logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Partyjny dyktat zwycięży?

Sobota, 22 sierpnia 2015 (04:10)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Premier Ewa Kopacz – jak stwierdziła – czuje się zawiedziona, a wręcz oszukana, przez prezydenta Andrzeja Dudę jego decyzją o referendum. Skąd tyle „żółci”? A może zwyczajnie jest to przejaw bezradności?

– W „orędziu” premier Kopacz, bo trudno to wystąpienie nazwać inaczej, zastanowił mnie zwrot, że czuje się oszukana. Pytanie brzmi, kto bardziej ma prawo się czuć oszukany: czy premier Kopacz decyzją prezydenta Dudy, który odpowiedział na głos społeczeństwa, czy może Polacy decyzjami parlamentarzystów koalicji PO – PSL, którzy głosy milionów Polaków bez mrugnięcia okiem, jednym ruchem wrzucili do kosza. Mamy zatem sytuację, kiedy premier Kopacz i politycy PO próbują wykręcić kota ogonem i narzucić społeczeństwu przedziwną retorykę, tak jakby wszyscy mieli amnezję i nie pamiętali faktów.

Andrzejowi Dudzie zarzuca się, że jest prezydentem czy zakładnikiem jednej opcji i działa politycznie…

– Te trzy inicjatywy dotyczące wieku emerytalnego, posyłania sześciolatków do szkoły i prywatyzacji Lasów Państwowych są inicjatywami obywatelskimi, za którymi stali zwykli ludzie. Prezydent Andrzej Duda odpowiedział na głos Polaków. Jeżeli zatem ktoś uważa, że jest to działanie polityczne, to oznacza, że ma jakieś problemy i powinien się udać do specjalisty. Przecież te oddolne inicjatywy zostały zlekceważone przez elity polityczne i ich prezydenta. Jeżeli zatem polityk dzisiaj mówi, że czuje się oszukany, to znaczy, że nie traktuje poważnie już nie tylko swoich wyborców, ale całego społeczeństwa. Od rana słyszymy retorykę, która ma narzucić społeczeństwu pogląd, że świat wygląda inaczej, niż to jest w rzeczywistości. Gdyby premier Kopacz i jej partyjni koledzy wsłuchiwali się w głos społeczeństwa, to dzisiaj nie mówilibyśmy o dwóch referendach, ale o jednym. Można było zatem połączyć pomysł prezydenta Komorowskiego z inicjatywą społeczną.Tymczasem 1 lipca na prośbę wiceprezes PiS Beaty Szydło o dopisanie do referendum ważnych kwestii do wrześniowego referendum z ust Bronisława Komorowskiego usłyszeliśmy w kpiącym tonie, że „dopisać to się można do wycieczki szkolnej albo do pamiętnika”. Prezydent Komorowski okazał się głuchy na głos ludzi poparty milionami podpisów, a więc zostały spełnione wszelkie formalne wymogi konstytucyjne, tymczasem władza to zlekceważyła. Mam nadzieję, że po tych dzisiejszych wypowiedziach krytycznych wobec prezydenta Dudy społeczeństwo wystawi oponentom politycznym rachunek i podsumuje to zachowanie przy urnach 25 października.  

O czym świadczy to zachowanie premier Ewy Kopacz, marszałka Bogdana Borusewicza i spółki?

– Żadne inne słowa niż arogancja czy buta nie przychodzą mi na myśl. To znaczy, że premier Kopacz i całe to towarzystwo z Platformy niczego się nie nauczyli i nie wyciągnęli żadnych wniosków z porażki w wyborach prezydenckich. Te ataki, jakie obserwujemy, to nie jest już nawet agresja, ale pycha. Jak ktoś mądrze powiedział: pycha kroczy przed porażką i wszystko wskazuje, że taki zasłużony los czeka tę formację polityczną. PO miała szansę i mogła odpowiedzieć już wcześniej na inicjatywę społeczną, podobnie prezydent Komorowski, i jeżeli dzisiaj ktoś usiłuje nam wmówić, że referendum 25 października jest to działanie PiS, to znaczy, że jest obłudnikiem i politycznym kłamcą, który próbuje zrobić z Narodu zwyczajnie głupka. Byłbym gotów zrozumieć gorycz premier Kopacz, gdyby na przestrzeni czasu nie było kilku podejść czy nawet naciskania ze strony społeczeństwa, ale to właśnie Platforma zmarnowała swoje szanse, nie PiS, szanse, które na własne życzenie odrzuciła. Dzisiaj natomiast mamy rozgoryczenie i obwinianie wszystkich dookoła, tylko nie siebie. To kpina.     

