Podczas Marszu Niepodległości 11 listopada 2013 r. doszło do spalenia budki znajdującej się przed ambasadą Rosji w Warszawie. Winą za całe zdarzenie zostali obarczeni organizatorzy marszu oraz jeden z uczestników.
Dziś jeden z tygodników informuje, że winny całego zajścia był były szef resortu spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, który miał polecić służbom specjalnym podpalenie budki. Ma tak wynikać z podsłuchanej rozmowy między minister Elżbietą Bieńkowską a Pawłem Wojtunikiem, szefem CBA.
O możliwym udziale ministra Sienkiewicza w sprawie Prokuraturę Okręgową w Warszawie postanowiło poinformować stowarzyszenie Marsz Niepodległości.
– Dzisiaj złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, czyli o sprawstwo kierownicze wydania polecenia podpalenia, czyli aktu wandalizmu przez byłego szefa resortu spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza – mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Witold Tumanowicz, prezes stowarzyszenia.
W ocenie Tumanowicza, istotne jest teraz, jak sprawę potraktuje prokuratura, gdyż - jak stwierdza - sprawa nie jest błaha.
– Teraz warto się przyjrzeć, jak prokuratura podejdzie do tej sprawy. To są bardzo mocne poszlaki. W naszej ocenie, możliwe jest, że minister Sienkiewicz zlecił to podpalenie. On zresztą nie zaprzeczył temu w sposób jednoznaczny. Kluczowe stało się więc szybkie złożenie doniesienia i danie szansy prokuraturze, bo sprawa nie jest błaha – podkreśla Tumanowicz.
W sprawie podpalenia budki przed ambasadą Rosji policja zatrzymała jednego z uczestników marszu – 22-letniego Kamila. Prokuratura postawiła mu zarzut zniszczenia mienia i udziału w nielegalnym zbiegowisku. Po dwóch miesiącach spędzonych przez niego w areszcie nie stwierdzono jego czynnego udziału w zajściu.

