowi. Stwierdził, że oba zakłady powinny szukać swojej szansy w przetargu na śmigłowiec szturmowy. Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec Marian Kokoszka, odnosząc się do dzisiejszej wypowiedzi wicepremiera, stwierdził, że takie podejście przedstawiciela najwyższych władz państwowych nie zasługuje na komentarz.
– Argumenty, jakimi posługuje się wicepremier rządu, mówiąc kolokwialnie, są jak spod kiosku z piwem, śmieszne, nie przystoją powadze urzędu, jaki reprezentuje pan Janusz Piechociński – mówi Kokoszka w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl. Jego zdaniem, wicepremier, skoro tak broni decyzji i uważa, że została wybrana najlepsza oferta, to powinien odpowiedzieć: dla kogo najlepsza?
– Z pewnością najlepsza dla Francji, bo na pewno nie dla polskiej gospodarki. Jeżeli takiego wyboru dokonuje polski rząd, to jest to kompromitacja, hańba i wstyd. Kryteria przetargowe zostały tak sformułowane, że mógł wygrać tylko jeden oferent. Patrząc ma manipulację kryteriami technicznymi, można powiedzieć, że był to uczciwie ustawiony przetarg – dodaje Marian Kokoszka.
Podczas dzisiejszego protestu w Mielcu związkowcy przekażą też list otwarty do prezydenta Bronisława Komorowskiego, premier Ewy Kopacz oraz ministra obrony narodowej Tomasz Siemoniaka, w którym przedstawią argumenty, które ich zdaniem powinny, ale niestety nie zostały wzięte pod uwagę przy rozstrzyganiu przetargu na śmigłowiec dla polskiego wojska.
– Na podstawie informacji, jakie są ogólnodostępne w przestrzeni publicznej, istnieją przesłanki, żeby ten przetarg unieważnić i procedurę przeprowadzić ponownie. Zapewniam, że będziemy do tego dążyć – podkreśla Marian Kokoszka. Jego zdaniem, to nie koniec, a dopiero początek protestów. Kolejne z żądaniami unieważnienia szkodliwego dla całej polskiej gospodarki przetargu, organizowane przez związkowców Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „S” oraz zakładowe organizacje związkowe z PZL Mielec i PZL Świdnik, odbędą się w najbliższym czasie przed siedzibami rządu i MON w Warszawie.

