Dziś o godz. 17.00 cała Polska zatrzymała się na minutę, aby oddać hołd powstańcom warszawskim.
– Wydaje mi się, że jest to fenomen na światową skalę, z którego możemy i powinniśmy być dumni. Nasze przywiązanie do tradycji niepodległościowych, patriotycznych, powstańczych to wielka wartość w życiu społecznym i w utrwalaniu narodowej tożsamości oraz polskiej racji stanu.
Bez wątpienia powstańcom jesteśmy winni pamięć. Jak dużo Polacy wiedzą o wydarzeniach z lata 1944 roku?
– Wiedza historyczna Polaków o Powstaniu Warszawskim, a szerzej o akcji „Burza”, której było ono integralną częścią, jest dosyć dobra. Coraz więcej mówi się o nim na lekcjach historii w szkołach, żyją jeszcze spotykający się z młodzieżą jego uczestnicy, mamy wiele historycznych grup rekonstrukcyjnych. Ogromną rolę w upowszechnianiu wiedzy o tym bohaterskim zrywie odegrało przed 1989 rokiem harcerstwo, oczywiście tylko te drużyny i szczepy, które pozostały wierne przedwojennym ideałom służby Bogu, Polsce i bliźnim. Na wielu obozach organizowane były uroczyste Apele Pamięci i ogniska poświęcone powstańcom, a zwłaszcza członkom Szarych Szeregów. W takim duchu wychowaliśmy wiele pokoleń, m.in. to, do którego należy obecny prezydent elekt Andrzej Duda – harcerz, a potem drużynowy 5. Krakowskiej Drużyny Harcerzy „Piorun” im. Legionistów 1914 roku należącej do szczepu ZHP „Wichry”, z którym blisko współpracował prowadzony przeze mnie w latach 1975-1987 szczep „Żurawie” z tego samego Hufca Krowodrza.
Telewizja Publiczna i polska kinematografia wywiązują się z roli przybliżania społeczeństwu Powstania?
– Zawsze można zrobić więcej w tej materii, chociaż trzeba przyznać, że powstańcza tematyka przewijała się przez wiele filmów i seriali. Z lat młodości pamiętam „Kolumbów”, w którym to serialu telewizyjnym trudno było wówczas podać pełną prawdę o Powstaniu Warszawskim i o Armii Krajowej, ale sporo cennych informacji trafiło jednak wówczas na mały ekran. Znakomicie ukazuje powstańczą i w ogóle akowską epopeję serial „Czas honoru”. Czekam jednak na film fabularny, który przedstawi w atrakcyjny sposób trudną prawdę o tamtych 63 dniach. Mam nadzieję, że już wkrótce zostaną podjęte prace nad nim w ramach polityki historycznej, którą obiecuje zintensyfikować prezydent Duda.
Jaki los spotkał powstańców w powojennej rzeczywistości?
– Był to los tragiczny, ale jakże charakterystyczny dla powojennych dziejów znaczonych z jednej strony krwawą walką Żołnierzy Niezłomnych (Wyklętych), z drugiej kolaboracją części społeczeństwa polskiego z sowieckim okupantem. Niestety, nawet ta część akowskiej młodzieży, która chciała twórczo włączyć się po 1945 roku w odbudowę kraju z wojennych zgliszczy, trafiła do stalinowskich katowni, a potem do anonimowych dołów śmierci, np. na powązkowskiej Łączce. Symboliczną postacią był dla tego pokolenia Jan Rodowicz „Anoda”. Ci, którym udało się przeżyć lata największych komunistycznych represji, często stawali na czele odradzających się niezależnych struktur po 1956 roku, pełniąc role autorytetów dla młodszych pokoleń. Dla mojego był nim legendarny naczelnik Szarych Szeregów hm RP Stanisław Broniewski „Orsza”, który przewodził ideowo Ruchowi Harcerskiemu Rzeczypospolitej w latach 80. Tacy ludzie dawali nam nadzieję i siłę do działania.
Przez lata PRL ówczesna władza walczyła z pamięcią o Powstaniu. Mimo to udawało się oddać cześć powstańcom?
– Polacy to niepokorny Naród. Zawsze umieją znaleźć właściwe metody dla uczczenia tych bohaterów, którzy są w danym momencie „na indeksie”. Zawsze uroczyście obchodzono więc rocznicę Godziny „W”, zwłaszcza na Powązkach Wojskowych, ale były też inne formy oddania należnej czci powstańcom, o których wspomniałem wyżej, przywołując harcerskie doświadczenia. Na obozach, w lasach, bez kontroli komunistycznych nadzorców, harcerze potrafili godnie kultywować pamięć swoich wielkich poprzedników.
Po roku 1989 Polsce udało się oddać sprawiedliwość powstańcom? W wolnej Polsce spotkało ich lepsze życie?
– Uformowany przy Okrągłym Stole ideowy kształt III RP nie pozwalał na bezkompromisowe nazwanie zdrajców Narodu Polskiego, ale nikt nie zabraniał czczenia powstańców warszawskich (gorzej było przez pierwsze lata z Żołnierzami Wyklętymi). Ogromną rolę w przywróceniu im należnej roli historycznej odegrał śp. prezydent Lech Kaczyński, tworząc w 2004 roku Muzeum Powstania Warszawskiego masowo i chętnie odwiedzane przez ogromne rzesze Polaków, zwłaszcza młodych.

