Andrzej Duda objął urząd głowy państwa. Czego oczekuje Ksiądz Profesor od nowego prezydenta Rzeczypospolitej?
– To jest mój prezydent, tak mogę powiedzieć pierwszym zdaniem. Jestem głęboko przekonany, że pan prezydent Andrzej Duda będzie prezydentem dobrych zmian. 8 kwietnia tego roku, w dniu moich urodzin przebywałem w rodzinnej Jeleniej Górze. Prezentem dla mnie stała się możliwość uczestniczenia w tym dniu w spotkaniu z Andrzejem Dudą jako wówczas kandydatem na urząd prezydenta. Pamiętam, jak mocno wybrzmiały jego słowa o tym, że prezydentura w Polsce jest wyjątkowa, bo jest urzędem wybieranym z woli Narodu, przez cały Naród. On, tak sądzę, ma bardzo głęboko zakorzenioną tę świadomość i więcej - on chce być prezydentem Narodu. Dlatego szukał kontaktu z ludźmi, nie mówił „słucham, rozumiem, pomagam”, po czym wsiadał do pendolino, by łapczywie rozkoszować się zapachem kotlecika. To zupełnie inna liga w klasie politycznej. To człowiek, który jak jego mentor, śp. Lech Kaczyński, ma ogromny szacunek dla prezydentury, bo ma szacunek dla Polski, dla państwa polskiego, dla jego tradycji i przyszłości.
W jednym z ostatnich wywiadów Andrzej Duda stwierdził, że in vitro jest potrzebne, gdyż potrzeby małżeństw, żeby mieć dziecko, powinny zostać zrealizowane. Tak jest?
– Problem reprodukcji in vitro jest nierozerwalnie związany z dramatem niepłodności małżeństw. To jest dramat, to jest cierpienie. Tutaj rodzą się najtrudniejsze pytania, tutaj może pojawić się bunt, krzyk protestu: „Dlaczego ja? Dlaczego my?”. Nie można tego banalizować. Widząc cierpienie, widząc człowieka cierpiącego, w sposób naturalny spieszymy z pragnieniem pomocy. Ale w tym spieszeniu nie można, po pierwsze, używać środków złych, niegodziwych. Po drugie, co w tym kontekście jest bardzo ważne, nie można nadużywać czy w ogóle używać zwrotu „prawo do posiadania dziecka”. Czym innym jest zatem potrzeba małżeństw wynikająca z tego dramatu i możliwości odpowiedzi na te potrzeby. Czym innym jest narracja w kategoriach „prawo do posiadania dziecka” i zaspokajanie tego roszczenia, nie prawa! – za wszelką cenę. Myślę, że pan prezydent będzie chciał dopomóc w stworzeniu np. tego, o co apelował przed laty ks. abp Henryk Hoser, mówiąc o narodowym programie leczenia niepłodności. Taki program mógłby ukazać realne przyczyny niepłodności (np. antykoncepcję), wskazać etycznie dobre, a medycznie skuteczne metody naprotechnologii. Wraz z takim programem mogłaby pojawić się też dobra polityka społeczna i prorodzinna, która - jak widać - leży prezydentowi bardzo na sercu.
Dużo mówi się o tym, że ustawa o in vitro powinna powstać na bazie kompromisu. Powtarza to także Andrzej Duda. Negocjacje wielu środowisk mogą sprawić, że poczęcie człowieka na szkle będzie bardziej ludzkie?
– Nie da się w żaden sposób „wynegocjować” zgody na manipulację człowiekiem czy zabijanie życia poczętego. Jednak musimy mieć na uwadze obecny kontekst polityczny i prawny, dziedzictwo Bronisława Komorowskiego, którego chyba pożegnaliśmy. Otóż prezydent Duda dziedziczy fatalną ustawę reprodukcyjną, której nie wahałabym się porównać z ustawą aborcyjną z lat pięćdziesiątych. Warto zauważyć, w jaki sposób obie ustawy były wprowadzane, tę wyjątkową determinację polityczną, a także na wskroś liberalny charakter obu ustaw. W latach 90. podjęliśmy próby zmiany stalinowskiej ustawy aborcyjnej. Pamiętamy, jak wielka była batalia o tę zmianę. Zniszczyć coś jednym aktem prawnym jest niezwykle łatwo. Niezwykle łatwo ulec jest nonsensownej propagandzie typu „mój brzuch jest moją własnością” czy „my mamy prawo do posiadania dziecka”. Jedno i drugie hasło jest skandalicznym kłamstwem, ale zauważmy, ilu one mają zwolenników. Jestem przekonany, że pan Andrzej Duda jest zwolennikiem ustawy, którą wnosiło jego ugrupowanie polityczne. Ale zastaje sytuację zgliszcza prawnego, więcej - ruiny prawnej dewastującej ludzkie życie. W tej sytuacji może okazać się konieczne takie działanie, jakie podejmowano w latach 90. – ograniczanie złej ustawy drogą kompromisu. To nie jest kwestia wyboru mniejszego zła, ale kwestia ograniczania szkodliwości złej ustawy. O takiej możliwości pisał św. Jan Paweł II w „Evangelium vitae”, co przypomniał ks. abp Stanisław Gądecki w liście do poprzedniego prezydenta.
Gdy podczas swojego orędzia Adrzej Duda wspomniał o niedożywionych dzieciach w Polsce, na sali plenarnej można było usłyszeć buczenie. Ciężko o szacunek w polskim Sejmie?
– Trzeba pamiętać, że jednym ze słów kluczowych kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy było słowo „wspólnota”. W parlamencie mówił także o potrzebie budowania wspólnoty, o wzajemnym szacunku dla siebie nawzajem. Już jego przeciwnik w kampanii komentował działania swojego konkurenta jako „kampanię nienawiści”. Członkowie obozu rządzącego często powtarzali o „szczujni PiS-u”. W czasie uroczystości w parlamencie, w czasie orędzia prezydenta Dudy mogliśmy zobaczyć swoistą redefinicję pojęć. Oto „szczujnia PiS-u” postawą wyraziła szacunek dla wspomnienia śp. Lecha Kaczyńskiego, ta „szczujnia” entuzjastycznie wyrażała wolę budowania wspólnoty narodowej, odnowienia „Solidarności”, natomiast partia „zgody [która] buduje” buczała w odniesieniu do cierpienia setek tysięcy polskich dzieci, pomnożonych o dodatkowe tysiące ich rodziców. Czas, żeby partia „zgody [która] buduje”, partia „zgody i bezpieczeństwa” zajęła się naprawdę letargiem samozachwytu nad sobą i niczym, ale to niczym więcej.
Jak podają niektóre media, początki urzędowania Andrzeja Dudy mogą być trudne, a to ze względu na wyczyszczoną kasę Kancelarii Prezydenta. To przypadkowe niedoszacowanie budżetu?
– Te same zapewne media podały wykaz wydatków kancelarii poprzedniego prezydenta. To były działania z zakresu cywilizacji łupu i zysku. Poprzednik na urzędzie prezydenckim zostawił po sobie spaloną ziemię, jakby kierując się strategią militarną. To oczywiście nie przypadek, to nie konieczność, to złośliwe działania. Jestem jednak przekonany, że w otoczeniu prezydenta Andrzeja Dudy znajdą się ludzie gotowi do pracy organicznej, pozytywistycznej, do pracy, której miarą jest wartość samego człowieka, a dopiero wtórnie, może bardzo nawet wtórnie zysk. Ja pokładam wielką nadzieję w tej prezydenturze. Tak mu dopomóż Bóg.

