logo
logo
zdjęcie

Aleksandra Musiał

Represje za prawdę o aborcji?

Wtorek, 29 września 2015 (11:35)

Dzisiaj o godzinie 13.00 przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie rozpocznie się rozprawa apelacyjna Jacka Kotuli i Przemysława Sycza, którzy według sądu I instancji narazili szpital Pro-familia na zniesławienie, nazywając aborcje, których tam się dokonuje, zabijaniem dzieci.

Podczas procesu w I instancji Sąd Rejonowy w Rzeszowie warunkowo umorzył postępowanie na okres dwóch lat, zobowiązując jednocześnie Jacka Kotulę i Przemysława Sycza do wypłacenia świadczenia pieniężnego na rzecz szpitala, w wysokości 8 tysięcy, jak również 996 złotych, tytułem pokrycia kosztów sądowych.

Sąd Rejonowy uznał, wbrew przepisom prawa, osiągnięciom medycyny i logice, że dzieci, zabijane w wyniku aborcji, nie są zabijane. Ponadto sędzia Sternalski uznał, że zeznania Agaty Rejman, położnej szpitala Pro-familia, szykanowanej przez tenże, opisujące, jak wygląda aborcja, są „nieszczere”. Kto może lepiej wiedzieć, jak wygląda aborcja, od tego, kto w niej uczestniczy? Jeśli fakty są dla sądu niezgodne z prawdą, a świadkowie niewiarygodni, to czym kieruje się sąd w swoich wyrokach?

Zdaniem sądu, nazywanie aborcji zabijaniem dzieci jest zniesławieniem, a opisywanie, jak wygląda aborcja, jest nieszczere. Trudno zrozumieć stanowisko sędziego Sternalskiego. Chyba że przyjmiemy,  że jego celem jest po prostu tłumienie debaty publicznej. Fałszowanie rzeczywistości, karanie za mówienie prawdy były częste w czasach PRL. A rządzący zapewniają nas, że żyjemy w wolnym kraju.

Dzisiaj dowiemy się, czy w III Rzeczypospolitej możemy mówić prawdę o aborcji.

Aleksandra Musiał

NaszDziennik.pl