W kościele pw. Najświętszej Maryi Panny na Piasku podczas Mszy św. modlono się w intencji odnowy Narodu Polskiego. Potem uczestnicy rocznicowych obchodów spotkali się przed budynkiem obecnej siedziby Komendy Wojewódzkiej Policji, na którym znajduje się tablica upamiętniająca polskich bohaterów – ofiary katowni stalinowskiego terroru w latach 1945-1956. W tym czasie w obiekcie tym mieścił się Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, w którym znajdowało się 80 cel. Torturowani i mordowani członkowie organizacji niepodległościowych walczących o wolną Polskę byli chowani na cmentarzu Osobowickim.
– Rotmistrz Witold Pilecki nie działał sam, bardzo cierpiał, patrząc na losy swoich współtowarzyszy. Był człowiekiem wielkiego serca, niesłychanie skromnym, działającym ponad wszelkimi podziałami. Zawsze siebie stawiał na ostatnim miejscu - mówiła podczas uroczystości Dominika Arendt-Wittchen ze stowarzyszenia „Inicjatywa Historyczna”.
W ramach II Wrocławskich Dni Rotmistrza Pileckiego zainaugurowanych 13 maja, w dniu jego urodzin, a zakończonych właśnie 25 bm., w kolejną rocznicę jego śmierci, odbyło się szereg przedsięwzięć kulturalnych, religijnych i patriotycznych. Dziękując za tak liczne włączenie się do organizacji Dni, Dominika Arendt- Wittchen wskazała, że „wspólnie pracowaliśmy nad tym, żeby wrocławianie, Polacy dowiedzieli się, kim był rotmistrz Pilecki, to jest takie bardzo ważne i niezwykle budujące”.
– Dzisiaj brakuje nam elit, po Katyniu, Miednoje i wielu innych miejscach kaźni musimy je na nowo odbudowywać. Trzeba jednak w takich chwilach jak ta dzisiejsza pamiętać, że nie wystarczy 2-3 razy w roku wyjść na ulice i wznosić okrzyki „Chwała bohaterom!”, „Chwała rotmistrzowi!”, ale to jest codzienna bardzo trudna praca – podkreśliła.

