W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym dokonuje się najwięcej w skali całego Wrocławia aborcji. W ubiegłym roku zabito tutaj 51 dzieci. Nic więc dziwnego, że właśnie przed tym szpitalem kolejny protest antyaborcyjny zorganizowali dzisiaj działacze Fundacji PRO – Prawo do Życia.
Przed głównym wejściem do tej placówki członkowie Fundacji trzymali transparenty i rozdawali ulotki informujące o tragicznych skutkach aborcji. Była także klepsydra z napisem „Z wielkim smutkiem zawiadamiamy, że w 2014 r. dokonano w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym 51 aborcji. Zabite dzieci niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen”.
– Protestujemy po to, aby informować osoby, które tędy przechodzą, że tutaj poprzez aborcję zabija się dzieci. W ubiegłym miesiącu podeszła do mnie matka, u której było jedynie podejrzenie urodzenia dziecka z zespołem Downa, a lekarze od razu bez wahania zaproponowali jej aborcję. Jeśli kobieta jest słaba psychicznie, dobrze stoi materialnie, to taka oferta trafia niestety na podatny grunt. A tak przecież nie powinno być, także z tej przyczyny, że to tylko podejrzenie, a nie stuprocentowa pewność – powiedział NaszemuDziennikowi.pl Marcin Dereń z Fundacji PRO – Prawo do Życia.
Dodał, że dotąd Fundacja nie prowadziła żadnych rozmów na ten temat z przedstawicielami tego szpitala, bo od strony prawnej niestety wszystko jest w porządku.
– Cały czas zbieramy podpisy, aby znieść ustawę dopuszczającą aborcję. I jesteśmy przekonani, że tak się stanie – stwierdził Marcin Dereń.
W czasie pikiety ze szpitala wychodziła właśnie kobieta, której synowa urodziła w tej placówce dziecko. – Jestem bardzo szczęśliwa. Bogu niech będą za to dzięki – powiedziała nam uradowana babcia, która popiera zdecydowanie takie protesty. Jej zdaniem, zamiast dokonywać aborcji, lekarze powinni wręcz wtłaczać kobietom wiedzę na temat planowania rodziny.

