logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Trzy priorytety

Poniedziałek, 16 listopada 2015 (03:11)

Z prof. Janem Szyszko, posłem Prawa i Sprawiedliwości, a także ministrem środowiska w rządzie Beaty Szydło, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Jak długo rozważał Pan propozycję wejścia do rządu Beaty Szydło?

– Gdy tylko mi to zaproponowano, odpowiedziałem prostym „tak”.

Tak bez chwili wahania?

– Ministerstwo Środowiska jest resortem kluczowym. Przez osiem lat z perspektywy sejmowej Komisji Ochrony Środowiska przyglądałem się, w jaki sposób jest deprecjonowana rola tego resortu. Ministerstwa tak niezwykle ważnego dla realizacji koncepcji zrównoważonego rozwoju państwa. Znam tę tematykę i znam ten resort. Wiem, co należy naprawić, a jakie procesy zahamować. Kierowanie resortem jest wielkim wyzwaniem, które ma wpływ na naprawę kraju. To był powód, dla którego na propozycję Beaty Szydło odpowiedziałem „tak”.

Jakie będą główne cele prowadzonego przez Pana resortu?

– Podobne jak całego rządu. Podstawową sprawą jest zahamowanie procesu depopulacji i każdy z resortów musi w tym uczestniczyć. Podjęliśmy już pewne działania. Program rodzina 500 plus i powrót do wcześniejszego wieku emerytalnego to jest nic innego jak dawanie szansy na podjęcie pracy przez ludzi młodych i dobrze wykształconych. Są to osoby, które powinny zostać w kraju. Jak znajdą dobrą prace, założą rodziny, to wtedy z pewnością będą mieć dzieci. To wpłynie na zmniejszenie depopulacji. Ministerstwo Środowiska musi również w tym uczestniczyć. Możemy współtworzyć nowe miejsca pracy dla ludzi młodych. Resort środowiska ma takie możliwości i będziemy w tym kierunku pracowali. To jest pierwsza i podstawowa sprawa.

A następna?

– Drugą kwestią, w której również musi uczestniczyć cały rząd, jest ochrona polskiej ziemi leśnej i rolnej. Coraz bliżej jesteśmy daty 1 maja 2016 r., a od tego dnia zgodnie z traktatem akcesyjnym będzie obowiązywał wolny obrót ziemią. Prawo unijne daje możliwość zastosowania pewnych ograniczeń, które zabezpieczą polską ziemię. Pamiętajmy też o narzuconym haraczu na Polskie Lasy Państwowe przez rząd Platformy i PSL. W ten sposób rozpoczęto proces destabilizacji organizacji zarządzającej powierzchnią 7,5 mln ha. Destabilizacja ma doprowadzić do bankructwa. A co się robi z bankrutem? Bankruta się sprzedaje. Trzeba temu za wszelką cenę przeciwdziałać. Kolejnym priorytetem jest proces edukacji, i to na różnych szczeblach. Obecnie doświadczamy ogromnej ruiny w systemie edukacji w Polsce. To dotyczy chociażby rozumienia układów przyrodniczych, a więc i układów środowiskowych. Edukacja jest niezwykle potrzebna. Ponad wszystkim jest stworzenie nowego prawa, aby te trzy priorytety wprowadzić w życie. To, co zrobiono z prawem środowiskowym w Polsce, budzi niepokoje i trzeba to naprawić. Resort środowiska ma służyć człowiekowi. Zawsze trzeba pamiętać o dwóch podstawowych elementach o człowieku i środowisku. Człowiek musi mieć miejsce pracy i czuć się dobrze w naszym kraju, a środowisko ma ulegać poprawie.  

Będzie się Pan domagał rozliczenia protokołu z Kioto?

