logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Gdy jest wygodnie, to powołują się na Papieża

Czwartek, 17 września 2015 (12:44)

Z posłem Arturem Górskim rozmawia Małgorzata Pabis

Za nami sejmowa debata na temat uchodźców. Jak Pan ją ocenia?

– W wypowiedziach przedstawicieli rządu pojawiły się sprzeczne tezy. Widać, że rząd do tej debaty przygotowywał się pośpiesznie, by stworzyć wrażenie, że ma koncepcję i panuje nad sytuacją. Jednak nie dostaliśmy solidnego zapewnienia, że rząd wie, jaki będzie los tak wielu migrantów w Polsce i jak będzie wyglądała ich asymilacja. Nie ma bowiem wątpliwości i twierdzą to zgodnie organizacje społeczne zajmujące się uchodźcami, że Polska nie jest przygotowana na przyjęcie tak dużej liczby osób i ich zagospodarowanie na naszym rynku pracy.

 

Ze słów posłów PO padały słowa ewangeliczne… jak Pan to odebrał?

 – To były próby manipulacji i sprowokowania nas, wciągnięcia w awanturę. Gdy jest wygodnie PO, to powołuje się na Papieża Franciszka, ale faktycznie nie zależy im na wartościach Kościoła i cywilizacji Zachodu.

Ja mam jedną zasadniczą obawę. Europę Zachodnią zalewa wielotysięczna fala imigrantów obcych nam nie tylko religijnie, ale i kulturowo. Z drugiej strony Arabia Saudyjska deklaruje sfinansowanie budowy w Europie 200 meczetów, aby ci tzw. uchodźcy czuli się u nas jak w domu, choć sama imigrantów nie chce do siebie przyjąć.

Podczas debaty nie padła odpowiedź na pytanie o konsekwencje polityki przyciągania imigrantów. Czy PO nie obawia się, że bezrefleksyjna poprawność polityczna i powszechna multikulturowość, brak myślenia o przyszłości, doprowadzą do ostatecznego zniszczenia cywilizacji łacińskiej z jej wartościami i wzorcami? Czy nie liczą się z tym, że Europejczycy za kilka pokoleń będą mniejszością na swoim kontynencie? A może właśnie o to im chodzi i świadomie do tego dążą za swoimi unijnymi protektorami? 

 

Z kolei prezes Jarosław Kaczyński podkreślił, że jest przeciwny polityce rządu. Czy wobec stawianych argumentów przemówiło to do posłów?

 – Prezes Jarosław Kaczyński starał się wsłuchiwać w głosy obywateli i wyrazić ich wątpliwości i pytania. Proszę zwrócić uwagę, że tym, co zadają trudne pytania o imigrantów, zarzuca się rasizm, szowinizm i nietolerancję. Oskarżani są o fobie rasowe i lęki religijne, bo starają się poznać szczegóły dotyczące przyszłości emigrantów w Polsce i Europie. Te pytania, które my zadajemy, coraz częściej stawiają Polacy. I jeśli wśród ludzi rodzą się jakieś obawy, wątpliwości, to właśnie dlatego, że nie mają rzetelnej, wyczerpującej i wiarygodnej informacji ze strony rządu.

 

Czy informacje strony rządowej uzupełniły wiedzę posłów odnośnie do fali migrantów zalewających Europę? 

 – Rząd znany jest z pięknych słów, obietnic i deklaracji. Najgorsze jest to, że pewne zobowiązania zaciąga nie w swoim imieniu. Politycy PO mogą obiecać różne rzeczy Polakom i unijnym biurokratom, bo doskonale wiedzą, że po wyborach to nie oni będą musieli zmierzyć się z problemem imigrantów, tylko nowy rząd, który powstanie, a który może to widzieć całkiem inaczej. Raz rozpędzoną maszynę będzie bardzo trudno zatrzymać, co widać po europejskich doświadczeniach.

 

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl