Jak przyjął Ksiądz Biskup wybór Andrzeja Dudy na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej?
– Wybór Andrzeja Dudy na prezydenta RP przyjąłem z wielką radością i nadzieją. Pan Bóg czuwa nad nami i sprawił, że pamiętne słowa Papieża św. Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi” wypowiedziane w Warszawie w czerwcu 1979 r. spełniają się mimo zawirowań, wielkich przeszkód, jakie są nam stawiane. Zmasowana propaganda miała na celu z jednej strony, żeby dezinformować, a z drugiej zniechęcać do kandydata i zdyskredytować w oczach Polaków zarówno jego samego, a także ugrupowanie, z którego się wywodzi Prawo i Sprawiedliwość. Przez tę negatywną propagandę próbowano doprowadzić do reelekcji dotychczasowego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jednak na nic się to wszystko zdało. Widać Naród ma w sobie zdrową tkankę moralną, duchową i religijną, ma poczucie swojej tożsamości, poczucie godności i umie się podnieść z tego marazmu. Wielu Polaków nie dało się zwieść propagandzie lansowanej przez media głównego nurtu i opierając się na informacjach płynących z Radia Maryja, Telewizji Trwam i „Naszego Dziennika”, przeciwstawiło się tej fałszywej i złośliwej propagandzie w terenie, w Polsce. To właśnie tam rozgrywała się prawdziwa walka między osobami, które korzystając z przywilejów, jakie niesie władza, dobrze się urządziły, które są w doskonałej kondycji materialnej, a całą resztą społeczeństwa, która boryka się z problemami codzienności, o której prominenci niestety nie pamiętają, a przypominają sobie jedynie przy okazji wyborów, licząc na ich głos. Andrzej Duda to osoba, która obok wielu przymiotów ma także ten jeden z najważniejszych: jest człowiekiem wierzącym i religijnym.
Mimo że frekwencja była wyższa niż w I turze, to jednak wciąż pozostawia wiele do życzenia. O czym to świadczy?
– Wybory pokazały przepołowienie, pęknięcie w Narodzie, które jest jeszcze spuścizną czasów totalitaryzmu komunistycznego i oczywiście liberalizmu postkomunistycznego. Wraz z Andrzejem Dudą pojawiła się nadzieja na dobrą zmianę i to podniosło ludzi na duchu. Okazało się, że jest jednak ktoś, kto się pochyla nad każdym, także biednym, człowiekiem, kto potrafi i nie boi się dyskutować ze wszystkimi i nie stroni od obecności w otoczeniu prostych, zwyczajnych ludzi. O tej zwyczajności świadczyć może chociażby piękny gest podczas wieczoru wyborczego, kiedy Andrzej Duda uklęknął przed dziewczynką, która wręczała mu kwiaty i ucałował jej maleńką dłoń. To wymowny, bardzo symboliczny gest, który mówi, że prezydent elekt jest człowiekiem bardzo zwyczajnym, który potrafi uszanować każdego, nawet tego najmniejszego. To pokazuje, że Andrzej Duda nie tylko pięknie mówi, i to podniosło wszystkich na duchu. Ludzie uwierzyli, że jednak można coś zrobić, że władza nie koniecznie musi się zamykać przed i na sprawy Narodu. Problem jest jednak w tej, co by nie powiedzieć, niskiej frekwencji, że wciąż mniej ludzi niż powinno idzie do wyborów. Myślę, że jeszcze wiele pracy, żeby tych ludzi, którzy stoją z boku – a jest ich niemało, bo blisko połowa Narodu – zmobilizować, ożywić, żeby się jednak poczuli odpowiedzialni i wzięli los Ojczyzny w swoje ręce. Mam nadzieję, że teraz jest dobry czas, żeby iść w tym kierunku, że uda się zachęcić coraz więcej ludzi do myślenia i kształtowania przyszłości Polski. Głos w wyborach to nasz przywilej, przywilej ludzi wolnych i nie powinniśmy się tego prawa sami pozbawiać.
Gratulacje dla prezydenta elekta wystosowało Prezydium Konferencji Episkopatu Polski. Jakie nadzieje wiąże Ekscelencja z nowym prezydentem?