– Okres rozliczeń protokołu z Kioto, a więc lata 2008-2012, nie został przeprowadzony. Rzeczywiście tę sprawę trzeba jasno postawić i powiedzieć, kto nie wykonał zobowiązań wynikających z protokołu, kto to zrobił, a kto zrobił to z nawiązką. Niedopuszczalne jest, że Polska wykonała swoje zobowiązania z nawiązką, bo mieliśmy dokonać redukcji gazów cieplarnianych o 6 proc., a dokonaliśmy tego zdecydowanie w większej skali, a w zamian za to jesteśmy określani jako kraj, który niszczy układ klimatyczny. Natomiast stara piętnastka od roku bazowego podniosła emisję gazów cieplarnianych, a chce uchodzić za lidera ekologii. Trzeba więc dokonać rozliczenia i na jego bazie budować nowe. Myślę, że o tym będziemy mówić w Paryżu w ramach XXI Konferencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu w Paryżu.

To będzie wymagało współpracy z ministrem spraw zagranicznych.

– Polityka klimatyczna jest priorytetem dla Polski. Będę w tej sprawie współpracował nie tylko ze wszystkimi resortami, ale i w pierwszej kolejności z prezydentem.

Uda się zmniejszyć negatywny wpływ pakietu energetyczno-klimatycznego na polską gospodarkę?

– Pakiet energetyczno-klimatyczny powinien ulec renegocjacjom, bo nie ma nic wspólnego z konwencją klimatyczną i polityką klimatyczną na świecie. Pakiet energetyczno-klimatyczny jest wewnętrznym porozumieniem Unii Europejskiej i dotyczy tylko spraw związanych z redukcją gazów cieplarnianych, i to od roku 2005, w sześciu działach produkcji: energii elektrycznej, ciepła, stali, papieru, cementu i szkła. Pakiet jest tak niezwykle niebezpieczny dla Polski, bo to Komisja Europejska narzuca nam limity redukcji emisji, a przy tym forsuje swoje rozwiązania technologiczne, które chce implementować do Polski. Polska ma przebogate zasoby energetyczne, jak węgiel kamienny i brunatny. Przypomnę, że 90 proc. całych zasobów węgla kamiennego znajduje się w Polsce. A kiedy forsuje się nowe technologie, to blokuje się nasze zasoby energetyczne.

Widzi Pan szansę w realizacji konwencji klimatycznej?

– Konwencja klimatyczna dotyczy spraw na całym świecie, łącznie z załącznikiem, a więc protokołem z Kioto. Mówi jasno, że z jednej strony mamy dokonać redukcji emisji dwutlenku węgla do atmosfery, a z drugiej strony traktuje dwutlenek węgla jako gaz życia. To dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu dwutlenku węgla można doprowadzić do regeneracji układów przyrodniczych takich jak lasy. Regeneracja lasów, ale też gleb, które również pochłaniają dwutlenek węgla, to lepsze powietrze i woda. Polityka klimatyczna to racjonalne operowanie dwutlenkiem węgla. Tak więc polityka klimatyczna to nie tylko redukcja, ale i pochłanianie. A pochłaniać mogą Lasy Państwowe, przez co będą się dalej rozwijać.

Jest Pan także wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Widzi Pan potencjał w studentach do realizacji zasad ekologii?

– Studenci, którzy ukończyli u nas studia podyplomowe, są dobrze przygotowani do tego, żeby realizować koncepcję zrównoważonego rozwoju na różnych szczeblach administracji samorządowej i państwowej. Te studia będą potrzebne w przyszłości po to, aby kształcić ludzi w zakresie koncepcji zrównoważonego rozwoju zgodnie z encykliką Ojca Świętego Franciszka „Laudato si”. Wnioski z pierwszej konferencji w Sejmie opartej na encyklice są jasne, edukacja jest jednym z elementów koncepcji zrównoważonego rozwoju, a instrumentem jest polityka klimatyczna.

Zawiesi Pan wykłady w Toruniu na czas pełnienia obowiązków szefa resortu środowiska?

– Ministrem byłem już klika razy, a moim absolutnym priorytetem zawsze pozostawała edukacja. Oczywiście nie będę wykonywał tego w takim zakresie jak dotychczas, ale te wykłady, które będę mógł prowadzić, to z przyjemnością poprowadzę. Jestem zawsze otwarty na studentów, nie tylko Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, z którą wiążę nadzieję, ale również z mojej macierzystej uczelni – Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, o ile ktoś mnie o to poprosi.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl