Od dłuższego czasu w Polsce obserwujemy, jak katolicy domagają się swoich praw i wolności wychodząc na ulice w pokojowych marszach. Blisko 2 mln 400 tys. osób podpisało się pod listem do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT), domagając się miejsca na cyfrowym multipleksie dla Telewizji Trwam. W tej samej sprawie interweniowali wielokrotnie także polscy biskupi. Tymczasem władze i decydenci pozostają głusi na głosy milionów Polaków.
Wyraźna jest próba dyskryminacji katolików w Polsce poprzez ograniczanie ich prawa do własnych mediów, ale nie tylko. Powszechne stało się naśmiewanie z duchowieństwa, wartości wyznawanych przez katolików czy nawet ich negowanie. W ostatnim czasie prof. dr hab. Stanisław Luft wystosował list otwarty do JE ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski (KEP). Zarzucił w nim m.in., że z działalności mediów powstałych z inicjatywy o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR rzekomo wpływają „bardzo groźne zjawiska w polskim Kościele”.
W odpowiedzi na list Lufta kilkunastu naukowców również wystosowało do ks. abp. Michalika list, w którym wyjaśnili, z jakimi szykanami zmagają się w Polsce katolicy.
List ten spotkał się z ogromnym zainteresowaniem Polaków żyjących w kraju, jak również daleko poza jego granicami. Podpisują się pod nim tysiące ludzi. Młodzi, starsi, przedstawiciele różnych zawodów czy dziedzin nauki. W ten sposób wyrażają nie tylko swoje poparcie dla słów listy naukowców, ale także ponownie stają w obronie Radia Maryja, Telewizji Trwam i osoby o. dr. Tadeusza Rydzyka, który wielokrotnie był szykanowany i obrażany.
"Nie" dla dyskryminacji
- Uważam, że to, co dzieje się wokół nieprzyznania miejsca na multipleksie i ukierunkowanego podrożenia opłat koncesyjnych dla Radia Maryja i Telewizji Trwam przekracza już wszelkie dopuszczalne granice. Tak bezczelnej i jawnej dyskryminacji nie było nawet za komuny – powiedział NaszemuDziennikowi.pl Lech Makowiecki, autor, kompozytor, muzyk.
Dodał, że „w tej sytuacji wszelkie personalne ataki na o. dyrektora Tadeusza Rydzyka wpisują się w scenariusz ograniczania pluralizmu medialnego oraz dążenia do wyeliminowania nielicznych, prawdziwie niezależnych mediów”.
- A to już wstęp do prawdziwej dyktatury – zaznaczył Makowiecki.
Zofia Puchała, księgowa z Jedlni Letnisko, wyjaśniła nam, że zdecydowała się poprzeć inicjatywę naukowców, gdyż o. dr Tadeusz Rydzyk jest wielkim patriotą, kapłanem z ogromną charyzmą, odważnie służącym Bogu i ludziom.
- Przy pomocy łaski Bożej założył wielkie dzieła ewangelizacyjne - Radio Maryja, Telewizję Trwam, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, aby prawda i Ewangelia dotarła do wszystkich ludzi zdrowych i chorych na całym świecie. Radio Maryja i Telewizja Trwam to kopalnia wiedzy, dzięki którym codziennie pogłębia się i umacnia moja wiara, dzięki którym mam siłę do życia i trwania przy Panu Bogu – podkreśliła.
Odpowiedzialność za słowa
Natomiast dr Barbara Niemiec z Krakowa wyjaśniła, że podpisanie się pod listem naukowców jest sprzeciwem „wobec nieodpowiedzialnych, publicznych wypowiedzi utytułowanych naukowców szkodzących Kościołowi, Polsce i krzywdzących tak zasłużonego kapłana jak o. Tadeusz Rydzyk”.
- Sprzeciw ten jest absolutnie konieczny. Trzeba wreszcie postawić tamę bezkarnie rzucanym podłym pomówieniom, sianiu nienawiści jako żywo przypominających kampanie Jerzego Urbana przeciw ks. Jerzemu. Nie wiem, czy autorowi tego paszkwilu brakuje rozsądku, czy uczciwości, ale wiem, że mając naukowy tytuł jest szczególnie odpowiedzialny za słowo, za służbę prawdzie. Sprzeniewierzenie się temu obowiązkowi poniża również środowisko naukowe, z którym jestem związana. Cieszę się bardzo, że jego akcja spotkała się z tak zdecydowanym sprzeciwić – podkreśliła Niemiec.
Wśród popierających list naukowców w obronie Radia Maryja, Telewizji Trwam oraz o. dr. Tadeusza Rydzyka są także młodzi Polacy, którzy doskonale rozumieją sytuację, jaka jest wokół katolików w Ojczyźnie.
- Zdecydowałam się poprzeć tę inicjatywę, ponieważ uważam, że Radio Maryja i Telewizja Trwam reprezentują poglądy wielu polskich katolików. Media te nie prezentują poglądów sprzecznych z oficjalnym nauczaniem Kościoła. Jeżeli znajdują się w nich akcenty polityczne, to wynikają one z troski o obecność Kościoła w sferze publicznej, o budowanie porządku państwowego na wartościach chrześcijańskich. Jest to zgodne z postulatami Ojca Świętego Jana Pawła II i nauczaniem Kościoła – powiedziała NaszemuDziennikowi.pl Monika Chomątowska, studentka jeden z krakowskich uczelni.
Zauważyła przy tym, że „nie jest winą o. Rydzyka, że niektórzy politycy popierają np. aborcję czy procedurę in vitro i w związku z tym spotykają się z jego krytyką”.
- Jeśli przyjrzeć się obecnym wyborom prezydenckim w USA, również widzimy, że Kościół apeluje do sumień wyborców, aby nie udzielali swojego poparcia politykom sprzeciwiającym się nauce Kościoła. To nie Kościół jest winny temu, że ktoś odrzuca jego nauczanie. Nawiązując do listu dr hab. Lufta, mogę dodać, że według mnie dużo poważniejszym zagrożeniem dla Kościoła i w Kościele jest katolicyzm "w wersji light", który pozwala na bycie katolikiem jedynie w sferze prywatnej i działania sprzeczne z wiarą w ramach wykonywania swojego zawodu, nie widząc w tym sprzeczności – zaznaczyła studentka.
Dodała, że „Kościół nie może popierać takich polityków, gdyż jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego: " Prowadząc nieustannie dzieło ewangelizacji, Kościół pracuje nad tym, by ludzie starali się o kształtowanie w duchu chrześcijańskim sposobu myślenia i obyczajów, praw oraz ustroju własnej społeczności" (por. KKK pkt. 2105).
- Wzorem dla Kościoła może być postawa św. Jana Chrzciciela, który gdy tego wymagała moralność publiczna, nie zawahał się z narażeniem życia, napomnieć władcę - powiedziała Chomątowska.
Pod listem naukowców podpisało się już ponad 5 tys. osób. Z każdym dniem przybywają setki kolejnych głosów popierających tę inicjatywę. Każdy, kto zechciałby dołączyć do tej grupy, może to uczynić uzupełniając formularz tutaj.

