Prezydent zawetował ustawę o ratyfikacji tzw. poprawki dauhańskiej, przedłużającej obowiązywanie w Polsce protokołu z Kioto do 2020. To bardzo dobry ruch prezydenta. Poprawka dauhańska nie ma najmniejszego wpływu na zmiany klimatu, a jest niczym innym jak sankcjonowaniem pakietu klimatycznego – energetycznego na forum ONZ. Pakiet klimatyczny jest sprawą wewnętrzną Unii Europejskiej, a więc jest to kwestia lokalna. Komisja Europejska chciała, aby te zobowiązania przerzucić na prawo ONZ, czyli na konwencję klimatyczną i załącznik do niej, czyli protokół z Kioto.
Zauważmy, że stara piętnastka UE nie wypełniła swoich zobowiązań w stosunku do pierwszego okresu rozliczeń protokołu z Kioto z lat 2008-2012. Teraz jest to ucieczka do przodu. Uważam, że najpierw trzeba rozliczyć realizację zobowiązań z protokołu, a potem rozmawiać o przyszłości.
Następną istotną sprawą jest to, że to, co przyjęto w poprawce dauhańskiej, dotyczy w gruncie rzeczy tylko starej piętnastki. Dlaczego? Bo główni gracze, którzy powinni partycypować w protokole z Kioto jak Stany Zjednoczone, w ogóle nie mają ochoty ratyfikować poprawki dauhańskiej, a więc nie będą w tym uczestniczyć. Rosja ratyfikowała protokół z Kioto, a miała zerowe limity redukcji i chce je utrzymać do roku 2020. A Kanada wycofała się z protokołu.
W poprawce dauhańskiej Komisja Europejska proponuje, aby do roku 2020 dokonać redukcji na poziomie 20 proc. w stosunku do roku bazowego. Przypomnę, że w pierwszym okresie rozliczeń państwa tzw. starej piętnastki miały dokonać redukcji na poziomie 8 proc. i nie wykonały swojego zadania. Natomiast Polskę obowiązywała 6-proc. redukcja w latach 2008-2012 i wykonała to z nadwyżką.
Tymczasem teraz w poprawce dauhańskiej zgodnie z pakietem energetycznym wszystkie państwa Unii Europejskiej mają taki sam cel redukcyjny, czyli 20 proc. do roku 2020. Mówiąc delikatnie, jest to niezgodne z poprzednim okresem rozliczeń protokołu z Kioto. Dlaczego? Bo Polska należy do krajów o tzw. gospodarce w okresie przejściowym, a stara piętnastka do krajów rozwiniętych, czyli państw aneksu II, a my jesteśmy krajem aneksu I.