– Przede wszystkim, że nie będzie szkodził Narodowi, że nie będzie szkodził Ojczyźnie i tym wszystkim wartościom, które wynikają z naszej narodowej tożsamości. Ufam, że nie będzie robił nic wbrew woli Narodu, że – jak zresztą zapowiedział – będzie się wsłuchiwał w głos Polaków, bo to Naród jest suwerenem. Ufam również, że prezydent Duda nie będzie ulegał wpływom tych, którzy tylko pozornie chcą dobra naszej Ojczyzny, a tak naprawdę działają na jej szkodę i chcą osłabić ducha Narodu, jego wiarę i morale. Mam nadzieję i mocno wierzę, że nowy prezydent będzie dbał – na tyle, na ile pozwala mu jego pozycja – o sprawy gospodarcze i społeczne, że postawi tamę wszystkim zakusom wyprzedaży majątku narodowego, że nie ulegnie tym wszystkim destrukcyjnym siłom, które szkodzą i źle życzą Polsce i chciałyby nas sobie podporządkować, osłabić czy nawet zniewolić. Liczę, że prezydent Duda będzie godnie reprezentował nasz kraj na arenie międzynarodowej i będzie dbał przede wszystkim o nasze, Narodu Polskiego, interesy, że z Polską zaczną się liczyć inni.
Jak należy odbierać spore poparcie młodzieży dla nowego prezydenta?
– Młodzież to przyszłość Narodu, jak uczył i przypominał nam św. Jan Paweł II. Jaką będziemy mieli młodzież, taką sobie zgotujemy przyszłość. Niestety przez ostatnie lata w Polsce zapomniano o młodzieży. Schody przy zdobywaniu wykształcenia, brak perspektyw pracy – to wszystko sprawiło, że młodzież zaczęła wyjeżdżać z Polski i na obczyźnie budować swoje życie. Zaprzepaszczono energię młodzieńczą, zapał i umiejętności tych ludzi. Ta ucieczka za granicę może i była jakimś rozwiązaniem, ale tylko doraźnym. Wielu naszych rodaków doświadczyło na obczyźnie wielu upokorzeń i przyjeżdżają z powrotem zasmuceni, zrażeni. Nawet ci, którym się dobrze powodzi, woleliby zamienić tamten luksus na może mniej wygodne, ale życie w kraju, gdzie się urodzili. Młodzi czują się Polakami i chcą tu, na miejscu, żyć i pracować i trzeba im tylko stworzyć warunki, żeby mogli służyć Polsce tu i teraz. Ci młodzi, idąc do urn, nie dali się zwieść kolejny raz pustym obietnicom i powiedzieli „nie” stagnacji, beznadziei, zarozumialstwu i opowiedzieli się za zmianą, wierzymy, że za dobrą zmianą.
Ojciec prezydenta elekta, prof. Jan Duda, komentując zwycięstwo swojego syna, podkreślił, że „To jest dopiero początek czegoś odpowiedzialnego, czegoś bardzo trudnego”. Jakie wyzwania stoją przed prezydentem Andrzejem Dudą?
– Myślę, że to bardzo rozważne zdanie i mądre zarazem. Pokazuje poczucie odpowiedzialności, jaką dostrzegają rodzice nowego prezydenta. Przed prezydentem elektem Andrzejem Dudą trudne zadanie, a mianowicie odbudowanie w polskim Narodzie jedności i poczucia odpowiedzialności za dobro wspólne, za tę spuściznę, którą przekazali nam jako zadanie nasi przodkowie. Reprezentowanie Polski to wielki zaszczyt, ale jednocześnie wielki obowiązek i wywiązanie się z tego zadania w sposób godny będzie trudnym, ale możliwym do wykonania zadaniem nowego prezydenta. Prezydent Duda jest młodym, energicznym, pełnym werwy człowiekiem i myślę, że będzie godnym reprezentantem katolickiego Narodu, jakim jest Polska.
Jednym z pierwszych miejsc, jakie po wyborze odwiedził prezydent elekt Andrzej Duda, była Jasna Góra…
– To piękny, znaczący gest, ale jednocześnie przykład dla każdego Polaka, aby nowe, trudne zadania rozpoczynać z Bogiem w sercu. Prezydent Duda pokazał nam, gdzie kierować swoje myśli i serca, skąd należy czerpać siły do wypełniania poważnych zadań, skąd płynie siła, gdzie szukać nadziei i gdzie jest zwycięstwo. Możemy ufać, że skoro on oddaje się Matce Najświętszej Jasnogórskiej Królowej Polski w opiekę i wierzy w Jej pośrednictwo przed Panem Bogiem, to również my powinniśmy polecać się opiece Matki Najświętszej i wierzyć w Jej skuteczną pomoc. Jako Naród powinniśmy polecać Bogu naszą Ojczyznę i wierzyć w pełne zwycięstwo, które nadejdzie – trzeba tylko w to wierzyć.

