logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Prokuratura pozwala obrażać Polaków

Piątek, 3 lipca 2015 (19:49)

Prokuratura Rejonowa w Przemyślu umorzyła dochodzenie w sprawie zachowania ukraińskich studentów Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu, którzy w październiku 2014 r. fotografowali się z czerwono-czarną flagą z tryzubem symbolizującymi Ukraińską Powstańczą Armię. Dodajmy studentów z Kartą Polaka... 

Zachowanie siedmiu  studentów było pokłosiem rozporządzenia prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki, który dzień 14 października – uznawany za rocznicę powstania UPA odpowiadającej za ludobójstwo ok. 200 tysięcy Polaków – ustanowił Dniem Obrońcy Ukrainy – inaczej świętem wojska ukraińskiego. W wielu miejscach Ukrainy m.in. w Kijowie, a także we Lwowie zwolennicy UPA, z którą utożsamia się ukraiński Prawy Sektor, zorganizowali w tym dniu manifestacje. Ich śladem, choć na mniejszą skalę, poszła grupa ukraińskich studentów, którzy w Galerii Sanowa w Przemyślu urządzili sobie sesję fotograficzną na tle banderowskiej flagi, a zdjęcia zamieścili w internecie.

Na zachowanie ukraińskich studentów zareagowały władze Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu i decyzją Komisji Dyscyplinarnej ds. Studentów zostali ukarani naganą z ostrzeżeniem. Dodatkowo czterech z nich zostało zawieszonych w prawach studenta na jeden semestr, co wiązało się z odebraniem na ten okres prawa do pomocy materialnej. I na tym się w zasadzie skończyło. Za swoje zachowanie Ukraińcy przeprosili. Warto dodać, że studia w Polsce za darmo umożliwiała im Karta Polaka.

„Sesja zdjęciowa” wywołały falę protestów ze strony środowisk patriotycznych w całej Polsce, czego wyrazem było zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa dotyczącego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych pomiędzy Polską a Ukrainą, jakie do Prokuratury Rejonowej w Przemyślu złożyli przedstawiciele Ruchu Społecznego Patriotyczny Przemyśl. Wnieśli także o wzmożenie nadzoru nad osobami, które studiują w Polsce, w zakresie ewentualnego propagowania idei będących w sprzeczności z prawem Rzeczypospolitej Polskiej. Teraz prokuratura jednak umorzyła sprawę, nie podając przyczyny.

Dr Andrzej Zapałowski, politolog, ekspert ds. bezpieczeństwa, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl, choć decyzję prokuratury przyjmuje jako fakt, to uważa ją za kuriozalną i niebezpieczną dla Polski.

– Kilku wybitnych specjalistów, ekspertów w Polsce napisało jednoznaczną opinię, że czyn, jakiego dopuścili się ukraińscy studenci, ma znamiona propagowania faszyzmu i nienawiści na tle różnic narodowościowych. Z tego, co wiem, również IPN w Rzeszowie wydał podobną opinię. Choć uzasadnienia o umorzeniu nie znamy, to podobno prokuratura oparła się na ekspertyzie Bogdana Huka – znanego nacjonalisty ukraińskiego, który promuje banderyzm w Polsce od lat, który dla wymiaru sprawiedliwości pełnił rolę eksperta od stosunków polsko-ukraińskich – zauważa dr Zapałowski.

Organizacje kresowe i patriotyczne nie zamierzają jednak składać broni i jak się dowiedział portal NaszDziennik.pl, w tej chwili badane są możliwości prawne dalszego postępowania w tej sprawie.

– Wygląda na to, że prokuratura potraktowała organizacje składające zawiadomienie jako osoby niepokrzywdzone, stąd tylko lakoniczne zawiadomienie, że sprawa została umorzona i nic więcej. Dla mnie jest to manipulacja prokuratury, ale przede wszystkim jest to działanie bardzo niebezpieczne dla państwa polskiego. Taka postawa prokuratury umożliwia tak naprawdę propagowanie faszyzmu w Polsce. To niedorzeczność. Prokuratorzy nie zdają sobie nawet sprawy z tego, co zrobili – bulwersuje się dr Andrzej Zapałowski.

Jego zdaniem, w Polsce obowiązuje pewien reżim prawny, który powinien być bezwzględnie przestrzegany, tym bardziej, kiedy dotyczy osób, którym umożliwia się studiowanie w Polsce za pieniądze polskich podatników. Dlatego po zasięgnięciu opinii prawnej Ruch Społeczny Patriotyczny Przemyśl oraz środowiska kresowe zapowiadają, że sprawy tej tak nie zostawią.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl