Biało-czerwone flagi będą tłem konferencji prasowych po posiedzeniach rządu – powiedziała Beata Szydło. Zniknęły więc flagi unijne. Jak ocenia Pan tę zmianę?
– To bardzo pozytywna zmiana. Żyjemy w Polsce, nasz kraj jest członkiem Unii Europejskiej, natomiast prymat nad wszelkimi innymi znakami wspólnot międzynarodowych ma polska flaga. Należy być tylko dumnym z faktu, że premier rządu Rzeczypospolitej oraz jej ministrowie będą przybliżać swoje plany właśnie na biało-czerwonym tle. Jest to kwestia jedynie symboliczna, ale bardzo ważna. Bo ponad wszystko jesteśmy Polakami, a dopiero potem członkami Unii Europejskiej.
To jest sygnał, za którym powinny iść samorządy i urzędy?
– Samorządy same z siebie są samorządne. Jednak przykład idący z rządu, choć niewymuszający, powinien dawać do myślenia. Przez długi czas można było obserwować prymat symboli unijnych nad symbolami Rzeczypospolitej. Takie sygnały docierały właśnie z samorządów od ludzi mieszkających na zachodzie Polski. Tam bardziej promowano symbolikę związaną z Unią niż Rzeczpospolitą. To było zjawisko bardzo niepokojące. Teraz rząd wysłał jasny sygnał, że flaga powinna być na pierwszym miejscu.
Jaką rolę odgrywa flaga Polski współcześnie? Są miejsca w naszych miastach, w których flagę częściej można spotkać na meczach reprezentacji niż podczas świąt państwowych…
– Na szczęście w moim przekonaniu rzecz zmienia się na plus. Flagi w polskich domach pojawiają się coraz częściej i zdobią okna w dniu 3 maja, 15 sierpnia czy 11 listopada. Przez wiele lat istnienia III RP mainstream i środowisko, które chciało zawładnąć rządem dusz Polaków, uważało, że odwoływanie się do symboli narodowych to przywiązanie do zaściankowego pojmowania patriotyzmu i wyraz nacjonalizmu i ksenofobii. Takie przekonanie próbowano ugruntować w społeczeństwie. Na szczęście to się zmienia. Flaga zaczyna być obecna w polskich domach i nikt tego nie traktuje jako elementu obciachu czy przywiązania do zaściankowości. Symbole narodowe pojawiają się licznie wśród młodych ludzi, urodzonych po 1989 r. i to nie tylko na meczach, ale również na odzieży patriotycznej. Kto z nas nie widział koszulki z symbolem Polski Walczącej, flagi czy Orła? Renesans przechodzą organizacje takie jak harcerstwo, które wprost odwołuje się do tej symboliki. To pokazuje, że środowisko mainstreamowe i środowisko „Gazety Wyborczej” przegrało walkę o rząd dusz. Wywieszenie polskiej flagi odczytywałbym jako element wstawania Polaków z kolan.
Co jest powodem renesansu środowisk patriotycznych?
– Wiele osób wyczuło fałsz lansowanych w latach 90. poglądów, jakoby patriotyzm był nienowoczesny. Młodzi ludzie dostrzegają w mówieniu o sobie, że się jest patriotą, nie element wsteczny, tylko postępowy, element pewnej dumy. Dlaczego się tak dzieje? Myślę, że zaczyna wzrastać pokolenie, które nie jest obciążone dziedzictwem PRL i obrzydliwą pedagogiką wstydu, którą środowiska mainstreamowe próbowały forsować przez wiele lat. Młodzi ludzie chcą być dumni, a więc z dumą eksponują nasze symbole. W ostatnim czasie polityka historyczna funkcjonowała w umiarkowanej formie, ale pewne oddolne inicjatywy, jak kult Żołnierzy Niezłomnych, Powstania Warszawskiego, spowodowały, że młodzi ludzie zobaczyli, że ta nasza historia to jest coś, z czego można być dumnym. A więc najprostszą diagnozą takiego zjawiska jest odrzucenie fałszu i brak obciążeń.
To by nie było możliwe bez nowych mediów, takich jak internet.
– Zaryzykowałbym tezę, że środowiska mainstreamowe przegrały walkę o rząd dusz dlatego właśnie, że pojawił się potężny oręż, jakim jest internet, który jest poza kontrolą głównego nurtu. To w nim środowiska patriotyczne górują. Mamy portale społecznościowe, media niezależne. To jest to coś, czego nie da się kontrolować. To jest sfera wolności. Jest to także jeden z powodów, dla których prawda wygra walkę o młode pokolenie.

