– Zniszczyliście to państwo, nie wstydzi się pani czytać czegoś takiego, zakłamany sąd, nie będziecie nas sądzić – krzyczały pod adresem sądu osoby zgromadzone na ogłoszeniu wyroku. Wśród nich byli działacze opozycji solidarnościowej, żołnierze AK, sybiracy.
Sędzia Adrianna Leśniańska z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe uznała, że Maria Kołakowska, rozpylając w świetlicy Krytyki Politycznej spray o nieprzyjemnym zapachu, naruszyła porządek publiczny i skazała ją na 20 godzin robót publicznych. Aerozol okazał się niezwykle groźny, bo jak ocenił sąd jego rozpylenie „wywołało niepokój i popłoch” wśród uczestników spotkania, którzy mieli prawo do spokojnego wysłuchania „Golgoty Picnic”. Podkreślmy pseudosztuki obrażającej uczucia religijne chrześcijan.
Z wyrokiem nie zgadza się gdańska licealistka. – Kierowałam się swoją wiarą i broniłam wartości, które są ważne dla Polaków – oświadczyła, zapowiadając, że będzie się od niego odwoływać.
– Kto został skazany, dziewczyna, która jest wolontariuszem, która pracowała przy ekshumacjach na cmentarzu garnizonowym – powiedziała po wyroku Anna Kołakowska, matka Marii.
– W całym kraju są sądzeni młodzi ludzie za obronę wartości, za obronę prawdy, w obronie wartości, za to, że człowiek jest uczciwy. Ten wyrok miał nas zniechęcić. Ale to nas tylko mobilizuje do dalszej walki – dodała.
Sąd nie dopatrzył się też w zachowaniu uczestników spotkania: zaatakowali Marię Kołakowską, zarzucili kurtkę na głowę, wywrócili i lekko poturbowali, niczego karygodnego.
– Działanie obwinionej wywołał niepokój wśród osób zgromadzonych na sali, a w konsekwencji także zarzucenie na głowę obwinionej bluzy w celu zaprzestania rozpylania substancji – stwierdziła sędzia. Ten atak był zgłaszany na policję, która jednak umorzyła sprawę.
Sąd uznał ponadto, że protest powinien mieć inny charakter, bez naruszania spokoju publicznego.
– Czy można było w inny sposób zaprotestować. Można było. I protestowaliśmy, ale sąd lekceważył nasze wnioski o wycofanie i zatrzymanie tej bluźnierczej sztuki – oświadczył po wyroku Andrzej Kołakowski, ojciec Marysi. Przypomniał, że autor „Golgoty Picnic” zapowiadał, że chce dokonać prowokacji, i to mu się udało.
– Nie ma powodu, żebyśmy czuli szacunek do takiego sądu, sędzia nie ma odwagi wydać wyroku z zgodnie z elementarnymi przesłankami sumienia, tylko wydaje wyrok upolityczniony, nie będziemy słuchali takich sądów, te sądy nas nie złamią – podsumowała Anna Kołakowska.

