logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Ciężko, ale w normie

Środa, 12 sierpnia 2015 (05:28)

Z prof. Janem Szyszko, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz byłym ministrem środowiska, rozmawia Rafał Stefaniuk

Cały kraj zmaga się z suszą. Rolnicy skarżą się na wysychające uprawy. A jaka sytuacja panuje w lasach?

– W lasach jest podobnie jak w całym kraju, czyli bardzo sucho. W wielu rejonach wprowadzono najwyższy stopień zagrożenia pożarowego, a towarzyszy mu zakaz wchodzenia do lasów. Sytuacja jest więc trudna, ale w normie, gdyż takie warunki zdarzają się w Polsce.

Do wszystkich lasów nie możemy wchodzić?

– Nie, tylko do tych, gdzie obowiązuje najwyższy poziom zagrożenia pożarowego. Są to na ogół bardzo ubogie siedliska, lasy iglaste rosnące na ubogich glebach. Tam gdzie te drzewostany rosną na bogatszych siedliskach, lepszych glebach bądź bardziej podmokłych, to zagrożenie jest mniejsze i można do nich spokojnie wchodzić. Po lesie można poruszać się tymi szlakami, które są wyznaczone. W Polsce mamy ten system, że lasy są dostępne i można chodzić wszędzie, oprócz rezerwatów i parków narodowych. Obostrzenia w niektórych rejonach nie pozwalają na chodzenie po całym lesie chociażby w celu zbierania grzybów, których i tak nie ma. Ale poruszać się po szlakach, które są wyznaczone, można.

A jak leśnicy radzą sobie z groźbą zaprószenia ognia w lasach? Można zapobiec pożarom?

– Lasy objęte są dobrym monitoringiem i to w całej Polsce. Zarówno z wież, jak i z samolotów. To umożliwia szybką reakcję na pojawiające się pożary. Obowiązują także pasy przeciwpożarowe wzdłuż dróg i linii kolejowych. Nie bez znaczenia jest odpowiednie gospodarowanie. Za przykład niech posłuży Puszcza Nadnotecka, gdzie sadzono odpowiednie układy drzew. To tam 10 sierpnia 1992 r. spaliło się prawie 6 tys. hektarów lasów. Wtedy były to monolity sosnowe. Teraz z odnowienia powstały drzewostany iglaste, tam gdzie są bogatsze siedliska – liściaste, one mają mniejsze prawdopodobieństwo zapalenia się. Oprócz tego pasy brzozowe, które oddzielają drzewostany sosnowe. Widzimy więc, jak potrzebne jest odpowiednie zagospodarowanie drzewostanów.

Naturalnym krajobrazem w Polsce są osoby sprzedające przy drogach owoce leśne lub grzyby. Na te dary natury nie ma co liczyć?

– Jeżeli chodzi o grzyby, to rzeczywiście teraz może być ciężko. Ale pojawią się wtedy, kiedy spadną pierwsze deszcze. Jagody już się kończą, podobnie jak maliny. Z kolei borówka brusznica pojawi się pod koniec sierpnia i wydaje mi się, że będzie w dobrej kondycji.

Natura jest w stanie sama poradzić sobie  z brakiem wody?

– Oczywiście, że tak. W naszych układach leśnych drzewa są świetnie przygotowane do tego. Możemy być pewni, że przetrwają każde ekstremalne warunki, które pojawią się w Polsce.

A jak jest ze środowiskiem wokół zbiorników wodnych?

– Jeżeli chodzi o te gospodarstwa, które są uzależnione od wody bieżącej, jak np. stawy rybne czy zbiorniki wodne lub przeciwpożarowe, to w tej chwili z powodu niskiego poziomu wód w rzekach sytuacja jest trudna, przechodząca nawet w niebezpieczną. Jednak chcę uspokoić wszystkich. Żyję parę lat i w systemie przyrodniczym widziałem wiele. Naprawdę nie odchodzimy od normy. W tej chwili przeżywamy wysokie temperatury, ale jak pamiętam, w latach 50. było podobnie.   

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl