logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Rosyjska histeria pomnikowa

Piątek, 18 września 2015 (03:12)

„Bluźnierczy czyn”, „wojna pomnikowa”, „kalanie świętej pamięci” żołnierzy sowieckich – takie histeryczne wypowiedzi padły ze strony przedstawicieli władz rosyjskich po zdjęciu popiersia sowieckiego gen. Iwana Czerniachowskiego z pomnika w Pieniężnie.

– Rozpętana przez polskie władze wojna z pomnikami żołnierzy radzieckich, którzy oddali życie za wyzwolenie narodu polskiego spod nazizmu, weszła w nową fazę eskalacji – oświadczyła Maria Zacharowa, rzecznik rosyjskiego MSZ. Dodała, że Rosja „wyraża stanowczy protest i wzywa do zaprzestania burzenia pomników radzieckich w Polsce” oraz do „ich zachowania i do ukarania winnych profanowania monumentów”.

W reakcji na pierwsze działania mające na celu rozbiórkę monumentu ku czci sowieckiego generała resort spraw zagranicznych Rosji wezwał polską ambasador w Moskwie Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz.

Jeszcze bardziej histeryczne tony znalazły się w specjalnym oświadczeniu rosyjskiego ambasadora w Warszawie Siergieja Andriejewa.

„Działania te strony polskiej wywołują w nas najbardziej stanowczy protest i głębokie oburzenie” – stwierdził ambasador.

„Negowanie misji wyzwoleńczej Armii Czerwonej, tego niezaprzeczalnego faktu, iż to właśnie dzięki niej zapewnione zostało samo istnienie polskiego państwa narodowego i przetrwanie narodu polskiego nie tylko przeciwne jest prawdzie historycznej, lecz głęboko amoralne, obraźliwe dla świętej pamięci ponad 600 tys. żołnierzy i oficerów radzieckich, poległych podczas wyzwolenia Polski” – napisał w oświadczeniu Andriejew.

– Dla Polaków gen. Czerniachowski to osoba, która przyniosła wyzwolenie tylko w tym sensie, że od okupacji niemieckiej. Ale to było ponowne zniewolenie, a nie wyzwolenie i odbudowywanie Polski, pozostawienie nas, abyśmy się rządzili własnymi prawami, tylko zabrano połowę Rzeczypospolitej, ponownie wypędzono ludzi, wywożono na Syberię i symbolem tego wszystkiego jest m.in. gen. Czerniachowski – podkreśla historyk Leszek Żebrowski.

Prezes IPN dr Łukasz Kamiński zaznacza, że 17 września 1939 r. „siły zbrojne Związku Sowieckiego stały się narzędziem dokonanej przemocą aneksji połowy terytorium RP”, a w kolejnych latach sowiecka polityka „uniemożliwiła odbudowę niepodległego państwa polskiego i była podstawowym narzędziem ochrony wprowadzonego przemocą totalitarnego systemu komunistycznego”. Kamiński wskazuje, iż w „wyniku działań Związku Sowieckiego – na przestrzeni kilku lat – setki tysięcy Polaków zostało zamordowanych lub poddanych brutalnym represjom”, a wśród „zbrodniarzy był generał Armii Czerwonej Iwan Czerniachowski, odpowiedzialny między innymi za likwidację Armii Krajowej na Wileńszczyźnie”.

– Użyte przez ambasadora słownictwo, terminologia religijna, zaskakuje, nikt nie kwestionuje udziału żołnierzy Armii Czerwonej w walkach na terenie Polski, rzecz dotyczy po prostu pomnika – podkreśla historyk prof. Włodzimierz Marciniak z Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych.

W ocenie historyka, takie gwałtowne reakcje mogą wynikać nie tylko z chęci podtrzymywania rosyjskiej wizji tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i walki z „faszyzmem” ale i też estymy do postaci sowieckiego generała.

– Był najmłodszym wiekiem generałem, również w młodym wieku dostał tytuł bohatera Związku Sowieckiego, młodo został także dowódcą frontu – wskazuje Marciniak.

Historyk akcentuje, że jednocześnie Czerniachowski należy do grupy wysokich rangą wojskowych, którzy zginęli w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Istnieje kilka różnych wersji jego śmierci.

Prezes IPN podkreśla, że pomnik sowieckiego generała „to jedna z wielu pozostałości po narzucanej w okresie PRL zakłamanej wizji historii, opartej na gloryfikacji Armii Czerwonej”.

– Rosjanie przywiązują szczególną uwagę do pomników, dużo większą niż do cmentarzy, praktycznie wszystkie kwestie sporne w ostatnich latach dotyczyły pomników – podkreśla Marciniak.

Zenon Baranowski

Aktualizacja 5 marca 2016 (22:53)

NaszDziennik.pl