logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Wrak Tu-154M trzeba jak najszybciej zbadać

Poniedziałek, 5 listopada 2012 (14:37)

Najbardziej prawdopodobną bezpośrednią przyczyną katastrofy smoleńskiej był wybuch – to główny wniosek zeszłotygodniowych obrad Konferencji Smoleńskiej, z których opublikowano dokument końcowy.

Głównym celem konferencji było „stworzenie forum dla przedstawienia interdyscyplinarnych badań dotyczących mechaniki lotu i mechaniki zniszczenia samolotu Tu-154M w kwietniu 2010 roku w Smoleńsku. Organizatorzy spotkania podkreślili, że „inne racjonalne wyjaśnienia przebiegu katastrofy smoleńskiej niż podane w wersji oficjalnej”.

Jednocześnie zaznaczono, że do poznawania kolejnych faktów dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy potrzeba następnych badań, których przeprowadzenie jest ograniczone przez utrudniony dostęp do materiałów dowodowych. Kluczowe znaczenie – podkreślono w dokumencie – ma możliwość zbadania wraku samolotu.

„Domagamy się więc od polskich władz państwowych, aby doprowadziły do zwrotu Polsce zarówno samego wraku, jak i czarnych skrzynek bezpodstawnie przetrzymywanych przez stronę rosyjską” – czytamy w dokumencie.

Organizatorzy konferencji zaznaczyli, że wiele śladów, które powstały na „wrakowisku, zostało już bezpowrotnie zniszczonych”. „W tej sytuacji zadanie polegające na odtworzeniu rzeczywistego przebiegu wydarzeń w katastrofie smoleńskiej stanowi wielkie wyzwanie dla nauki ze względu na szczupłość dowodów rzeczowych i informacji, jakie mogą być podstawą badań. Nieliczne dostępne dowody rzeczowe muszą być więc poddane wyjątkowo skrupulatnym i kompleksowym badaniom” – napisano.

- Konferencja zrealizowała postawiony cel. Przedstawiono 19 referatów  reprezentujących cały wachlarz współczesnych dziedzin nauki technicznej. Konferencja ukazała z jednej strony możliwości badawcze współczesnej nauki, a z drugiej potrzebę dalszych badań dla pełnego wyjaśnienia przebiegu katastrofy, gdyż do tego niezbędny jest dostęp do dowodów i o dostęp do tych dowodów postulują uczestnicy konferencji – powiedział w Radiu Maryja prof. Janusz Kawecki z komitetu inspirującego konferencję naukową.

W dokumencie końcowym z zeszłotygodniowych obrad zaznaczono, iż konferencja nie jest zakończeniem prac, lecz początkiem badań naukowych, które – jak podkreślono – w dalszym ciągu będą prowadzone aż do wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy smoleńskiej, w której śmierć poniosła cała delegacja zmierzająca na obchody upamiętniające mord NKWD na polskich oficerach w Katyniu.

- Jest to postulat i zobowiązanie, które w tym dokumencie jest zawarte, że w miarę postępu badań będą one przedstawiane publicznie w takiej formie, która jest zaprzeczeniem tajności – podkreślił w Radiu Maryja prof. Piotr Witakowski, przewodniczący komitetu organizacyjnego. Jak dodał, „jest to niespotykane w ramach działań, które wcześniej oficjalnie były prowadzone dla wyjaśnienia okoliczności tej tragedii”.

- Tam się raczej dba o to, żeby nie przeciekły jakiekolwiek informacje, ale to nie jest znamienne dla nauki. Dla nauki jest znamienna jawność i otwartość – zauważył naukowiec.

Organizatorzy Konferencji Smoleńskiej podkreślili w dokumencie, że „dołożą wszelkich starań, aby w drodze tych badań ustalić jej faktyczny przebieg i zobowiązujemy się, że ich wyniki będziemy okresowo przedstawiać na kolejnych otwartych Konferencjach Smoleńskich”. „Uważamy za niezbędne zorganizowanie podobnych konferencji przez inne środowiska naukowe niż środowisko techniczne. Wzywamy środowiska prawnicze, socjologiczne i medyczne do zwołania własnych konferencji” – dodano. Jednocześnie poinformowano, że został powołany Komitet Organizacyjny II Konferencji Smoleńskiej, która ma odbyć się najpóźniej za rok.

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl