logo
logo

Zdjęcie: www.solidarnosc.org.pl/ -

Racją stanu jest wspieranie rodzimego przemysłu

Poniedziałek, 21 września 2015 (03:03)

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak ocenia Pan pomysł inicjatywy obywatelskiej dotyczącej projektu ustawy o wzmocnieniu przemysłowego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej?

– Sam pomysł inicjatywy ustawodawczej, który zrodził się w Świdniku, należy ocenić bardzo pozytywnie. Po tym jak przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii został – nie oszukujmy się – przekręcony i wygrało konsorcjum francuskie Airbus Helicopters, a firmy PZL Mielec i PZL Świdnik produkujące w Polsce poszły w odstawkę, wielu ludzi zaczęło się zastanawiać, co zrobić, aby podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości. Stąd pomysł takiego ustawienia sprawy, aby przy porównywalnym jakościowo sprzęcie to firmy produkujące w Polsce zatrudniające naszych pracowników były na lepszej pozycji, a nie zagraniczni. Efektem tego propolskiego spojrzenia na rzeczywistość jest obywatelski projekt ustawy o wzmocnieniu przemysłowego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej, który zyskał poparcie zarówno zakładów zbrojeniowych – nie tylko lotniczych – jak i organizacji związkowych. Jako NSZZ „Solidarność” włączamy się w akcję zbierania podpisów. Chcemy zebrać wymaganą ilość, aby projekt trafił do laski marszałkowskiej i aby Sejm zajął się tą sprawą i wypracował jasne sensowne prawo. Jeśli nie będzie odpowiedniej ustawy, to polski przemysł dalej będzie rozgrywany, a profity będą czerpać zagraniczne firmy.

Można powiedzieć „mądry Polak po szkodzie”…      

– To jak powinno być, to my wiedzieliśmy bez ustawy, ale widać nie wszyscy, którzy podejmowali decyzje wzięli to sobie do serca. Pytanie teraz brzmi, czy parlament wyciągnie z tej lekcji odpowiednie wnioski. Jeśli to trafi jeszcze do Sejmu tej kadencji, to niewykluczone, że koalicja PO – PSL, która ma większość, włoży ten projekt między bajki – tak jak czyniła to przy okazji innych inicjatyw obywatelskich w sprawie wieku emerytalnego, sześciolatków czy Lasów Państwowych. Sądzę jednak, że sprawą tą zajmie się już nowy parlament.

Można zatem powiedzieć, że za rządów koalicji PO – PSL potencjał obronny Polski jest zagrożony?

– Nie inaczej. I nie są to tylko puste słowa, ale o tym mówią fakty. Przecież to nie kto inny, jak za tego rządu mieliśmy do czynienia z ograniczaniem nakładów na obronność, co zostało zweryfikowane później w obliczu zagrożenia związanego z agresją Rosji na Ukrainę. Plan Modernizacji Polskiej Armii na lata 2014-2020 przewiduje zakupy broni i sprzętu za 130 miliardów złotych. Plan obok przetargów na śmigłowce dla polskiego wojska zakłada m.in. modernizację systemu obrony powietrznej, w tym przeciwrakietowej oraz doposażenie Marynarki Wojennej. Dokonaliśmy już zakupów dla wojsk pancernych, mam tu na myśli niemieckie czołgi Leopard 2A5, których nadwyżek pozbyła się Bundeswehra. Czy jest to jednak spełnienie naszych ambicji, można mieć poważne wątpliwości, dlatego potrzebne są mądre, fachowe decyzje z jednej strony, a z drugiej przymus, który nakładałby na decydentów obowiązek kupowania w pierwszym rzędzie sprzętu produkowanego w Polsce. Oczywiście nie oznacza to, że kupowany sprzęt ma być gorszy od światowych standardów. Projekt zakłada bowiem, że jeśli sami nie będziemy w stanie wyprodukować sprzętu zgodnego z oczekiwaniami armii, to w grę wchodzi realizacja zamówień u podmiotów zagranicznych. Z tym jednak, że produkcja – jak tylko to będzie możliwe – ma się odbywać w Polsce. Chodzi również o to, aby docenić tych, którzy produkują sprzęt najwyższej światowej klasy i nawet jeśli są to firmy zagraniczne, to swoją produkcję lokują w Polsce, dając zatrudnienie polskim pracownikom. Ten wymóg terytorialności uzupełniałby m.in. obecną ustawę offsetową. Tym samym potężne pieniądze nie przelatywałyby nad naszymi głowami za granicę, ale byłyby konsumowane w Polsce. Wszystko z myślą o odrodzeniu polskiego przemysłu zbrojeniowego, a co za tym idzie – o unowocześnieniu naszej armii i wzmocnieniu naszego bezpieczeństwa.

Czy Strategia Bezpieczeństwa Narodowego nie jest wystarczającym zabezpieczeniem, aby dbać o rodzimy przemysł obronny?

– Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, opracowana przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, zatwierdzona przez prezydenta Komorowskiego w listopadzie 2014 r., to swego rodzaju drogowskaz m.in. dla ministrów, wojewodów czy samorządów terytorialnych, który pokazuje kierunki działań na rzecz umacniania naszego bezpieczeństwa. Owszem, jest to jeden z ważniejszych dokumentów dotyczących bezpieczeństwa narodowego, który nakłada na rząd obowiązek wspierania krajowego potencjału obronnego. Oznacza to, że jeśli wydajemy publiczne pieniądze, to obowiązkiem czy wręcz polską racją stanu dla rządu jest wspieranie rodzimego przemysłu obronnego. Tyle tylko, że rząd Platformy niewiele sobie z tego robi, a jego decyzje, jak chociażby przy okazji przetargu śmigłowcowego, uderzają w interes gospodarczy Polski. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy poniosą konsekwencje.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl