Ma Pani poczucie, że zwycięstwo PiS niesie szansę na koniec postkomunizmu w Polsce?
– Oczywiście, że tak, nareszcie. Bardzo się cieszę z wyniku wyborów parlamentarnych, lecz jednocześnie mam ogromny strach przed nim. Zastanawiam się bowiem, czy jesteśmy w stanie dać sobie radę z obecną sytuacją w Polsce, by nic nie zmarnować. To jest ogromne zobowiązanie, wielki dług wdzięczności wobec tych wszystkich, którzy oddali głos na Prawo i Sprawiedliwość i na prezydenta Andrzeja Dudę. Wydaje mi się, że mimo najróżniejszych trudności, które w tej chwili na pewno się wyłonią, należy dalej walczyć o prawdę i zachowanie naszej narodowej duszy. Jest ona bardzo ważna, stąd nie możemy zrażać się niepowodzeniami. Jeżeli Polska jest dla nas droga, jeżeli naprawdę obchodzi nas jej przyszłość, to wciąż musimy walczyć o prawdę.
Na szczęście zaczęliśmy przywracać tożsamość i dobre imię Żołnierzom Niezłomnym.
– Tak, to już się dzieje. To jest to, co jesteśmy im winni. Trzeba w sposób godny wyłuskać ich wszystkie kości z ziemi i dać im odpowiedni honor i dziękczynienie za to, że potrafili zachować się tak, jak trzeba. Dla nich nieważna była śmierć, ważna była Ojczyzna, o którą walczyli. Cieszę się, że temat Łączki będzie kontynuowany, że cokolwiek będzie się robiło w tej sprawie, bo przecież ja cały czas czekam na swojego tatusia. Mimo iż krążą wersje, że został spalony w starej kotłowni, która już nie istnieje, nikt dotychczas tego nie potwierdził. Mam bardzo dobre stosunki z dyrektorem więzienia przy Rakowieckiej i gdyby jakaś nowa informacja wypłynęła na ten temat, pierwsza zostanę poinformowana. Bardzo bym chciała, żeby znalazły się kości mego ojca i żebym mogła tego dożyć.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

