Czy Andrzej Duda to ryzyko zmian, a Bronisław Komorowski to przewidywalność i doświadczenie – jak mówi Aleksander Kwaśniewski, który wem wtorek w ogrodach Belwederu ostentacyjnie udzielił poparcia urzędującemu prezydentowi?
– Aleksander Kwaśniewski w różnych stacjach, w tym w programie red. Tomasza Lisa, zapowiedział, że w II turze odda głos na prezydenta Komorowskiego. Stąd ta wspólna konferencja prasowa z Bronisławem Komorowskim nie jest to dla mnie żadną niespodzianką. Natomiast gdy chodzi o argumentację Aleksandra Kwaśniewskiego, to doświadczenie, o którym mówi, może być różnie rozumiane. Andrzej Duda również ma doświadczenie i obycie na arenie międzynarodowej chociażby przez fakt sprawowania mandatu europosła do Parlamentu Europejskiego. Andrzej Duda był wcześniej również posłem na Sejm RP i posiada doświadczenie także parlamentarne, a co za tym idzie – nie jest osobą nieznaną, jak usiłuje sugerować druga strona. Słowa poparcia Aleksandra Kwaśniewskiego dla Bronisława Komorowskiego, które teraz padają, mają z jednej strony zdezawuować przeciwnika, a z drugiej mają dodać tak bardzo brakujących głosów urzędującemu prezydentowi.
Czy z urzędującym prezydentem jest aż tak źle, że musi zabiegać o względy Kwaśniewskiego?
– Te dwa środowiska od wielu lat wzajemnie się przyciągały, stąd dla obserwatorów sceny politycznej taki ruch nie powinien być żadnym zaskoczeniem czy czymś nowym. Grupa osób związana z prezydentem Kwaśniewskim od wielu lat piastuje różne stanowiska w administracji państwowej i jest to ten sam tzw. target związany z Platformą Obywatelską. Te dwa środowiska liberalno-lewicowe oraz postsolidarnościowe związane z Platformą od lat wzajemnie się przenikają poprzez wspólnotę interesów. A zatem związek tych dwóch środowisk i związek tych dwóch polityków Kwaśniewskiego i Komorowskiego, którzy są twarzami tych środowisk, trwa od dawna na niwie administracyjnej i gospodarczej.
Czy nie jest to jednak „pocałunek śmierci”, bo patrząc wstecz, to pamiętamy, że Kwaśniewski popierał już nie jedną inicjatywę i za każdym razem kończyło się to wielką klapą…
– Rzeczywiście ostatnimi czasy tak było. Warto jednak wziąć pod uwagę, że za prezydentem Kwaśniewskim stoją określeni ludzie, osoby związane ze środowiskiem lewicowo-liberalnym i wydaje mi się, że mimo iż te środowiska nie są już tak aktywne, a sami ludzie nieco rozproszeni, to jednak jest to wciąż spora grupa, której lekceważenie byłoby nierozsądne. Okres prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego to lata 1995-2005, bez mała 10 lat, a więc możemy mówić o niemałym pokoleniu osób, które w tym czasie zostały zatrudnione i nadal trwają na różnych szczeblach samorządowej i państwowej administracji czy chociażby w spółkach, które robią interesy z administracją państwową.
Słaby wynik SLD wietrzy koniec tej formacji, przynajmniej w dotychczasowej formule?
– Lewica w szczątkowej postaci przetrwa. Europejska scena polityczna od XIX wieku charakteryzuje się generalnie rzecz biorąc podziałem na prawicę, centrum i lewicę. Zapotrzebowanie na lewicę, na hasła lewicowe, hasła socjalne zawsze było, jest i będzie, również w Polsce. Natomiast co będzie z SLD, czy się przekształci, czy zachowa nazwę, pozostaje kwestią otwartą. Jako takie środowisko lewicowe z pewnością przetrwa.
Co może być kluczem do potwierdzenia sukcesu Andrzeja Dudy w II turze?
– Wszyscy mówią, że kluczem do wygranej Andrzeja Dudy będzie przeciągnięcie wyborców głosujących w I turze na Pawła Kukiza, ale w mojej ocenie to nie wystarczy. Oprócz maksymalnego „przyciągnięcia” wyborców głosujących na Pawła Kukiza, według mnie niezmiernie istotne będzie także przekonanie wyborców niezdecydowanych, a w szczególności tych, którzy w I turze zostali w domach. Środowisko Andrzeja Kukiza, co by o nim nie powiedzieć, jest środowiskiem na razie niezorganizowanym. Stąd głosy tych ludzi, nie wiadomo w jakim procencie, ale się podzielą między dwóch kandydatów. W tej sytuacji kluczem będzie zdobycie poparcia tych wyborców, którzy nie głosowali w I turze. Warto w tym miejscu przypomnieć frekwencję w niedzielnych wyborach, która wyniosła 48,96 proc. i była najniższa spośród dotychczasowych głosowań w wyborach prezydenckich w III RP.
Druga tura wyborów będzie wyborem za kandydatem PiS czy może przeciwko?
– Zawsze jest tak, że część środowisk politycznych prowadzi czarną kampanię, kampanię negatywną. W tym kontekście pojawiają się głosy, że opowiadając się za Andrzejem Dudą, jesteśmy jakoby za Jarosławem Kaczyńskim, czy na odwrót: głosując na Bronisława Komorowskiego, stawiamy na Donalda Tuska. Takie hasła nie są niczym nowym i nie należy się tym zbytnio przejmować. Mamy do czynienia z wyborem między dwoma postaciami i moim zdaniem będą decydowały sympatie i antypatie. Ważne jest to, jak potoczy się kampania w ciągu tych dwóch tygodni i jakie pomysły na tą kampanię będą miały oba sztaby, czy przybierze ona ostrzejsze formy, czy być może będzie spokojna i merytoryczna.
Czeka nas agresywna czy spokojna, merytoryczna kampania?
– Do tej pory spokojna, merytoryczna kampania prowadzona przez sztab wyborczy Andrzeja Dudy i samego kandydata na urząd prezydenta okazała się skuteczna. Jednak druga tura z pewnością będzie ostrzejsza. Kiedy na placu boju zostaje dwóch kandydatów, to rywalizacja jest bardziej emocjonująca. Tu nie ma miejsca na sentymenty, toczy się bezpośrednia walka na tzw. noże i wiadomo, że jeden musi przegrać, a kolejna szansa na start w wyborach i zdobycie tak eksponowanego urzędu może się już nie powtórzyć.
Kogo Pana zdaniem mogą preferować zapowiadane debaty telewizyjne obu kandydatów?
– Przewija się pogląd, że przewaga w bezpośrednim starciu oko w oko powinna być po stronie Andrzeja Dudy, ale niewątpliwie sztab, jak i sam prezydent Komorowski przygotują się do debaty i łatwo nie odpuszczą. Zobaczymy, kto z tego starcia wyjdzie zwycięsko.

