Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz rodziny katyńskie interweniują w sprawie haniebnej sytuacji skrytej dewastacji dębów katyńskich w Jaśle. Urząd tego miasta zapewnia, że zainstalowany zostanie monitoring, by zapobiec w przyszłości działaniom wandali.
W Jaśle 14 maja 2010 r. na terenie Zespołu Szkół nr 3 przy ul. Szkolnej 38 odbyła się uroczystość sadzenia 16 Dębów Pamięci z imiennymi tabliczkami. To część akcji „Katyń… ocalić od zapomnienia”, której celem jest upamiętnienie w ten sposób aż 21 857 polskich oficerów Wojska Polskiego, Policji, Straży Granicznej i Więziennej, pomordowanych przez NKWD w 1940 r.
Niestety w 2011 r. nieznani sprawcy wyrwali 5 z jasielskich drzewek. Po ich uzupełnieniu doszło do ponownej dewastacji w 2012 r. Nowych 5 drzewek zostało ponownie zniszczonych na przełomie kwietnia i maja.
W obu przypadkach policja nie wykryła sprawców. Ubolewa nad tym Józef Bocheński, opiekun miejsc pamięci narodowej, syn komisarza Straży Granicznej Józefa Bocheńskiego, którego szczątki spoczywają w Katyniu. To jego ojcu poświęcony był jeden z wyrwanych dębów. Wielokrotnie interweniował w tej sprawie m.in. u władz miasta i organów ścigania.
– Pomimo powiadomień zarówno policja, jak i jasielska prokuratura nie dopatrzyły się w tym czynie znamion przestępstwa i odmówiły ścigania. Tam, na "nieludzkiej ziemi", zabito wiarę, nadzieję, miłość. Jednym strzałem w tył głowy. Czyżby dziś w Jaśle ktoś był zainteresowany zabijaniem pamięci i historii? Jednym ruchem łamiąc kolejne drzewa – zauważa Bocheński.
Sprawą zainteresowały się rodziny katyńskie i stowarzyszenia kresowe.
„Dwukrotne niszczenie na terenie miasta Jasło 5 dębów katyńskich jest karygodne i niezmiernie przykre dla rodzin zamordowanych przez NKWD Polaków. Jest to również bolesne dla całego Narodu Polskiego, że pamięć o Męczennikach Katynia, którzy oddali życie za naszą Ojczyznę, jest przez mieszkańców Jasła profanowana” – napisała w liście do Andrzeja Czerneckiego, burmistrza Jasła, Danuta Malon, prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska Lublin.
Jednocześnie prezes prosi włodarza miasta o „podjęcie takich kroków, aby przypadki dewastacji symboli pamięci o ofiarach NKWD w Jaśle nie miały miejsca”. Zaniepokojenie sytuacją wyraziła również Fundacja Kresy - Syberia, która również skierowała pismo do burmistrza.
– Wiadomo, że wandal znajdzie się wszędzie. Jednak to, co się stało, jest rzeczą niedopuszczalną – ocenia sprawę Aneta Hoffman, dyrektor generalny Fundacji Kresy - Syberia. Najbardziej, jej zdaniem, bulwersujące jest jednak to, „iż brakuje chęci, żeby tę sprawę wyjaśnić i zapobiec kolejnemu przypadkowi”. - Ponieważ, jak widać, taka rzecz niestety miała miejsce – podkreśla Hoffman.
Interwencję w sprawie dewastacji dębów podjęła również Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Adam Siwek, naczelnik wydziału krajowego ROPWiM w piśmie do burmistrza, zwraca się m.in. o „podjęcie niezwłocznych działań mających na celu przywrócenie powyższemu upamiętnieniu godnego i estetycznego wyglądu”.
Tymczasem według Agaty Koby, rzecznik urzędu miasta w Jaśle, policja nie jest na razie w stanie wykryć sprawców, ale samorząd zamierza zastosować dodatkowe zabezpieczenia.
– Takie działanie jak wyrywanie dębów katyńskich traktujemy jako przestępstwo. Dlatego też ta sprawa była kilkakrotnie zgłaszana na policję. Jednak w żadnym przypadku nie można tego traktować jako zaniedbanie ze strony władz szkoły czy władz samorządowych, ponieważ oświatowe placówki w Jaśle są zaangażowane w działalność patriotyczną – zapewnia Koba.
Jej zdaniem, urząd miejski monitoruje sprawę. – W najbliższym czasie ten teren będzie dodatkowo oświetlony, chcemy też złożyć kamery, aby więcej takie przypadki się nie zdarzały – konkluduje rzecznik.

