logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Ministerstwo Obrony Narodowej/ Inne

Zawsze jest margines błędu

Sobota, 14 listopada 2015 (19:59)

Z gen. bryg. rez. dr. inż. Tomaszem Bąkiem, dyrektorem Instytutu Studiów nad Terroryzmem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Generale, czy trudno jest dokonać zamachu terrorystycznego? Bo patrząc na rozmiar wczorajszej tragedii w Paryżu, wydaje się, że wprost przeciwnie.

– Myślę, że sporo jest racji w tym stwierdzeniu. Techniczne przeprowadzenie ataku terrorystycznego nie jest aż tak trudnym przedsięwzięciem. Przede wszystkim jest to wieloetapowe zadanie, które polega na: rozpoznaniu obiektów, gdzie zamach ma zostać dokonany, na przygotowaniu odpowiednich materiałów wybuchowych czy też broni, a wreszcie na zwerbowaniu i przygotowaniu ludzi, którzy mają tego zamachu dokonać. Jest to dość skomplikowana procedura, aczkolwiek nie aż tak skomplikowana – jak się okazuje – żeby była niemożliwa do przeprowadzenia.

Jaka jest rola służb w przeciwdziałaniu aktom terrorystycznym?

– Służby bezpieczeństwa danego państwa swoimi działaniami powodują – a przynajmniej powinny powodować – żeby doprowadzenie do wykonania zamachu terrorystycznego było jak najbardziej skomplikowane i utrudnione. Polega to m.in. na działaniach z zakresu prewencji, przygotowaniu społeczeństwa do reagowania na wypadek zamachu, przygotowaniu i ochronie obiektów, które mogą stać się celem, a wszystko po to, aby uniemożliwić prowadzenie działań terrorystycznych i dokonanie zamachów. Oczywiście działania służb specjalnych mają również na celu uniemożliwienie organizacjom czy też grupom terrorystycznym nawet prowadzenie samej działalności na terenie danego państwa i przygotowania tego typu akcji.

Czy w tym kontekście służby francuskie zdały egzamin?

– To jest problem, który pojawia się zawsze w sytuacji, kiedy coś się wydarzyło, coś zawiodło. Przypomnę tylko, że pytania typu: „Czy służby zdały egzamin?”, zadawaliśmy sobie w styczniu tego roku po serii ataków w Paryżu i okolicach stolicy Francji m.in. na redakcję „Charlie Hebdo”. Żeby sobie odpowiedzieć na to pytanie, należałoby mieć informacje na temat liczby ataków terrorystycznych, które w wyniku działań służb specjalnych udało się udaremnić. Oczywiście nie są to dane ogólnodostępne, tym bardziej nie podaje się ich do wiadomości opinii publicznej. Mając taką wiedzę, moglibyśmy mówić o skuteczności tych służb. Natomiast kiedy już dochodzi do ataków, to mamy do czynienia z faktem dokonanym, sytuacją, kiedy – mówiąc kolokwialnie  – mleko się rozlało i na kogoś trzeba złożyć odpowiedzialność. W takiej sytuacji obciążane są służby specjalne, które nie dość skutecznie prowadziły rozpoznanie czy inwigilację grup zagrażających bezpieczeństwu państwa, skoro do zamachu doszło. Te wczorajsze zamachy w Paryżu, pomijając skalę, to tzw. zamachy na obiekty miękkie – użyteczności publicznej: kluby, restauracje, ulice, okolice stadionu. Zabezpieczenie tego typu miejsc jest bardzo trudne czy wręcz niemożliwe. Zawsze jest margines błędu. Tak czy inaczej zamach się udał, a więc zabezpieczenia były nie dość skuteczne. Izraelska szkoła zwalczania terroryzmu mówi, że jeśli służby specjalne dopuszczą do sytuacji, kiedy terrorysta znajdzie się w miejscu, gdzie ma dokonać zamachu, to jest po sprawie i tak czy inaczej dokona tego ataku. Stąd istotne są działania wyprzedzające, podejmowane przed zamachem, a nie wówczas, kiedy terroryści są już na miejscu akcji.

Do zamachów w Paryżu przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

– Należało się tego spodziewać. Mamy przede wszystkim destabilizację życia w Europie Zachodniej wywołaną napływem uchodźców, brak społecznego poparcia dla idei zaprowadzenia siłą pokoju na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, które są siedliskiem tzw. Państwa Islamskiego – mam na myśli m.in. Libię, Egipt czy Irak. Wielokrotnie zwracałem uwagę na pewne symptomy i oświadczenia francuskich służb specjalnych, które wskazywały, że w obliczu napływu emigrantów, głównie z Etiopii, Erytrei i Syrii, powoli stają się niewydolne, a wręcz bezsilne. Ludzie ci nie mają przy sobie żadnych dokumentów, co sprawia, że ustalenie ich tożsamości jest praktycznie niemożliwe, a w najlepszym układzie bardzo utrudnione. Jest to zatem potężne wyzwanie, w jaki sposób weryfikować taką masę ludzi, czy uciekają oni przed wojną i głodem, czy może wśród nich są celowo umieszczani tacy, którzy mają za zadanie dotrzeć do Europy i przygotowywać tego typu zamachy jak wczorajszy w Paryżu.