Jak skomentuje Pan wypowiedź rzecznika sztabu wyborczego PO Joanny Muchy, która stwierdziła, że decyzja prezydenta Dudy psuje urząd i wypracowane przez poprzednika zdrowe standardy?

– Myślę, że ta wypowiedź powinna być powielana we wszystkich klasycznych podręcznikach politologii jako przykład już nie tyle pychy, ile głupoty. To, co w swoim czwartkowym orędziu powiedział prezydent Andrzej Duda, jest niczym innym jak wsłuchaniem się, mądrym wsłuchaniem się, w głos polskiego społeczeństwa i wyciąganiem wniosków z oczekiwań społecznych. Jeżeli ktoś lekceważy głos milionów Polaków, trzech określonych grup społecznych, mówiąc, że to nie spełnia norm demokracji, kultury itp., to oznacza, że jest totalnym ignorantem, żeby nie powiedzieć politycznym debilem. To jawna głupota. Mam nadzieję, że Polacy wytrzymają jeszcze parę miesięcy z tym towarzystwem, którego przedstawicielką jest poseł Joanna Mucha ze swoimi złotoustymi sformułowaniami politycznymi.    

Czy pozostawienie 6 września jako terminu referendum, które w akcie desperacji zarządził Bronisław Komorowski, referendum, którego na dobrą sprawę nikt nie chce, może okazać się gwoździem do politycznej trumny Platformy?

– Każdy ślepy i głuchy w Polsce wie, że od początku był to faul Komorowskiego czy inaczej piwo, jakiego nawarzył były prezydent premier Ewie Kopacz i całej tej formacji politycznej. Mleko się jednak rozlało, referendum 6 września się odbędzie, bo prawo musi być zachowane. Platformie pozostaje tylko, aby przejść przez tę zaspę z twarzą i zachowaniem ludzkiego oblicza, co wcale nie jest takie pewne. Na tym bowiem polega tzw. poziom polityczny, a mianowicie czy ma się klasę, czy może słoma wychodzi z tych politycznych butów. W mojej ocenie, trudno szukać klasy i pozytywnych cech w Platformie.

Pytania referendalne dotyczące wieku emerytalnego, posyłania sześciolatków do szkoły i prywatyzacji Lasów Państwowych są bardzo niewygodne dla Platformy i choć decyzja senatorów na tak jest teoretycznie możliwa, to politycznie dość wątpliwa. Jak w tej sytuacji zachowa się Senat, w którym zdecydowaną przewagę ma Platforma?

– Jeżeli senatorowie Platformy odrzucą na bok głupotę partyjną, a wykażą odrobinę dobrej woli, wykażą się odrobiną ludzkiego wstydu, dopuszczając świadomość, że mogą naprawić coś, co wcześniej zepsuli, to powinni ten prezydencki wniosek przegłosować. Mam nadzieję, że tak jak to było w przypadku ustawy o in vitro, kiedy w gronie Platformy znalazło się jednak kilku senatorów, którzy potrafili zachować kręgosłup moralny i wyłamali się, głosując przeciw złemu prawu, mam nadzieję, że teraz rozsądnych ludzi w szeregach senatorów PO będzie więcej i referendum przejdzie. Liczę, że dyktat partyjny przegra z rozsądkiem. Tak czy inaczej przez najbliższe powiedzmy dwa tygodnie będziemy świadkami szczekania w mediach głównego nurtu, że decyzja prezydenta Dudy jest podstawianiem nogi Platformie przez PiS. Tyle że to nie PiS podstawiło nogę PO, a Platforma sama się zamotała i wpadła w sieć, którą sama sobie zarzuciła. Innymi słowy, PO ma problem na własne życzenie.

