Panie Przewodniczący, mija ostateczny termin, w którym rząd Ewy Kopacz miał podjąć się realizacji ustaleń ze stycznia, a efektów nie ma. Co dalej?
– Rząd Platformy oszukał polskich górników. Nie dotrzymał zobowiązań, które wynikają z porozumienia zawartego 17 stycznia tego roku. To zwalania nas z umowy, której staraliśmy się dochować. Nie jesteśmy bowiem w stanie wykonać pracy za rząd.
Jakie są postanowienia Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego, który zebrał się w poniedziałek w Katowicach?
– Podjęliśmy parę istotnych decyzji. Przede wszystkim od 1 października zostanie ogłoszona gotowość strajkowa we wszystkich kopalniach. Z kolei 5 października w kopalni „Brzeszcze”, a więc tam, gdzie w styczniu wszystko się zaczęło, odbędzie się demonstracja górnicza. W ten sposób rozpoczniemy czynną akcję protestacyjną.
Jakie będą kolejne kroki?
– Kolejne ruchy będziemy ustalać na bieżąco. Oczywiście nie zamierzamy siadać z szulerami do stołu, ale w związku z tym, że sprowokowano nas politycznie, będziemy odpowiadać w podobny sposób. Nasze działania będą polegały przede wszystkim na przekonywaniu wszystkich mieszkańców Śląska, nie tylko górników, aby nie głosowali już na szulerów. Będziemy przekazywać mieszkańcom Śląska, przez całą dobę, całą prawdę o tej ekipie, która, mówiąc wprost, zrobiła nas w konia.
Jak wygląda sytuacja w górnictwie po ośmiu latach rządów PO – PSL?
– Jednym słowem, wygląda fatalnie. Został przespany okres koniunktury na węgiel, przewalono całą masę pieniędzy, nie dokonano też niezbędnych zmian organizacyjnych w spółkach górniczych. Nie wynegocjowano również w tym czasie nowej strategii funkcjonowania górnictwa, choć wszyscy dobrze wiedzieli, że bieżąca kończy się w tym roku. Stworzono sztuczne – jak się okazuje – w kontekście tego, co mamy obecnie, programy naprawcze. Ocenę działań tej ekipy wobec górnictwa najpełniej oddaje stwierdzenie minister Elżbiety Bieńkowskiej, która na słynnych już taśmach mówi wyraźnie, gdzie Platforma z PSL miała polskie górnictwo. Słowa „Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali, i nagle pierdyknęło”, jakie wypowiedziała w rozmowie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem, chyba nie wymagają komentarza. Tyle tylko że te gorące kartofle Platforma zostawia w spadku nowej władzy.
Mówiąc wprost, ten rząd dążył do likwidacji polskiego górnictwa?
– Ten rząd, szczególnie w ostatnich siedmiu miesiącach, kiedy miał szanse zrealizować podpisane w styczniu porozumienie, nawet mimo trudnej sytuacji rynkowej górnictwa, co też trzeba podkreślić, i postawić ten sektor na nogi. Natomiast to, co zrobili, świadczy, że to zwyczajni nieudacznicy. Może nie tyle dążyli do likwidacji polskiego górnictwa, ale gdy popatrzy się na tzw. dziką prywatyzację czy udzielanie koncesji na badania złóż górniczych, wiele wskazuje, że polskie kopalnie węgla kamiennego miał przejąć obcy kapitał.
Jako związki zawodowe przedstawialiście wiele razy swoje propozycje, jak poprawić sytuację w górnictwie. Z jakim odzewem spotkały się te postulaty?
– Owszem, mówiliśmy o połączeniu kapitałowym z energetyką, o ulgach związanych z obciążeniem fiskalnym górnictwa, o imporcie węgla i jak temu zapobiec, tyle że nikt nas nie słuchał. Gdyby było inaczej, to dzisiaj pewnie nie rozmawialibyśmy o gotowości strajkowej. Niestety musimy protestować, bo importu węgla nie zablokowano, podatków czy parapodatków nie zmniejszono, VAT na węgiel również nie obniżono, struktury organizacyjne pozostają takie, jak były, a jedyne, co zrobiono, to przekazanie trzech kopalń do Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA, choć mimo styczniowego porozumienia nie znaleziono dla nich inwestorów. Innymi słowy, PO i PSL bawiły się górnictwem, doprowadzając na przestrzeni ośmiu lat cały polski sektor węgla kamiennego na skraj upadłości.
Nie ma Pan poczucia, że podpisując w styczniu porozumienie z rządem, daliście się, mówiąc kolokwialnie, wykołować?
– Jeśli ktoś składa podpis pod porozumieniem i czyni to w obecności premiera rządu Rzeczypospolitej, który daje gwarancję spełnienia zawartych tam zapisów, to mieliśmy prawo wierzyć, że porozumienie zostanie dotrzymane i zrealizowane. Życie pokazało, że mieliśmy do czynienia z krętaczami, którzy podpisując porozumienie, działali z premedytacją, wiedząc od początku, że nie dotrzymają słowa. Co to za rząd, co ustala prawo, którego sam nie przestrzega?
Czy to prawda, że górnicze związki rozmawiają z opozycją w sprawie programu naprawczego dla polskiego sektora wydobywczego?
– Owszem, Sekcja Krajowa Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność” rozmawia z opozycją, z Prawem i Sprawiedliwością, które, jak wszystko wskazuje, po październikowych wyborach będzie rządzić w Polsce. Czas ucieka, a my nie mamy na co czekać, dlatego chcemy przygotować pewne rozwiązania wspólnie. Mamy nadzieję, że będą one dobre dla Śląska, dla górników. Obecna władza do stycznie tego roku stawiała siebie w roli nieomylnego, wszystkowiedzącego eksperta, a jak jest naprawdę, to wie każdy Polak. W tej sytuacji przygotowujemy grunt i będziemy rozmawiać już z nowym rządem, z nową władzą.
Górnicy mają chyba świadomość, że nawet nowej, przyjaznej polskiej gospodarce władzy w krótkim czasie trudno będzie posprzątać bałagan pozostawiony po rządach PO – PSL?
– Wiemy, że będzie ciężko, ale z drugiej strony nawet nowa władza nic w tym zakresie nowego nie wymyśli. Przede wszystkim musi jak najszybciej zrealizować zapisy ustaleń, jakie zostały zawarte 17 stycznia tego roku. Tak jak powiedziałem już wcześniej, jest to przysłowiowy gorący kartofel, który musi zostać jak najszybciej wyciągnięty z ogniska. Przecież podpisując porozumienie w styczniu, nie zakładaliśmy czegoś niemożliwego do zrealizowania. Jeśli nowa władza, która, mamy nadzieję, przyjdzie niebawem i w przeciwieństwie do rządu PO – PSL zechce postawić na nogi polskie górnictwo, to sektor ten ma szansę zacząć normalnie funkcjonować.
A zatem nowa władza może liczyć na coś w rodzaju kredytu zaufania górników?
– U nas na Śląsku jest tak, że ktoś, kto dobrze pracuje, otrzymuje nagrodę, kto robi źle, otrzymuje karę. Mam nadzieję, że nowa władza będzie postępować tak, że zasłuży na nagrodę. Nie chcielibyśmy nowej władzy karać, i to już na początku.

