logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Awaria samolotu z parlamentarzystami na pokładzie

Środa, 3 czerwca 2015 (11:53)

Aktualizacja: Sobota, 4 lipca 2015 (14:09)

Samolot z parlamentarzystami na pokładzie miał awarię i musiał wrócić na lotnisko - poinformowała rzecznik marszałka Sejmu Małgorzata Ławrowska. Najprawdopodobniej doszło do usterki nawigacji.

Maszyna, która uległa awarii, to jeden z dwóch samolotów wyczarterowanych od PLL LOT.

- Samolot rozpędził się do największej prędkości i wtedy poczuliśmy, że dzieje się coś niedobrego, że jest jakiś przerażający taniec samolotu. Czuło się próbę wytracenia prędkości, może rzeczywiście pasa (startowego) już nie starczało. Czuliśmy się bardzo źle i niepewnie, czuliśmy walkę pilota z samolotem, na szczęście wygrał pilot - relacjonował wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich. - Byliśmy o krok od katastrofy - dodał. Zapewnił jednocześnie, że „nie było żadnej większej paniki”.

Jak poinformowały PLL LOT, samolot rządowy rozpoczął rozbieg na pasie startowym - nie wystartował ani nie oderwał się od pasa startowego. „Z uwagi na komunikat jednego z systemów, jaki pojawił się w kokpicie, zgodnie ze standardową procedurą obowiązującą w takich sytuacjach kapitan podjął decyzję o bezpiecznym przerwaniu rozbiegu i odkołowaniu na stanowisko postojowe w celu dokonania przeglądu systemu” - poinformował przewoźnik w oświadczeniu.

„Decyzję o bezpiecznym przerwaniu startu kapitan może podjąć tylko do osiągnięcia tak zwanej prędkości V1, czyli w momencie, w którym samolot cały czas jest na ziemi i ma wystarczającą długość pasa startowego, by bezpiecznie wyhamować maszynę. Jest to procedura, która obowiązuje w każdym tego typu przypadku” - poinformował LOT.

Parlamentarzyści lecieli do Czech na wspólne posiedzenie prezydiów Sejmu i czeskiej Izby Poselskiej. Jak wyjaśniła rzecznik, spotkanie odbędzie się w innym terminie. Jeszcze nie ustalono kiedy.

Wicemarszałek Jerzy Wenderlich ocenił, że samolot w takim stanie w ogóle nie powinien zostać podstawiony. - Gdyby nie my, to leciałby nim ktoś inny i katastrofa była rzeczywiście o włos. (...) Wierzę, że właściwa komisja badania tego rodzaju wad dokona jakiegoś przeglądu, jak ten samolot mógł w ogóle być podstawiony na pas startowy - powiedział Wenderlich. Wicemarszałek pochwalił jednocześnie załogę samolotu za umiejętności, determinację i podejmowanie błyskawicznych decyzji.

Ławrowska poinformowała, że na pokładzie było 18 osób, m.in. marszałek Sejmu Radosław Sikorski, wicemarszałkowie: Elżbieta Radziszewska, Jerzy Wenderlich i Eugeniusz Grzeszczak, posłowie: przewodnicząca Polsko-Czeskiej Grupy Parlamentarnej Monika Wielichowska i Jan Rzymełka z Komisji Spraw Zagranicznych oraz przedstawiciele Kancelarii Sejmu, dwóch tłumaczy, fotograf i ochrona BOR.

RS, PAP

NaszDziennik.pl