logo
logo

Zdjęcie: J.Bocheński/ Inne

Założą monitoring, by chronić dęby katyńskie

Niedziela, 4 listopada 2012 (07:09)

Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz rodziny katyńskie interweniują w sprawie haniebnej sytuacji skrytej dewastacji dębów katyńskich w Jaśle. Urząd tego miasta zapewnia, że zainstalowany zostanie monitoring, by zapobiec w przyszłości działaniom wandali.  

W Jaśle 14 maja 2010 r. na terenie Zespołu Szkół nr  3 przy ul. Szkolnej 38 odbyła się uroczystość sadzenia 16 Dębów Pamięci z imiennymi tabliczkami. To część akcji „Katyń… ocalić od zapomnienia”, której celem jest upamiętnienie w ten sposób aż 21 857 polskich oficerów Wojska Polskiego, Policji, Straży Granicznej i Więziennej, pomordowanych przez NKWD w 1940 r.

Niestety w 2011 r. nieznani sprawcy wyrwali 5 z jasielskich drzewek. Po ich uzupełnieniu doszło do ponownej dewastacji w 2012 r. Nowych 5 drzewek zostało ponownie zniszczonych na przełomie kwietnia i maja.

W obu przypadkach policja nie wykryła sprawców. Ubolewa nad tym Józef Bocheński, opiekun miejsc pamięci narodowej, syn komisarza Straży Granicznej Józefa Bocheńskiego, którego szczątki spoczywają w Katyniu. To jego ojcu poświęcony był jeden z wyrwanych dębów. Wielokrotnie interweniował w tej sprawie m.in. u władz miasta i organów ścigania.

– Pomimo powiadomień zarówno policja, jak i jasielska prokuratura nie dopatrzyły się w tym czynie znamion przestępstwa i odmówiły ścigania.  Tam, na "nieludzkiej ziemi", zabito wiarę, nadzieję, miłość. Jednym strzałem w tył głowy. Czyżby dziś w Jaśle ktoś był zainteresowany zabijaniem pamięci i historii? Jednym ruchem łamiąc kolejne drzewa – zauważa Bocheński.  

Sprawą zainteresowały się rodziny katyńskie i stowarzyszenia kresowe.

„Dwukrotne niszczenie na terenie miasta Jasło 5 dębów katyńskich jest karygodne i niezmiernie przykre dla rodzin zamordowanych przez NKWD Polaków. Jest to również bolesne dla całego Narodu Polskiego, że pamięć o Męczennikach Katynia, którzy oddali życie za naszą Ojczyznę, jest przez mieszkańców Jasła profanowana” – napisała w liście do Andrzeja Czerneckiego, burmistrza  Jasła, Danuta Malon, prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska Lublin.

Jednocześnie prezes prosi włodarza miasta o „podjęcie takich kroków, aby przypadki dewastacji symboli pamięci o ofiarach NKWD w Jaśle nie miały miejsca”. Zaniepokojenie sytuacją wyraziła również Fundacja Kresy - Syberia, która również skierowała pismo do burmistrza.

– Wiadomo, że wandal znajdzie się wszędzie. Jednak to, co się stało, jest rzeczą niedopuszczalną – ocenia sprawę Aneta Hoffman, dyrektor generalny Fundacji Kresy - Syberia. Najbardziej, jej zdaniem, bulwersujące jest jednak to, „iż brakuje chęci, żeby tę sprawę wyjaśnić i zapobiec kolejnemu przypadkowi”. - Ponieważ, jak widać, taka rzecz niestety miała miejsce – podkreśla Hoffman.

Interwencję w sprawie dewastacji dębów podjęła również Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Adam Siwek, naczelnik wydziału krajowego ROPWiM w piśmie do burmistrza, zwraca się m.in. o „podjęcie niezwłocznych działań mających na celu przywrócenie powyższemu upamiętnieniu godnego i estetycznego wyglądu”.

Tymczasem według Agaty Koby, rzecznik urzędu miasta w Jaśle, policja nie jest na razie w stanie wykryć  sprawców, ale samorząd zamierza zastosować dodatkowe zabezpieczenia.

– Takie działanie jak wyrywanie dębów katyńskich traktujemy jako przestępstwo. Dlatego też ta sprawa była kilkakrotnie zgłaszana na policję. Jednak w żadnym przypadku nie można tego traktować jako zaniedbanie ze strony władz szkoły czy władz samorządowych, ponieważ oświatowe placówki w Jaśle są zaangażowane w działalność patriotyczną – zapewnia Koba.

Jej zdaniem, urząd miejski monitoruje sprawę. – W najbliższym czasie ten teren będzie dodatkowo oświetlony, chcemy też złożyć kamery, aby więcej takie przypadki się nie zdarzały – konkluduje rzecznik.

Jacek Dytkowski

NaszDziennik.pl