Myśli Pan, że to straszenie PiS-em tym razem nie przejdzie?   

– Platforma robi wszystko, żeby wcisnąć ludziom, że to nie ona jest winna, ale PiS, a winny jest oczywiście prezes Jarosław Kaczyński. Ta retoryka się nie zmieni. Tyle że ludzie są mądrzy i ta retoryka przegrywa, o czym świadczą wyniki sondaży, a myślę, że kulminacją będzie ocena wyborców 25 października.

Co Pan sądzi o głosach, że oto nagle Polska staje się krajem licznych referendów?  

– A może to jest właśnie diagnoza stanu polskiego społeczeństwa? Ludzie zaczynają myśleć i widzą, że ci, których wybierają, nie spełniają pokładanych w nich nadziei, i może właśnie referenda są zwiastunem tego, że społeczeństwo chce wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać wzorem np. Szwajcarii, z której nikt nie emigruje do Polski, ale odwrotnie.  Nie mówiąc już o poziomie życia czy sposobie uprawiania polityki w tym kraju, gdzie właśnie władza pyta społeczeństwo w referendach. Może i u nas mógłby to być jakiś mądry kierunek. Mając w Polsce taką, a nie inną klasę polityczną, warto ten wariant rozważyć u nas w kraju. Referendum jest prawem konstytucyjnym i nie jest to żadna ujma czy – używając języka młodzieżowego – obciach, ale jest to prawo, które dopuszcza i daje obywatelowi Konstytucja. Zacznijmy się szanować i podchodzić do tego instrumentu demokracji w sposób mądry i poważny. Powiem jeszcze raz, że ryba psuje się od głowy i to, co dzisiaj mówią politycy, świadczy, że ta ryba cuchnie od zgnilizny, że mamy do czynienia z politycznym szambem. Trudno to inaczej zdiagnozować.      

Czy nowe referendum zaproponowane przez prezydenta Dudę nie jest – jak przekonuje Platforma – próbą narzucenia przez PiS tematów kampanii wyborczej?

– To niedorzeczne, jeśli ktoś twierdzi, że referendum połączone z wyborami parlamentarnymi jest narzucone przez PiS. Przecież te tematy referendalne i zbieranie podpisów poparcia miało miejsce wiele miesięcy, a nawet lat przed zbliżającymi się wyborami. Za tymi oddolnymi inicjatywami stali zwykli ludzie i nie miało to nic wspólnego z PiS. Nie pozwólmy sobie wmówić, że za wszystkimi inicjatywami stoi PiS, bo niedługo będziemy się bać otworzyć lodówkę w obawie, czy nie wyskoczy z niej Jarosław Kaczyński. Nie było tak i nie jest. Mówimy o inicjatywach oddolnych, które dzisiaj ktoś z premedytacją próbuje upartyjnić i zwyczajnie wciska ludziom kit. Jeśli dzisiaj premier Kopacz mówi, że wcale nie musimy pytać o przyszłość Lasów Państwowych, to może warto przypomnieć, skąd się wzięły wątpliwości w tym obszarze i co zmotywowało ludzi, by podjąć taki kierunek działań? Jeżeli zatem podnosimy dzisiaj temat referendum, to może warto zadać sobie pytanie, że gdyby nie te podpisy, to Lasy już byłyby prywatyzowane. Każdy, kto usiłuje upolitycznić temat, jest zwyczajnie ignorantem politycznym i kłamcą. To są ewidentne dowody obywatelskiego działania, różnych grup społecznych, zgodne z prawem, ludzi, którzy wywiązali się z obowiązku, jaki nakłada prawo, żeby kwestie, jakie poruszają, były objęte referendum. Natomiast to, że parlament głosami koalicji PO – PSL i strona rządowa zlekceważyły temat, a prezydent Duda się nad tym pochylił, świadczy o indolencji aktualnej ekipy rządowej i o dojrzałości oraz mądrości politycznej prezydenta Dudy.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 9 stycznia 2016 (20:03)

NaszDziennik.pl