logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Referendum przy okazji wyborów

Wtorek, 18 sierpnia 2015 (19:55)

Aktualizacja: Sobota, 9 stycznia 2016 (14:19)

Z Piotrem Dudą, przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Przewodniczący,wygląda na to, że jedna z min, jakie koalicja PO – PSL postawiła Polsce i Polakom, może być rozbrojona?

– Taką mam nadzieję. Dzisiejsze spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą jest może nie tyle dobrym początkiem, co kontynuacją rozbrajania tego pola minowego. Widać, że prezydent się nie zmienia, że to, co deklarował podczas kampanii wyborczej, a mianowicie, że chce rozmawiać o ważnych sprawach dla Polski, dzisiaj realizuje. Jedno wiem po tym spotkaniu, że te trzy pytania referendalne: dotyczące obniżenia wieku emerytalnego, obowiązku szkolnego sześciolatków i Lasów Państwowych, prezydent Andrzej Duda chce zadać Polakom i w tym temacie jest zdeterminowany. Referendum, które zostało wyznaczone przez byłego już prezydenta Komorowskiego na 6 września było gestem politycznym podyktowanym względami kampanii wyborczej i miało na celu podnieść notowania Komorowskiego i nie miało nic wspólnego z rzeczywistym zapotrzebowaniem społecznym. Dlatego teraz niech tę żabę zje Bronisław Komorowski razem z Platformą. Polacy swoje stanowisko wyrazili jasno. Sześcioma milionami podpisów dali wyraz, że chcą decydować w sprawach istotnych i ważnych, a te trzy wspomniane kwestie są odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne.  

Czy jako termin zadania tych pytań społeczeństwu w grę wchodzi data 6 września, czy może jakaś inna?

– W czasie spotkania rozmawialiśmy z panem prezydentem o różnych konfiguracjach. Prezydent Duda wykazuje dobrą wolę i chce zrobić wszystko, aby odbyło się ono zgodnie z Konstytucją RP. Ze swojej strony jako przewodniczący NSZZ „Solidarność” zaproponowałem rozwiązanie pośrednie, żeby te trzy pytania można było zadać Polakom przy okazji wyborów parlamentarnych 25 października. Pozwoliłoby to z jednej strony zminimalizować koszty organizacji referendum, a z drugiej wpłynęłoby na zwiększenie frekwencji. Myślę, że byłoby to zgodne z oczekiwaniami społecznymi, ale także z tym, co głoszą politycy, a mianowicie, że należy zrobić wszystko, aby frekwencja w każdych wyborach, nie tylko parlamentarnych, była jak najwyższa. Tym samym wybory parlamentarne miałyby wyższą frekwencję i co najważniejsze – Polacy mogliby się wypowiedzieć w tych trzech ważnych kwestiach. Takie jest nasze zdanie, ale decyzja należy do pana prezydenta Andrzeja Dudy.

NSZZ „Solidarność” już trzy lata temu domagała się, aby w referendum Polacy wypowiedzieli się, czy są za utrzymaniem wieku emerytalnego, czy chcą pracować dłużej…

– Przez długi czas ze swoich słusznymi racjami odbijaliśmy się jak od muru. Gdyby prezydent Komorowski był prawdziwie obywatelski, za jakiego chciał uchodzić, i starał się wsłuchiwać w głos społeczeństwa, a nie tylko swojej partii, to w momencie, kiedy Sejm głosami Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego przy wsparciu Ruchu Palikota nie wydał zgody na debatę w sprawie inicjatyw obywatelskich,to spotkałby się z nami – o co zabiegaliśmy – i zarządził referendum prezydenckie. Tyle tylko, że Bronisław Komorowski nie był prezydentem obywatelskim, a jedynie pełnił funkcję notariusza Platformy. Teraz najwyższy urząd w państwie piastuje prezydent Andrzej Duda, a to dzisiejsze spotkanie z przedstawicielami strony społecznej najdobitniej pokazuje różnicę między prezydenturą Bronisława Komorowskiego, a prezydenturą Andrzeja Dudy.  

To oznacza, że zła praktyka się skończyła i prezydent RP zaczyna rozmawiać ze społeczeństwem…

– Jak już wspomniałem prezydent Andrzej Duda się nie zmienił, jest tą samą osobą, którą był przed wyborami jako współpracownik śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, później jako europoseł czy też jako kandydat na Urząd Prezydenta RP. Wiemy, że decyzja w sprawie referendum musi zapaść w tym tygodniu, a więc czekamy na ostateczne rozstrzygnięcie.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl