Dziś odbędzie się posiedzenie niejawne sejmowej Komisji Obrony Narodowej, gdzie zostanie poruszony temat przetargu śmigłowcowego. Rozmawiamy, kiedy jest Pan w drodze do Warszawy…
– Broni nie składamy i będziemy walczyć do końca o prawdę i sprawiedliwe rozstrzygnięcie przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. Dzisiaj o godz. 15.00 w siedzibie resortu obrony na ul. Klonowej odbędzie się posiedzenie sejmowej Komisji Obrony Narodowej w trybie niejawnym i tak jak zapowiadaliśmy – będziemy na miejscu.
Jak liczna będzie ta manifestacja?
– Z informacji, jakie posiadam, do Warszawy przybędzie około półtora tysiąca osób. Będą to przedstawiciele wszystkich zakładów zrzeszonych w Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, czyli Świdnik, Mielec, Rzeszów, Krosno, Wrocław, Warszawa oraz koledzy z sekretariatu metalowców i pozostałych sekcji: m.in. zbrojeniówki, teleelektroniki, z branży samochodowej, a więc koledzy z Gliwic, z Katowic i wielu innych miast. Słowem, będzie to ogólnopolska pikieta, na której będą obecni również okrętowcy z Gdańska. Zapraszamy także mieszkańców Warszawy, aby przybyli na ul. Klonową i nas wsparli, bo przecież chodzi tu o przyszłość nie tylko pracowników branży zbrojeniowej, ale całego polskiego przemysłu, a także naszego bezpieczeństwa.
Ma to być zatem przejaw solidarności wszystkich branż?
– Z jednej strony świadczy to o solidarności, a z drugiej pokazuje obawę pozostałych pracowników nie tylko branży lotniczej. To, co przygotowuje MON w związku z tworzeniem Polskiej Grupy Zbrojeniowej, budzi uzasadnione obawy naszych kolegów, którzy przyjeżdżają dzisiaj, aby nas wesprzeć, a jednocześnie zamanifestować swoje niezadowolenie ze sposobu sprawowania władzy przez tę ekipę. Nie jest bowiem wcale powiedziane, że za chwilę to oni będą protestować, a my będziemy ich wspierać. Na tym polega solidarność.
Jak będzie wyglądał ten dzisiejszy protest?
– O godz. 15.00 spotykamy się pod oknami ministra obrony i będziemy czuwać na zewnątrz nad przebiegiem tych obrad, czekając na ich efekty. Żal tylko, bo na posiedzeniu tej komisji mieli być obecni przedstawiciele zarządów: PZL Mielec i PZL Świdnik, którzy mieli niejako konfrontować informacje i odpowiedzi podawane przez stronę rządową, mieli też zaprezentować swoją wersję, ale niestety nie zostali zaproszeni. Natomiast my, tak jak wspomniałem, będziemy obecni, będą wystąpienia liderów poszczególnych sekcji, zakładów ze Świdnika i z Mielca, planujemy też wręczyć petycję min. Siemoniakowi.
Co zawiera ta petycja?
– Wyrażamy w niej nasz protest przeciwko używaniu strony społecznej jako uwiarygadniacza przetargu śmigłowcowego, ponieważ nasi przedstawiciele mimo zabiegów i starań nigdy nie zostali dopuszczeni do obserwacji na żadnym etapie rozstrzygania tego przetargu. Stąd też uważamy, że jest nadużyciem używanie strony związkowej jako gwaranta uczciwości. Ponadto będziemy żądać unieważnienia przetargu. Będziemy również czekać na informacje od posłów, którzy będą brać udział w dzisiejszym posiedzeniu komisji, jakie będzie ich stanowisko.
Zarząd PZL Świdnik skierował sprawę przetargu do sądu. Mamy do czynienia z kolejną odsłoną tego postępowania i protestu?
– Spodziewaliśmy się takiego kroku już po rozmowach bezpośrednio po ogłoszeniu, że PZL Mielec i PZL Świdnik zostały wykluczone, a do drugiego etapu przeszedł francuski śmigłowiec Caracal. Ten krok pokazuje i dodatkowo utwierdza nas w przekonaniu, że tak naprawdę intencje, uczciwość i forma przeprowadzenia tego przetargu są pod bardzo dużym znakiem zapytania. Również zabiegi, jakie przedsięwziął min. Siemoniak wobec strony związkowej, były tylko grą i działaniami, które miały uwiarygodnić przekręt, który w naszej ocenie mógł mieć miejsce podczas tego przetargu.
Czy związki zawodowe będą zabiegać, aby ostateczne podpisanie umowy nie nastąpiło przed wyborami parlamentarnymi przez obecny rząd?
– Jestem przekonany, że umowa nie zostanie podpisana przez rząd PO – PSL. Chyba że rzeczywiście zobowiązania są już tak dalece posunięte, że będą chcieli zrobić to na kolanie. O tym, że nie jest to wykluczone i realne, mogą świadczyć testy caracali, które miały trwać kilka tygodni, a zostały skrócone do jednego tygodnia. Pozostaje jednak jeszcze sprawa offsetu i rozmów na ten temat, których nie można przyspieszać, ale zadbać, aby korzyści dla polskiego przemysłu zbrojeniowego były jak największe. Wydaje mi się, że nawet mimo najszczerszych chęci i gorączkowych prób zaklepania sprawy przed październikowymi wyborami nie uda się – nawet kolanem – przepchnąć tego przetargu. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że ta ekipa podejmie zobowiązania, które mogą być kagańcem dla nowej władzy, która co daj Boże będzie rządzić Polską po wyborach. Takie ewentualne zobowiązania mogą być kłopotem dla tych, którzy przyjdą po koalicji PO – PSL.
Są już pierwsze negatywne efekty rozstrzygnięcia przetargu, a mianowicie zwolnienia w PZL Mielec…
– To tragiczny wymiar wykluczenia z przetargu black hawka, ale to nie koniec, a dopiero początek. Ta lawina zwolnień dopiero rusza, wiemy bowiem, że również Rada Nadzorcza PZL Świdnik podjęła decyzję, że w latach 2016-2017 zwolni 800 osób. Jeżeli popatrzymy na Mielec i Świdnik to jest to już ok. 1300 utraconych miejsc pracy, a jak dołączymy do tego firmy kooperujące z tymi producentami, to łącznie może to być nawet kilka tysięcy osób, które dzięki nieprzemyślanej decyzji rządu znajdą się na bruku. Takie działanie może być również sygnałem dla ewentualnych przyszłych inwestorów, żeby się nie bawić w żadne poważne umowy i inwestycje w polski przemysł, bo żeby wygrać przetarg, wystarczy dobry układ.
Jak ocenia Pan niedawne protesty w Łodzi, kiedy tamtejsze zakłady, którym Airbus Helicopters obiecał „złote góry”, wyszły na ulice, twierdząc, że PZL Świdnik i PZL Mielec chcą im odebrać przetarg?
– Gdyby koledzy z Łodzi czy Dęblina chcieli porozmawiać z nami, a nie ulegać propagandzie Platformy Obywatelskiej, to dowiedzieliby się całej prawdy. Przecież AugustaWestland i Sikorsky gwarantowali kilkaset miejsc pracy w związku z powstaniem zakładu do obsługi serwisowej śmigłowców, które produkuje Mielec i Świdnik. Mowa o pewnych miejscach pracy na 30 lat, natomiast to, co obiecuje Airbus Helicopters, to czyste mrzonki. Pikieta w Łodzi z inicjatywy lokalnych władz PO miała na celu skłócić załogi ze sobą, ale my się nie damy.

