logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

PO wraca do złych praktyk

Piątek, 28 sierpnia 2015 (03:12)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Platforma zarzuca prezydentowi Dudzie, że prowadzi własną politykę zagraniczną bez konsultacji z rządem. Mamy do czynienia z wykorzystywaniem przez Ewę Kopacz i spółkę sytuacji międzynarodowej do walki politycznej w Polsce?

– Prowadzenie dialogu między Urzędem Rady Ministrów a Pałacem Prezydenckim za pośrednictwem mediów świadczy źle o obecnym rządzie i premier Ewie Kopacz. Premier próbuje powrócić do dobrze nam znanej retoryki na forum publicznym, wykonuje pozorowane ruchy, ale w żaden sposób nie dąży do rozmów w świetle obowiązujących procedur, jakie winny być zachowane w relacjach między prezydentem i premierem. Jest droga służbowa, są kancelarie, każda ze stron ma swój kalendarz i nie może dochodzić do sytuacji, kiedy premier Kopacz wychodzi przed kamery i oznajmia, że jako kobieta prosi prezydenta o spotkanie, jednocześnie narzucając formułę. Jeżeli chce się spotkać, to niech nie „płacze”, robiąc z telewizji biuro podawcze, ale złoży odpowiedni wniosek.  

Wygląda na to, że próbując wymusić zwołanie Rady Gabinetowej, a ostatnio także powołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, wchodzi w nie swoje buty, bo są to  wyłącznie kompetencje Prezydenta RP…

– I to właśnie wymaga uporządkowania, bo polityka, jaką uprawia rząd Platformy i premier Kopacz, przypomina lata 2008-2010, kiedy urząd prezydenta sprawował Lech Kaczyński, a ówczesny premier Donald Tusk torpedował wszelkie działania prezydenta, wchodząc w dyskusję z prezydentem nie poprzez bezpośredni kontakt, ale za pośrednictwem mediów. Powtórzę raz jeszcze: żeby się odbyło spotkanie, premier powinna o to wystąpić do prezydenta drogą służbową. Ponadto, skoro prezydent spotyka się w sprawach merytorycznych z ministrami: spraw zagranicznych czy MON, to argument, że nie rozmawia ze stroną rządową, jest niedorzeczny. We wczorajszym wywiadzie prezydent Duda powiedział kilka ważnych rzeczy, a mianowicie, że premier Kopacz prowadzi kampanię wyborczą na rzecz Platformy, a on jako prezydent jest już po kampanii i tym się różni od Ewy Kopacz, że chce prowadzić sprawy Polski. Podkreślił też, że premier dysponuje instrumentami, organami i całym zapleczem urzędów, które wypracowują pewne dokumenty czy materiały w kwestiach ważnych dla funkcjonowania państwa. I choć nie powiedział tego wprost, ale można było to wyczytać między wierszami i zadać sobie pytanie, czy rząd nie prowadzi gry, która ma na celu odciąć prezydenta od dopływu informacji.

Co konkretnie ma Pan na myśli?

– Zgodnie z Konstytucją premier i prezydent mają współdziałać na rzecz Polski, a jednocześnie w kompetencjach głowy państwa jest reprezentowanie kraju na zewnątrz. Prezydent nie ma własnych agend, jakimi dysponuje rząd, chociażby wywiad, kontrwywiad, i prowadząc politykę międzynarodową, musi się posiłkować tym, co od rządu wpłynie na jego biurko. Jeżeli zatem prezydent apeluje o materiały do przeanalizowania, to znaczy, że od objęcia urzędu mija miesiąc, a prezydent jest odcięty od istotnych informacji dotyczących państwa polskiego. Takie jest moje odczucie, może błędne, ale taki, według mnie, sygnał prezydent Duda wysłał do opinii publicznej. Prezydent ma świadomość, że istnieje potrzeba zwołania Rady Gabinetowej czy powołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, i nie trzeba mu o tym przypominać. Tymczasem premier Kopacz zaczyna bawić się w prezydenta, mówiąc, że ona zwołałaby, ona powołałaby, ale nie jest do tego powołana. Premier ma swoje zadania i dobrze byłoby, aby przynajmniej w części się z nich wywiązywała. Tymczasem na zasadzie faktów dokonanych staje przed kamerami i usiłuje stawiać prezydenta w niezręcznej sytuacji, mówiąc, że się stara, że dąży do rozmów, ale prezydent jej unika. Warto podpowiedzieć premier, że takich spraw nie załatwia się za pośrednictwem mediów. Nie może być tak, że wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski wychodzi i komentuje czy też politycy koalicyjni komentują działania Prezydenta RP na zasadach potępienia w czambuł.         

