Celem zainicjonowanej przez Fundację PRO – Prawo do Życia akcji jest uświadomienie kobietom, jak szkodliwy dla ich zdrowia jest specyfik ellaOne.
– W naszych akcjach chcemy nie tylko dotrzeć z wiadomością do rządzących, ale przede wszystkich trafić do jak największej liczby ludzi i pokazać im prawdę. Projekt „Nie dla pigułki śmierci” ma jednocześnie spełniać rolę edukacyjną i wywierać nacisk na rząd. Chcemy, żeby każda kobieta zastanowiła się dwa razy, zanim połknie pigułkę, która może zabić jej dziecko, a ją samą pozbawić zdrowia – mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Ania Kiljan z Fundacji PRO – Prawo do Życia.
Równolegle do projektu „Nie dla pigułki śmierci” trwa akcja zbierania podpisów pod petycją do premier Ewy Kopacz z prośbą o wycofanie ze sprzedaży w Polsce tabletki ellaOne bez recepty. W ocenie Anny Kiljan, tylko silny głos obywateli może wymóc na rządzie wycofanie tabletki z polskich aptek.
– Im więcej obywateli popiera inicjatywę, tym bardziej rząd musi się z ich zdaniem liczyć. Pomimo całej hipokryzji naszych ministrów ciągle liczymy na to, że nadejdzie dzień, kiedy głos tysięcy obywateli będzie dla nich wyznacznikiem działania. Rząd nie może wiecznie przeciwstawiać się woli obywateli.
Jak dotąd pod petycją podpisało się prawie 2,7 tys. osób. Petycja dostępna jest TUTAJ.
Decyzją Ministerstwa Zdrowia tabletka „dzień po” dostępna jest w wolnej sprzedaży dla osób od 15. roku życia. Osoba, która kupuje tabletkę i będzie ją zażywać, nie musi wcześniej konsultować się z lekarzem. W przypadku gdyby tabletkę kupowało dziecko, niewymagana jest zgoda rodziców, a aplikacja może odbyć się bez ich wiedzy.