W komentarzach różnych obserwatorów zaczynają się pojawiać stwierdzenia, że islam nie ma nic wspólnego z terroryzmem, a obwinianie tej religii jedynie radykalizuje nastroje młodych wyznawców tej religii…

– Z całą pewnością trudno jednoznacznie stwierdzić, że islam równa się terroryzm, bo byłoby to krzywdzące dla ludzi wyznających tę religię, w tym również dla jakiejś części obywateli Polski, którzy nie są terrorystami. Należy jednak pamiętać, że religia muzułmańska, islam, Koran są wykorzystywane przez ugrupowania terrorystyczne do indoktrynacji i nastawiania wrogo wyznawców islamu do wszystkich chrześcijan, których nazywają krzyżowcami. Myślę, że gdyby bliskowschodnie środowiska religijne, arabskie i ich przywódcy z całą stanowczością potępiły tego typu zamachy jak ten w Paryżu, odcinając się od sprawców, to na pewno zostałoby to odebrane pozytywnie i uspokoiłoby nastroje, że islam nie znaczy terroryzm. Szkoda jednak, że takiego komunikatu nie ma.          

Jakie działania należałoby podjąć, aby przeciwstawić się tej fali terroryzmu i czy jest to zadanie tylko dla Unii Europejskiej, czy może powinno się w to włączyć także NATO?

– Terroryzm, w takim rozmiarze jak obecnie występuje, i walka z tym zjawiskiem są już problemem globalnym. Dotyczy on nie tylko organizacji międzynarodowych takich jak Unia Europejska, OBWE, NATO, ONZ, które mają opracowane koncepcje czy też strategie walki z terroryzmem. Są to jednak tylko akty normatywne, które tworzą zręby czy też podstawy prawne wspólnego działania. Terroryzm należy zwalczać globalnie, bo problem ten dotyczy całego świata. Ataki terrorystyczne są niemal wszędzie, nie tylko w Europie, ale także na terenie Azji, w Afryce, Ameryce Południowej i tak na dobrą sprawę trudno dziś mówić o rejonie świata, który byłby wolny od tego zagrożenia. To z kolei wymaga skonsolidowania wysiłków większości państw, głównie tych, które mają potężny potencjał. W tym aspekcie należy też doprowadzić do porozumienia między Zachodem a Rosją, co na pewno nie będzie łatwe, zważywszy na konflikt, jaki ma miejsce na Ukrainie. Rosja jest siłą, z którą w aspekcie walki z terroryzmem trzeba się dogadywać, bo tu cele są wspólne. Inną sprawą pozostają metody walki ze zjawiskiem terroryzmu. Walka tylko ze skutkami terroryzmu, który jest zjawiskiem globalnym, niewiele daje. Dlatego należałoby się skupić na zwalczaniu przyczyn tego zjawiska, zanim się ono pojawi jako skutek. I to jest najtrudniejsze.

Premier Ewa Kopacz uspokaja, że Polska nie jest celem ataków i możemy się czuć bezpieczni. Pytanie na ile?

– To jest pytanie, które tak naprawdę pozostaje bez odpowiedzi. Premier Kopacz opiera się na meldunkach, jakie otrzymuje od szefów najważniejszych służb specjalnych, głównie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która pełni nadrzędną rolę w Polsce, w zakresie bezpieczeństwa i zwalczania terroryzmu. Jedną z jednostek podległych ABW jest powstałe kilka lat temu Centrum Antyterrorystyczne, które pełni rolę koordynacyjno-analityczną w zakresie ewentualnego zagrożenia dla państwa, przeciwdziałania terroryzmowi i jego zwalczania. Zapewnienia premier Kopacz są także pochodną analiz powstałych w wyniku informacji, jakie napłynęły do Polski od służb we Francji i krajach ościennych. Można zatem powiedzieć, że zagrożenia w danym momencie nie ma, ale może się ono pojawić w każdej chwili. Inaczej mówiąc, zagrożenie jest zawsze, ale naszym zadaniem jest podjęcie wszelkich działań – nie tylko służb specjalnych, ale wszelkich innych organów administracji, w tym także przez obywateli, które doprowadzą do sytuacji, kiedy zagrożenie jest oddalane od granic naszego kraju i monitorowane.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl