logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Rząd nas okłamał!

Poniedziałek, 5 października 2015 (19:09)

Aktualizacja: Wtorek, 8 marca 2016 (15:12)

Z Andrzejem Dyrdoniem, wiceprzewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Kopalni Węgla Kamiennego „Brzeszcze”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Górnicy mówią krótko – czekaliśmy blisko 9 miesięcy, ale teraz nasza cierpliwość się skończyła. Czy to oznacza, że idziecie na wojnę z tym rządem?

– Nie, my nie idziemy na żadną wojnę. Chcemy tylko zaprotestować przeciwko niedotrzymaniu obietnic złożonych przez premier Ewę Kopacz i kierowany przez nią rząd. To Platforma wypowiedziała nam wojnę. W styczniu, kiedy zasiadaliśmy do podpisania porozumienia, rząd PO – PSL zapewniał, że rozwiąże problemy w górnictwie. Dzisiaj dzięki Bogu mamy 5 października i z tych zapowiedzi nie zostało nic. Przez siedem miesięcy strona rządowa nie zrobiła nic. Teraz na ostatniej prostej przed wyborami próbuje dopinać i rozwiązywać na kolanie poważne problemy, podejmując nieprzemyślane decyzje jak chociażby próba prywatyzacji Kopalni Węgla Kamiennego „Brzeszcze”. Ten rząd – jak można mniemać – nie umie bądź nie chce się podjąć rozwiązań strukturalnych, nie ma planu uzdrowienia polskiego górnictwa, ale podejmuje jedynie doraźne działania, które mają przedłużyć działanie nierentownej spółki i pozwolić tej ekipie dotrwać do wyborów.   

Jak górnicy odnoszą się do dzisiejszej wypowiedzi premier Ewy Kopacz, że rząd realizuje obietnice i zapowiedzi gotowości podjęcia rozmów?

– Pani premier Kopacz złamała złożone obietnice i to ona zerwała porozumienie ze stycznia. Decyzja Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego jest jasna i nie pozostawia złudzeń: z tym rządem, rządem, który okłamuje, oszukuje, nie dotrzymuje słowa i to nie tylko danego górnikom, nie będziemy już rozmawiać. Cóż może zrobić ta oszukańcza ekipa w ciągu niespełna trzech tygodni, czego nie zrobiła na przestrzeni ośmiu lat?

Wicepremier Janusz Piechociński stwierdził dzisiaj, że prawdziwym powodem górniczych protestów są cele polityczne związkowców…

– Wicepremier Piechociński powinien się zabrać do pracy, bo jako przedstawiciel rządu ma taki obowiązek, a nie opowiadać głupoty. Ta jego wypowiedź wpisuje się w kampanię wyborczą i ma na celu zyskanie jeszcze paru głosów dla PSL, nad którym zawisła bardzo realna groźba wykluczenia z parlamentu.

Co Piechociński zrobił dla polskiego górnictwa?

– Nic nie zrobił! Tak jak nic nie zrobiło PSL, które od lat odpowiada za polski przemysł i polską gospodarkę. Nie dość, że Janusz Piechociński nic nie zrobił, to jeszcze próbuje nas pouczać i antagonizować nastroje społeczne, nastawiając ludzi przeciwko nam. Jako minister gospodarki Janusz Piechociński, któremu podlega górnictwo, jest jedną z osób, które wydatnie przyczyniły się do upadku branży górniczej. Podobnie jak premier Ewa Kopacz również wicepremier Piechociński nie dotrzymał słowa i jest współodpowiedzialny za obecny stan polskiego górnictwa. Górnicy to pamiętają.

Biorąc pod uwagę dzisiejszy protest, można powiedzieć, że rząd wyprowadza górników na ulice?

–  To, że dzisiaj znów protestowaliśmy przed KWK „Brzeszcze” i na ulicach miasta, to wynik zaniechań i nieróbstwa rządu. Czekaliśmy cierpliwie przez blisko 9 miesięcy, zawiesiliśmy protesty, dając szansę premier Kopacz i jej rządowi do wywiązania się ze złożonych obietnic. Tyle że ten rząd, rząd szulerów, nie zasługuje na zaufanie. Zapowiadanej Nowej Kompanii Węglowej jak nie było, tak dalej nie ma. Ze swojej strony wywiązaliśmy się z umowy, natomiast Platforma tylko potwierdziła, że jest niegodna zaufania. Ten rząd oszukał górników i całe polskie społeczeństwo, kupując sobie czas. Co o polskim górnictwie myśli rząd PO – PSL, najlepiej oddają słowa wicepremier Bieńkowskiej, obecnej komisarz w Brukseli, które cała Polska dokładnie zna ze słynnych taśm u „Sowy”.

Jak w tej chwili wygląda sytuacja w KWK „Brzeszcze”?

– Kopalnia Brzeszcze zatrudnia dziś ok. 1600 pracowników o połowę mniej niż przed restrukturyzacją, która miała miejsce kilka lat temu. Do końca września miała zostać utworzona nowa Kompania Węglowa, której celem miało być ratowanie bankrutujących kopalń. Tymczasem mamy 5 października, a szumnie zapowiadany plan konsolidacji górnictwa z energetyką leży w gruzach. Nie ma Nowej Kompanii Węglowej, a nasza kopalnia nie ma inwestora. Wprawdzie w ubiegłym tygodniu minister Skarbu Państwa poinformował, że jest decyzja o wniesieniu do Towarzystwa Finansowego Silesia do 100 proc. akcji Kompanii Węglowej należących do Skarbu Państwa i przejęciu na tej podstawie przez TF Silesia 11 kopalń spółki, ale nie zmienia to stanu rzeczy. Nie ma bowiem żadnej gwarancji, czy Komisja Europejska nie zakwalifikuje tego jako niedozwoloną pomoc publiczną. Mamy zatem propagandowe zagrywki przedwyborcze, z których nic nie wynika. W połowie maja br. Tauron podpisał ze Spółką Restrukturyzacji Kopalń list intencyjny dotyczący współpracy w zakresie ewentualnego nabycia aktywów KWK Brzeszcze, z którego się później wycofał. Teraz słyszymy, że nowe kierownictwo Tauronu chce na nowo podjąć rozmowy. Wszystko jest niejasne, a my nauczeni doświadczeniem nie uwierzymy w kolejne obietnice tego rządu, stąd nasz protest.

Dzisiejsza manifestacja w Brzeszczach to początek protestów, ale co dalej...?

– Owszem dzisiejsza manifestacja to początek protestów. Decyzje co do dalszych kroków będzie podejmował Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy.

Wygląda na to, że problemy górnicze zdominują trwającą kampanię wyborczą…

– Trudno powiedzieć, jak rozwinie się sytuacja. Górnicy nie patrzą na kampanię wyborczą. Do 30 września obowiązywała nas umowa podpisana 17 stycznia z rządem. Dzisiaj, wobec niewywiązania się koalicji PO – PSL ze złożonych obietnic umowa przestała obowiązywać. Rząd sam sobie zgotował taki scenariusz wydarzeń, okłamując nas. Naszym obowiązkiem jest obrona interesów pracowników kopalni, ich rodzin, mieszkańców Brzeszcz, ale generalnie obrona interesów całego Śląska.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl