logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Duda o wspólnocie, Platforma o wojnie

Sobota, 30 maja 2015 (10:29)

Prezydent elekt Andrzej Duda podczas wczorajszej uroczystości wręczenia mu uchwały Państwowej Komisji Wyborczej o wyborze na prezydenta RP w pałacu w Wilanowie pięknie mówił o konieczności zasypywania podziałów i budowaniu wspólnoty, natomiast prominentni politycy Platformy od niedzielnego wieczoru wyborczego prawie wyłącznie o wojnie, froncie i walce.

Okazuje się, że także wczorajszy apel prezydenta elekta, „aby w okresie przejściowym do czasu jego zaprzysiężenia premier Kopacz, ministrowie jej rządu, wreszcie większość parlamentarna Platformy i PSL-u, nie dokonywali poważnych zmian, w tym ustrojowych, a także takich, które mogą budzić niepotrzebne emocje, niestety również kreować konflikty”, także nie podobał się Platformie, a szef klubu tej partii w Sejmie Rafał Grupiński pouczał Andrzeja Dudę, że w Konstytucji RP nie ma okresu przejściowego.

Andrzej Duda do wypowiedzenia tej prośby został zainspirowany pospieszną nowelizacją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym przyjętą właśnie na ostatnim posiedzeniu Sejmu przez większość koalicyjną Platformy i PSL, którą nawet „Gazeta Wyborcza” nazwała „zamachem na niezawisłość Trybunału”.

W nowelizacji przewidziano bardzo kontrowersyjną możliwość przyjęcia przez Trybunał uchwały o stwierdzeniu niezdolności prezydenta RP do sprawowania urzędu, obniżono wymogi, jakie ma spełniać kandydat na sędziego TK (do tej pory mógł to być doktor habilitowany nauk prawnych albo prawnik mający 10-letnią praktykę prawniczą, teraz kandydat może się wykazać 10-letnią pracą w instytucjach publicznych związanych z tworzeniem lub stosowaniem prawa, co daje możliwość zostania sędziami prawnikom, którzy przez 10 lat wykonywali mandat posła lub senatora).

Zgodnie z nowelizacją ustawy koalicja Platformy i PSL będzie jeszcze w tej kadencji parlamentu mogła powołać aż 5 sędziów Trybunału Konstytucyjnego i łatwo się domyślać, kto tymi sędziami może zostać.

Właśnie ta pospieszna zmiana ustawy o TK, który przecież rozstrzyga o zgodności uchwalanych przez parlament ustaw z Konstytucją, jest poważną zmianą o charakterze ustrojowym, którą zapewne na następnym posiedzeniu zatwierdzi Senat, a ustępujący prezydent Komorowski podpisze bez zbędnej zwłoki.

Ale Andrzej Duda już od powyborczego poniedziałku jest atakowany za to, że podobno miał doprowadzić do dewaluacji złotego wobec franka i w związku z tym do pogorszenia sytuacji posiadaczy kredytów frankowych, a przecież miał im pomagać (autorem tego zarzutu jest europoseł Janusz Lewandowski), a nawet za to, że powiedział z kolei w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że będzie rozmawiał z rodzinami i władzami Warszawy o budowie pomnika poświęconego ofiarom tragedii przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.

Wszystko wskazuje więc na to, że politycy Platformy i wspierające ich media, w tym media publiczne, uznali, że wygrana Andrzeja Dudy z urzędującym prezydentem Bronisławem Komorowskim nic nie zmieniła w polskiej rzeczywistości politycznej, dalej trzeba atakować i nowego prezydenta, i ugrupowanie polityczne, które go desygnowało.

Stąd wystąpienia prominentnych polityków Platformy atakujące prezydenta elekta, stąd ich wypowiedzi o walce, tworzeniu frontów, wojnie, którą, jak można się domyślać, mają być nadchodzące wybory parlamentarne.

Skoro, jak twierdzili nawet zaprzyjaźnieni z obecną władzą dziennikarze TVN24, w wyborach prezydenckich Andrzej Duda konfrontował się nie tylko z urzędującym prezydentem państwa, ale w zasadzie ze wszystkimi instytucjami polskiego państwa, to jak będzie wyglądała kampania do parlamentu?

Te terminy ze słownika wojny używane przez ważnych przedstawicieli Platformy niestety nie wróżą niczego dobrego. Rządzący i wspierające ich media wybrali ostrą konfrontację, i to nie tylko ze Zjednoczoną Prawicą, ale także z ugrupowaniem Pawła Kukiza.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Autor jest finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego.

Aktualizacja: Sobota, 30 maja 2015 (17:11)

NaszDziennik.pl