Czy wypisz wymaluj nie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy urząd prezydenta sprawował Lech Kaczyński, a Platforma torpedowała wszystkie jego działania?

– Dokładnie tak. Mam wrażenie, że zaczynamy powracać do bardzo złych praktyk, które pokazały, że takie działania źle się kończą. Czym bowiem są próby dezawuowania prezydenta Dudy w niespełna miesiąc od objęcia przez niego urzędu? Jeżeli dodamy próby dezawuowania prezydenta na arenie międzynarodowej, to jest zły sygnał. Proszę przypomnieć sobie Radosława Sikorskiego, który jako szef polskiej dyplomacji, biegając ciągle do mediów czy zamieszczając na Twitterze różne komentarze, zanim oficjalnie ogłosił to rząd, jak chyba żaden polityk w historii naszego kraju wyrządził szkodę polskiej polityce zagranicznej. To pokazuje, że nie można mediów obierać za płaszczyznę dialogu z prezydentem.  

Tyle że ta forma przyjęta przez Donalda Tuska już raz się sprawdziła w mniemaniu Platformy i Ewa Kopacz jako spadkobierczyni chce być kontynuatorką swego poprzednika…

– To wszystko prawda. Mamy jednak okres kampanii i prezydent Duda robi wszystko, żeby się nie dać wciągnąć w kampanię. Nie słyszałem, żeby się spotykał z prezesem Kaczyńskim, na którego Platforma ma alergię i choć – w przeciwieństwie do premier Kopacz – nie występuje na pierwszym planie i nie angażuje się w kampanię, wcześniej prezydencką czy teraz parlamentarną, to w retoryce polityków tej formacji jest wciąż obecny. Cały rząd angażuje się w kampanię, nie potrafi zachować równowagi ani dystansu i dlatego wiarygodność premier Kopacz i całego tego rządu jako partnerów do rozmowy z prezydentem Dudą jest zerowa. Dlatego jakiekolwiek pretensje pod adresem prezydenta Dudy i jego kancelarii są nieuzasadnione. Premier Kopacz swoim zachowaniem robi bardzo dużo złego wizerunkowi Polski, a przy tym zapomina o swoim miejscu w szeregu. Przyznam, że nie chce mi się wierzyć, że prezydent Duda nie konsultował z przedstawicielami rządu kierunku swojej polityki zagranicznej. Natomiast jest przedstawiany jak ten, który się boczy, który nie zna się na dyplomacji, który robi wstyd Polsce. Taka narracja i te – jeszcze raz powtórzę – bezpodstawne oskarżenia są karygodnym błędem Ewy Kopacz i jej zaplecza politycznego, które powinno otrzymać surową reprymendę od szefowej, ale, jak widać, te oczekiwania brzmią niczym pobożne życzenia.

To wszystko pokazuje, że Ewa Kopacz w interesie swojej partii jest w stanie poświęcić dobro Polski. Pytanie tylko, czy obecna premier nie dorosła do funkcji, jaką piastuje, i odpowiedzialności za państwo, czy może Platforma jest ważniejsza niż wszystko inne?

