logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Komisja na bakier z przepisami?

Poniedziałek, 5 listopada 2012 (02:07)

Motoszybowiec PW4-Pelikan, który rozbił się 2 listopada br. w pobliżu lotniska Bemowo, pilotował członek Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Jerzy Kędzierski, podwładny Macieja Laska, członka komisji Jerzego Millera, która badała katastrofę smoleńską.

Informację potwierdza Maciej Lasek, przewodniczący PKBWL, nie chce jednak ujawnić personaliów. Pilot wykonywał rutynowy lot. Z naszych informacji wynika, że chodzi o Jerzego Kędzierskiego, członka PKBWL, pilota doświadczalnego specjalizującego się m.in. w szybowcach i samolotach. Wczoraj szef PKBWL nie chciał w ogóle rozmawiać z "Naszym Dziennikiem", zasłaniając się dniem wolnym.

Z naszych informacji wynika, że Kędzierski naruszył rozporządzenie ministerstwa transportu w sprawie bezpieczeństwa lotów (PL - 6), określające wielkość rezerwy paliwa od lotniska zapasowego na 45 minut.

Przypomnijmy: w piątek wieczorem w pobliżu lotniska na Bemowie w Warszawie motoszybowiec PW4-Pelikan spadł kilkadziesiąt metrów przed płytą lotniska, podczas podejścia do lądowania. Maszyna zahaczyła o latarnię przy ul. Powstańców Śląskich, po czym runęła na ziemię. Chwilę przed uderzeniem silnik motoszybowca przestał pracować.

Pilot instruktor i pasażer zostali ranni i przewiezieni do szpitala. Jedna z osób odniosła obrażenia nóg, druga - głowy.

Do wypadku mogło dojść wskutek wyczerpania się paliwa. Z relacji świadków wynika, że pilot po kraksie miał sam stwierdzić: "Myślałem, że dolecę na oparach".

Oficjalnie przyczyny wypadku bada PKBWL i będą one znane za kilka miesięcy.

MA

Nasz Dziennik