– To jest niestety bardzo niepokojące. Premier Kopacz usiłuje ratować, co tylko się da uratować. Myślę, że jest świadoma tego, że październikowych wyborów nie wygra, i pytanie jest, jak wysoko je przegra i ile straci. To jest dzisiaj ta niewiadoma, która zmusza Platformę do walki o być albo nie być. W polityce zagranicznej bez wątpienia liczy się skuteczność, dobre chęci nic na tym polu nie znaczą. I prezydent musi mieć narzędzia, instrumenty do działania. Idąc tokiem tego rozumowania, zastanówmy się, jakie narzędzia ma dzisiaj prezydent Duda, skoro jego poprzednik Bronisław Komorowski na odchodne wyczyścił niemalże cały roczny budżet Kancelarii Prezydenta. Przypomnę tylko, że kiedy Bronisław Komorowski obejmował w 2010 r. urząd prezydenta, z Biura Bezpieczeństwa Narodowego bez mrugnięcia okiem zwolniono ok. 80 osób, zatrudniając swoich ludzi. Dzisiaj nowy szef BBN przyszedł tylko z dwiema osobami, bo nie ma budżetu. W związku z tym nie może dokonać koniecznych merytorycznych zmian, tylko jest niejako skazany na tych ludzi, których zastał. To pokazuje, jaką pułapkę zastawiła Platforma na swoich przeciwników politycznych i jeszcze krytykuje. Mamy zatem do czynienia z tworzeniem wizerunku prezydenta Dudy jako osoby niekompetentnej, bez zaplecza, która nie potrafi działać.

Dzisiaj prezydent Duda udaje się z wizytą do Niemiec, gdzie, jak zapowiedział w wywiadzie dla prasy niemieckiej, będzie zabiegał m.in. o zwiększenie nacisków na Rosję. Platforma robi jednak wszystko, żeby umniejszyć rolę prezydenta Dudy. Czym grozi ten dwugłos w sprawach polityki zagranicznej i podważanie pozycji prezydenta przez rząd?

– Jest to bardzo niebezpieczna i zła taktyka podejmowana przez rząd Platformy. Polski rząd jest od tego, aby reprezentować i dbać o interes państwa. Ten rząd ma ważnego partnera w osobie prezydenta Andrzeja Dudy wybranego w demokratycznych wyborach przez Naród, prezydenta, który ma większe prerogatywy niż premier wybierany większością głosów przez parlament. Ten prezydent jest osobą, która przy odpowiedniej, mniej złośliwej i przewrotnej postawie rządu może doskonale działać i reprezentować Polskę. Mało tego, może przygotowywać dobry grunt do działań rządu. Jeżeli będzie szarpanina, która była za czasów, gdy premierem był Donald Tusk, a prezydentem Lech Kaczyński, a której pierwsze symptomy już obserwujemy ze strony Ewy Kopacz i jej zaplecza, to niestety skuteczność polityki zagranicznej Polski staje pod dużym znakiem zapytania. Mówiąc wprost: to, co robi dzisiaj Platforma Obywatelska, krytykując prezydenta Dudę, to działania, które psują polską politykę. Co więcej, szkodzą wizerunkowi Polski za granicą. Jako państwo niestety dużo na tym tracimy.

Media niczym sępy rzucają się na każdą konferencję prasową, towarzyszą każdej inicjatywie premier Kopacz, czasem aż do znudzenia. Jaka powinna być rola mediów w przekazywaniu wydarzeń politycznych, także tych na arenie międzynarodowej?

– Media powinny pełnić rolę pośrednika między wydarzeniami czy osobami reprezentującymi władzę a społeczeństwem. Niestety większość mediów w Polsce myli swoją rolę, próbując być kreatorem wydarzeń na politycznej scenie. Media mogą dać dużo dobrego, ale jeżeli będą stawać po czyjejś stronie: jednych hołubić, a drugich krytykować zawsze i za byle co, to może się okazać, że obok napastliwych polityków media będą największym problemem polskiej polityki, także te relacjonujące wizyty zagraniczne najważniejszych osób w państwie. Jeżeli tak, to należałoby zadać sobie pytanie, czy takie media działają w interesie, a nie na szkodę państwa polskiego i czy nie jest to scena dla służb.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 16 stycznia 2016 (12:17)

NaszDziennik.pl